| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| A DAY AT THE RACES |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
9% |
[ 3 ] |
| 5 |
|
39% |
[ 13 ] |
| 6 |
|
51% |
[ 17 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 33 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Mar 07, 2008 2:28 pm Temat postu: |
|
|
| JądRo?! napisał: | | Chlopie, ale zapieprzasz z postami, od 27 lutego juz masz 80 %) |
I co z tego ... ? Dzi już 7 marca ... juz ponad tydzień ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mandey

Dołączył: 24 Sie 2007 Posty: 1579 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Nie Lip 27, 2008 3:18 pm Temat postu: |
|
|
Młodsza siostra nocy, jest moim zdaniem słabsza od poprzedniczki. Nie dużo ale jednak. Moja ocena 4. Wyśmienite "Somebody To Love", "You Take My Breath Away", You And I" czy "Teo Torriatte...". Jedną pozycję mianowicie "Tie Your Mother Down" uwielbiam w mixie dodanym później na edycjach Hollywood Records. Faworyt mój z krążka to "You And I". Ten kawałek wprawia mnie zawsze w wyśmienity nastrój.  _________________
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Pią Paź 17, 2008 11:28 pm Temat postu: |
|
|
Jeden z najbardziej lubianych przeze mnie albumów.
Tie Your Mother Down - dość znana, jednak dla mnie nie jest żadnym specjalnym utwórem. Melodia owszem wpada w ucho, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie. Rzadko jej słucham.
You Take My Breath Away - "wymiennik" "Love Of My Life". Piękna, liryczna ballada, nie słucham jej zbyt często, jednak utwór jest piękny.
Long Away - ta piosenka ma w sobie coś takiego, że lubię do niej wracać. Nie potrafię tego w jakiś logiczny sposób wyjaśnić. Po prostu mnie "przyciaga"
The Milionaire Waltz - jeden z moich mocnych punktów płyty. Brzmi jak "luźna" piosenka, jednak taka nie jest. Jak ją słyszę, nogi rwą się do tańca. Super
You And I - może i mam słabość do takich "pedalstw Johna" ale lubię większość tego typu piosenek. Po prostu wymiękam, zwłaszcza jak się rozmarzę, żeby mój facet kiedyś kiedyś coś takiego dla mnie napisał. Cud miód
Somebody To Love - piosenka "oklepana", ale ładna, ciekawie zagrana. Mistrzowski popis umiejętności wokalnych Freddiego. Mnie najlepiej wychodzi śpiewanie partii wokalnych chórku:P
White Man - kolejny mocny punkt płyty. Ją uwielbiam nie tyle za melodię, choć jest dość ciekawie zagrana, a przede wszystkim za bardzo mądry tekst. Bardzo do mnie przemawia, zwłaszcza refreny. Pięknie opisane prawdziwe oblicze kolonizacji
Good Old Fashioned Lover Boy - piosenka - żart, ale piękna i emanująca lekkością. Nie słucham jej często, ale lubię ją.
Drowse - jak już kiedyś mówiłam, dla mnie piosenki śpiewane przez Rogera na starcie mają wysoką ilość punktów. "Drowse" ma jakiś taki klimat, że uwielbiam jej słuchać, zwłaszcza na dobranoc. Kocham i ubóstwiam moment, gdy Rog przechodzi ze śpiewania falsetem do śpiewu "normalnym" głosem, z chrypką
Teo Torriate - piosenka patetyczna, wręcz hymn (zwłaszcza, gdy dochodzi efekt tłumu w ostatnim refrenie). W piosence najbardziej podoba mi się refren śpiewany po japońsku. Piosenka ładna, lubię jej słuchać, ale czasem wkurza mnie ta jej egzaltacja i podniosły nastrój.
Generlanie album oceniam na 5+, a więc w ankiecie to 6. Ma parę "niedociągnięć" (czyt. piosenek dla mnie średio lubianych) Ale całość generalnie w porządku, choć do ANATO trochę jej brakuje. Niemniej, godnie się reprezentuje. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
prezzesino
Dołączył: 19 Paź 2008 Posty: 6
|
Wysłany: Nie Paź 19, 2008 9:23 pm Temat postu: |
|
|
no w końcu moja ulubiona płyta dlatego 6.
tie your mother down wielbie ponad wszystko tak samo white man, teo torriatte, somebody to love, the milionaire waltz, long away a reszta też jest w porządku  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Man From Heaven

Dołączył: 27 Lut 2006 Posty: 134
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 8:25 am Temat postu: |
|
|
Ja kiedyś kochałem Drowse, wciąż poniekąd kocham tą piosenkę, gdyż jest o mnie. Po Prostu . Kto jej nie rozumie ten się nie dowie.
Co do pozostałych utworów to ADATR nie odstępuje ANATO.
W ogóle jakoś ostatnio znów nabrałem ochoty na Queen i stare kawałki  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 7:50 pm Temat postu: |
|
|
| najlepsza płyta Queen, jeżeli chodzi o brzmienie... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 11:21 pm Temat postu: |
|
|
Wkurwia mnie ten cały Roling Stone (magazyn), który dał temu albumowi zaledwie dwie gwiazdki. Czyli ocenił że jest na takim samym poziomie jak AKOM i jest słabszy od Hot Space.
Osobiście nie przywiązuję do tego zbyt dużej uwagi bo zazwyczaj nie zgadzam się z tym co jest napisany w tym magazynie. Oczywiście gdyby ten album został nagrany przez, powiedzmy, Boba Dylana to dostałby 5/5  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 7:49 am Temat postu: |
|
|
| akurat ta gazeta była zawsze bardzo źle nastawiona do zespołu... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:23 pm Temat postu: |
|
|
Od dawna nosiłem się z zamiarem napisania o tej "opiniotwórczej gazecie". Jej polityka względem niektórych zespołów (przede wszystkim Queen, ale nie tylko - także np. Pink Floyd) jest iście żałosna. Prawie kompletne pominięcie ich utworów na liście 500 najważniejszych piosenek wszechczasów ("Bohemian Rhapsody" dopiero na... 163!!!!) to prawdziwy skandal! Dla porównania... znalazło się tam aż 14 utworów Stonesów... ciekawe dlaczego Nie mówiąc już o liście 50 najważniejszych wykonawców (zespołów, wokalistów) wszechczasów - znowu o wielu zespołach, w tym o Queen czy Freddiem Mercurym w ogóle nie raczono wspomnieć, natomiast na prestiżowe miejsca dostały się takie "tuzy" rocka jak Public Enemy, czy też - genialny skądinąd!! - ale niewiele mający akurat wspólnego z tym gatunkiem muzyki Michael Jackson...
Takich przykładów można podawać setki... Kurt Cobain 12. na liście gitarzystów wszechczasów Pana Maya umieszczono daleko za nim... Itd., itd....
Możemy się jedynie pocieszać, że Queen zawsze miał pod górkę, jeżeli chodzi o kontakty z prasą  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:29 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: |
Prawie kompletne pominięcie ich utworów na liście 500 najważniejszych piosenek wszechczasów ("Bohemian Rhapsody" dopiero na... 163!!!!) to prawdziwy skandal!
|
Nie zapominaj o We Will rock you
| Majkel napisał: |
Dla porównania... znalazło się tam aż 14 utworów Stonesów... ciekawe dlaczego
|
Tak, pierwsza piosenka zazywa się "like a ROLLING STONE", a druga należy do RS
W sumie to można by założyć oddzielny temat, aby sobie w spokoju pojeździć po tej gazecie  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:30 pm Temat postu: |
|
|
Jak to mówił Freddie: "Pieprzyć ich" (cytat nieco może być sparafrazowany)  _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 5:25 pm Temat postu: |
|
|
Ogólną myśl oddałaś poprawnie  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 5:26 pm Temat postu: |
|
|
O to mi chodziło właśnie:) I cieszę się, że mi się to udało. _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maleństwo

Dołączył: 28 Mar 2008 Posty: 1664 Skąd: Miasto Łódź
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 5:51 pm Temat postu: |
|
|
Wracając do samego albumu, długo to trwało zanim go doceniłem - stało się to na dobre jakieś 5-8 lat temu. Wcześniej, na początku przygody z Queen, ADATR to właściwie był jak dla mnie świetny początek w postaci TYMD a potem taka równia pochyła której nie mogłem dobrze przesłuchać bo mi cierpliwości nie wystarczało Obecnie uważam, że to bardzo dobra płyta, nagrana w paradoksalnie trudnym dla zespołu momencie - zaraz po olbrzymim sukcesie "Opery". Trudno coś takiego przeskoczyć, czy choćby dorównać, ale chłopakom się IMO udało - nagrali genialną, bardzo różnorodną ale równą pod względem poziomu płytę i... chyba tylko jedna rzecz im nie wyszła, mianowicie 'Teo Torriate', które w zamierzeniu chyba właśnie miało być taką nową "Rapsodią", ale na chęciach się skończyło, a to co powstało troszkę jak dla mnie jest zbyt melancholijne i zalatuje harlequinem Z rzeczy ponadczasowych na tej płycie wymieniłbym wspomniane już TYMD, YTMBA (szczególnie live..), S2L oraz White Man - reszta bez tego błysku geniuszu ale trzyma niezwykle wysoki poziom Ogólnie mocna piona  _________________
www.kot-malenstwo.blogspot.com
Są dwie kategorie przebojów - na lato i na lata. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 8:29 pm Temat postu: |
|
|
MI bardziej z BR kojarzyło się zawsze Somebody to love ewentualnie Walc. Teo mi bardziej pasowało jako coś w zamian God Save the Queen czym też można by dobrze kończyć płytę (czasem koncerty).
Tak samo jak YTMBA z LOve of, a TYMD kojarzyło mi się z Death on two legs. Nie chodzi mi o melodia ani inne tego typu bzdety (;P) tylko o hmm drapieżność. Z resztą takich podobieństwo możńa by o wiele więcej znaleść.
A tak w ogóle to uważam, że TYMD to jeden z najlepszych rockerów w historii muzyki. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 10:18 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | najlepsza płyta Queen, jeżeli chodzi o brzmienie... |
Eee tam - najprzyjemniej brzmi brud Queen I . Troszkę żartuję, ale uwielbiam brudne, chropowate brzmienie tej płyty. Zapewne właśnie owa szorstkość (w szczególności w zestawieniu z perfekcjonizmem produkcyjnym płyt takich jak ANATO czy ADATR, o latach 80-tych nawet nie wspomnę) jest powodem, dla którego właśnie debiut jest najczęściej słuchaną przeze mnie płytą Q. Weźmy wstęp do Great King Rat ...
Tak mi przemknęło przez głowę - cholera, jak genialnie mógłoby brzmieć Was It All Worth It wzięte na warsztat przez wczesny Queen tj. taki do SHA ... _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 11:16 pm Temat postu: |
|
|
| KonradWallenrod napisał: | | Troszkę żartuję, ale uwielbiam brudne, chropowate brzmienie tej płyty. Zapewne właśnie owa szorstkość (w szczególności w zestawieniu z perfekcjonizmem produkcyjnym płyt takich jak ANATO czy ADATR, o latach 80-tych nawet nie wspomnę) jest powodem, dla którego właśnie debiut jest najczęściej słuchaną przeze mnie płytą Q. |
Właśnie ta szorstkość, ten "brudek", to niewypolerowane na glanc brzmienie sprawia, że najczęściej słuchanymi przeze mnie nagraniami Queen są... sesje BBC- i to chyba razcej te nie wydane... Nie dlatego że o- nie wydane to lepsze, ale ze mnie fan... Nie- uważam, ze podczas takiej np. sesji w 1977 ukadło im się w studio uchwycić wszystko to, co w brzmieniu scenicznym Queen było najpiękniejsze i nie schowali tego za choćby gramem produkcji... Po prostu zajebisty zespół wyciskający ze swoich instrumentów co się da... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 11:39 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
Właśnie ta szorstkość, ten "brudek", to niewypolerowane na glanc brzmienie sprawia, że najczęściej słuchanymi przeze mnie nagraniami Queen są... sesje BBC |
O BBC miałem napisać, a dokładniej miałem napisać, (mówię to mimo iż absolutnie kocham parę ich wczesnych albumów), że w przypadku Queen zadziwiająco często nagrania demo, sesje BBC, wykonania live okazują się bardzo atrakcyjne na tle wersji studyjnych ... W zasadzie od 82 roku nadprodukcja wręcz ich zabiła. Nawet Innuendo mogę sobie wyobrazić nieco inaczej  _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Paź 22, 2008 12:34 am Temat postu: |
|
|
Zgadza się. A przecież takie NOTW wcale jakoś bardzo wypolerowane nie było. Ale NAWET TUTAJ wersje BBC są JESZCZE żywsze, JESZCZE brudniejsze, JESZCZE... lepsze... Przecież to co się dzieje na Spread Your Wings z BBC z 1977 roku (zwłaszcza ta zmaina rytmu...) to jest- dla mnie- kwintesencja stylu Queen...
A WRACAJĄC DO ADATR- i nawiązując do tego o czym mówimy- dałbym wiele żeby usłyszeć taką wersję BBC Somebody To Love; utworu trochę właśnie "zduszonego" wygładzoną produkcją, który na żywo był prawdziwym monstrum energii... Teraz gdyby tak połączyć tę koncertową moc z tymi wyszukanymi chórkami i mielibyśmy coś nieprawdopodobnego... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KonradWallenrod
Dołączył: 09 Lis 2004 Posty: 159 Skąd: Warszawa/Radom
|
Wysłany: Sro Paź 22, 2008 1:24 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Przecież to co się dzieje na Spread Your Wings z BBC z 1977 roku (zwłaszcza ta zmaina rytmu...) to jest- dla mnie- kwintesencja stylu Queen... |
Tak, Spread Your Wings jest przypadkiem ekstremalnym - wersja z BBC przy studyjnej wydaje się arcydziełem. Mam wielką nadzieję, że taśmy z obrazem do tego numeru z Hammy '79 jednak przetrwały. Chciałbym zobaczyć zespół zgrywający się po tej zmianie rytmu ...
| Fenderek napisał: |
A WRACAJĄC DO ADATR- i nawiązując do tego o czym mówimy- dałbym wiele żeby usłyszeć taką wersję BBC Somebody To Love; utworu trochę właśnie "zduszonego" wygładzoną produkcją, który na żywo był prawdziwym monstrum energii... Teraz gdyby tak połączyć tę koncertową moc z tymi wyszukanymi chórkami i mielibyśmy coś nieprawdopodobnego... |
Nie sposób się nie zgodzić .
Także w przypadku The Millionaire Waltz eksplozja w środkowej części mogłaby mieć więcej z koncertowej mocy,
Na płycie, ilekroć słucham zbyt krótka mi się zdaje. _________________ carpe diem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Czw Paź 23, 2008 1:59 pm Temat postu: |
|
|
| o ta, wersje bbc... są czyste, nie skażone często 'zbyt wymyślna' produkcją... brzmią surowo w większości, i ukazują prawdziwy kunszt muzyków... to co roger gra w przywołanej wersji spread your wings jest świetne, a john... genialny bas. czuć także, że pozwalają sobie na dużo improwizacji, zabawy. tak, to jest naprawdę świetne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 2:21 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | najlepsza płyta Queen, jeżeli chodzi o brzmienie... |
Z tą opinią zgadzam się w 100%. Pod względem brzmienia jest to płyta perfekcyjna |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 8:30 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 w temacie SMALL pod lupą napisał: | Szymek z Muminem może sobie robią jaja, ale ja na przykłąd ciągle nie rozumiem, co wszyscy takieog widzą w You Take My Breath Away Zaśpiewane z uczuciem, to muszę przyznać, tekst niezły, ale melodia taka, że malo nie zasnę, jak tego słucham. |
Ja też byłem poważny - dla mnie YTMBA to chyba najbardziej zmarnowany potencjał na ADATR. Melodia i fortepian śliczne, ale już wykonanie wokalne Freda w studio zdecydowanie przesłodzone! Ponadto od pewnego momentu niewiele się w tej piosence dzieje.
I najgorsze - to gówniane, zapętlone nie-wiadomo-co, które obrzydziłoby mi każde, najgenialniejsze nawet arcydzieło. Brakowało im tych 30 sekund do wypełnienia warunków kontraktu, czy jak?
Utwór, który najmniej mnie przekonuje z całej płyty. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 8:42 pm Temat postu: |
|
|
Bluźniercy YTMBA to takie Love of My Live dnia na wyścigach - tylko ludziom bez serca ani razu łza po policzku nie spłynęła słuchając tych pięknych piosenek  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 8:48 pm Temat postu: |
|
|
Nie zaprzeczam, że Love Of My Life jest wyborne  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 8:52 pm Temat postu: |
|
|
A dla mnie bluźnierstwem jest przyrównywać nijakie YTMBA do cudownego pod niebiosa LOML  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 9:05 pm Temat postu: |
|
|
| Majkel napisał: | Bluźniercy YTMBA to takie Love of My Live dnia na wyścigach |
Dokładnie. I tak jak ADATR jest tylko troszkę słabsze od ANATO, tak YTMBA jest tylko troszkę słabsze od LOML. A Small, to przy tych utworach - z całym szacunkiem - tylko pioseneczka. Owszem przyjemna, ale tylko pioseneczka  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 9:19 pm Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | A dla mnie bluźnierstwem jest przyrównywać nijakie YTMBA do cudownego pod niebiosa LOML  |
Ta... zwłaszcza na żywo... Stadionowa przyśpiewka...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 9:32 pm Temat postu: |
|
|
Nie chce nikogo obrażać, ale zawsze się intensywnie zastanawiałem, co takiego niektórym osobom przeszkadza w "stadionowości" znanych powszechnie pieśni jak np. LOMO, WATC, możnaby do tego dodać ewentualnie WWRY czy INTLOTGR (fajny skrót notabene ) Czy faktycznie tyle tracą na tym, że są podchwytywane przez tłum? Nie każda pieśń, żeby uzyskać miano 'pięknej', musi być od razu kameralna! Taką jest np. YTMBA i nie przeszkadza mi to absolutnie zestawiać jej pod wzgledem majstersztyku (uczuciowo-emocjonalnego nazwijmy to ) w jednym rzędzie włąśnie z LOMO. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mumin_king

Dołączył: 14 Cze 2006 Posty: 6343 Skąd: Rzekuń
|
Wysłany: Pon Paź 27, 2008 9:37 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie też YTMBA się ciągnie a Freddie tam tak zawodzi słodko, że gdyby nie to, iż pierwsze usłyszałem Gays Will Be Gays i zdążyłem wszystko zwymiotować, to mógłbym coś tej piosence od siebie wyrzucić.
Poza tym... Facet pisze o facecie. WTF?!  _________________

GGP - na spotkanie ze świeżoscią
Bój się bloga NOWOŚĆ BLOG MUMINA
wg Matteya - bardzo sprytne ALTER EGO.
Zwycięzca Queenwizji - grudzień 2012 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|