| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| A NIGHT AT THE OPERA |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
2% |
[ 1 ] |
| 5 |
|
10% |
[ 5 ] |
| 6 |
|
86% |
[ 40 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 46 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Paź 05, 2008 10:42 pm Temat postu: |
|
|
Witam, mój pierwszy post na forum.
I od razu będzie trochę kontrowersyjnie. W sumie nigdy nie rozumiałam zachwytów nad ta płytą. Uważam, ze jest bardzo nierówna - obok świetnych (moim zdaniem) BohRhap, z sentymentu Love Of... czy Prophet Song, przez fajne, acz nie przełomowe '39 czy Car do całkiem nieudanych żarcików, takich jak Lady, Lazing, Good Comp. czy SR.
Płycie przyznaje mocną 4, ale niestety nic ponadto. :< _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Pią Paź 10, 2008 4:37 pm Temat postu: |
|
|
Całkiem nieudane żarty ??? czy ja dobrze przeczytałem?? Przecież np. taka miniaturka jak np. "Lazing" to mimo swojej niepozornej formy istne mistrzostwo swiata, skondensowane w swietnej formie!!! IMO na tej plycie nie ma zadnego slabego kawalka!!! Oczywiscie masz prawo miec swoje zdanie jak najbardziej pozwol tylko ze dam upust swojemu zdziwieniu!
P.S. I naprawde cenisz ANATO mniej niz AKOM? Ja tej drugiej plytki absolutnie nie osadzam od czci i wiary, postawilem jej nawet "czworke", ale zdaje sobie sprawe, ze nie mozna jej w zaden sposob zestawic na jednej polce wlasnie np. z taka Noca w Operze, gdzie wszystko ma swoje cudowne i logiczne polaczenie, gdzie kazda, nawet najdrobniejsza nutka jest jak najlepiej skonstruowana, jak najbardziej dopracowana.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
irminella

Dołączył: 18 Sie 2008 Posty: 1074 Skąd: Szklary/ Rzeszów
|
Wysłany: Pią Paź 10, 2008 5:26 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się z przedmówcą. ANATO jest tak skonstruowana, że słucham jej jak opowieści. Poza poważnymi, "dużymi" utworami są takie lekkie, radosne jak "Lazing..." czy "Seaside...". A Kind Of Magic też lubię, żeby nie było _________________ "uwielbienie dla Rogerrrka ^^ :* :love: $vvEEt"
(by Mike) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pią Paź 10, 2008 5:46 pm Temat postu: |
|
|
Co tu można dodać, żeby nie popadać w banał? ANATO to jest arcydzieło wykraczające daleko poza granice wyznaczone przez rock. Jest to również apogeum możliwości twórczych zespołu. Takiego poziomu nie osiągnęli już nigdy. Jedynie zbliżyli się do niego na ADATR I INNUENDO.
P.S: Wydawało mi się, że dla każdego fana Królowej to są "oczywiste oczywistości"  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 11, 2008 12:42 am Temat postu: |
|
|
Hehe, no i w momencie czytania tego wątku wylałam cały kubek herbaty na kalawiaturę (cud że działa!) i na spódnicę. Dobrze, ze nie była z cukrem.
No, pisałam ze kontrowersyjne jest moje zdanie.
Cóż - ponawiam opinię, dal mnie Lazing czy Sweet Lady są na tym albumie przykrymi niespodziankami i nijak jakoś nie mogę zrozumiec ich fenomenu. Po prostu... Nie wiem, mozę momentw którym zapoznawałam się z tym albumem był nie taki, moze zbyt wieleod niego oczeliwałam...
... ale nie. Po prostu zbyt wiele rzeczy na tym albumie przewijam. Tak jak Q2 jest dla mnie spójnym dziełem, tak ANATO to (dla mnie!) zbiór piosenek z innej beczki których kompletnie nie czuję. Może to takie przywyczajenie, ze na płycie wszystko "musi współgrać" ze sobą pod wzgldem tematyki czy klimatu? A mozę po prostu nie podobaja mi się te piosenki bo uważam je za czasem zbyt pretensjonalne albo wydumane? w tym momencie trudno tutaj cokolwiek napisac, bo jestem po trzech piwach (a dla mnie to baaardzo dużo) i w żałobie po herbacie. ;( _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Majkel

Dołączył: 27 Cze 2008 Posty: 390 Skąd: Oświęcim
|
Wysłany: Sob Paź 11, 2008 11:11 am Temat postu: |
|
|
No cóż, było nie było masz prawo nie darzyć sympatią ANATO... nie każdy musi być przecież idealny
P.S. Ja osobiście odrobinę bardziej wolę ANATO od QII (chociaż oba dzieła uważam za ABSOLUTNIE genialne), mimo, iż zdaje sobie sprawę, że druga część "Królowej" jest nieco bardziej spójna muzycznie, znaczy utwory, jakby to powiedzieć, bardziej się ze sobą "pokrywają", cokolwiek by to nie znaczyło Może po iluś tam przesłuchaniach zapałam jednak większą miłością do QII, nie wiem, na razie jednak na prowadzeniu w moim prywatnym rankingu są chyba jednak, łeb w łeb, ANATO z Innuendo  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 11, 2008 12:10 pm Temat postu: |
|
|
Aaricia to co powiesz na temat Hot Space czy The Works  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aaricia

Dołączył: 02 Paź 2008 Posty: 457 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 11, 2008 12:42 pm Temat postu: |
|
|
Po pierwsze to temat o ANATO, a po drugie tamte płyty mają swoje wątki - zapraszam tam.  _________________
Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
cinas91

Dołączył: 15 Paź 2008 Posty: 329 Skąd: Leszno
|
Wysłany: Pią Paź 17, 2008 10:57 pm Temat postu: |
|
|
Witam,to mój pierwszy post:)
ANATO to jedna z moich ulubionych płyt Queen,obecnie słucham jej najczęściej.
Death On Two Legs-wspaniałe rozpoczęcie albumu,wulkan energii-6
Lazing On A Sunday Afternoon-taki krótki utworek,a sprawia,że przechodzą mnie ciarki za każdym razem gdy go słucham-5,5
I'm In Love With My Car-popis Rogera-5
You're My Best Friend-bardzo przyjemna kompozycja-5
'39-podoba mi się klimat tego utworu,głos Briana pozytywny...-4,5
Sweet Lady-utwór który najmniej mi się podoba,lubię go,lecz bez rewelacji-4 z minusem
Seaside Rendezvous-cudeńko,podobają mi się te wszystkie "dziwne" odgłosy oraz leciutki wokal Freddiego-5,5
The Prophet's Song-na początku odrzucała mnie długość tego utworu(wtedy jeszcze nie znałem wielu piosenek dłuższych niż 8 min.teraz znam o wiele dłuższe...),lecz gdy go przesłuchałem to byłem pod wielkim wrażeniem,podczas improwizacji Freddiego odlatuje i zapominam o całym świecie-6
Love Of My Life-Freddie czaruje swym głosem,piękna piosenka-6
Good Company-leciutki,zabawny utworek-5
Bohemian Rhapsody-gdy byłem mały to ojciec słuchał Bohemian,lecz z tego pamiętałem jedynie cześć operową,2,5 roku temu dorwałem jakąś składankę ojca i było tam Bohemian Rhapsody.Po przesłuchaniu zbierałem szczękę z podłogi przez 4 godziny wciąż słuchając utworu.Po prostu poezja-6
God Save The Queen-bardzo dobre zakończenie płyty-5
Genialny album ode mnie 6. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Paź 23, 2008 3:25 pm Temat postu: |
|
|
| miraclequeen napisał: | | Nie prawda że same wspaniałe bo jest tu to całe You're My Best Friend i Sweet Lady. |
No i to że się tobie nie podobają to oznacza, że już są słabe?  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 1:38 pm Temat postu: |
|
|
w dużej mierze zgadzam się z aaricią - ta płyta jest z marszu uznawana za najlepszą w karierze queen, choć moim skromnym zdaniem wcale taką nie jest. dzieje się tak zapewne ze względu na bohemian, natomiast płyta jest rzeczywiście nierówna. z płyt z lat 70-tych, obok queen I, słucham jej najrzadziej. uważam, że jako całość queen II czy sheer są płytami lepszymi. zaraz mi utniecie głowę, wiem..
ps. tytuł good company jest nawiązaniem do bad company? hahahaha... swoją drogą, kawałek miło pachnie drugą stroną abbey road beatlesów... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 2:16 pm Temat postu: |
|
|
ja już ostrze topór
choć przyznać muszę, że był taki okres gdy wyżej ceniłem ADATR , ale mi przeszło ... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 4:10 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: |
ps. tytuł good company jest nawiązaniem do bad company? hahahaha... swoją drogą, kawałek miło pachnie drugą stroną abbey road beatlesów... |
Celna uwaga. Ja bym to rozszerzył i powiedział, że w wielu momentach pierwsze płyty Królowej miło pachną ostatnimi płytami Beatlesów. Nie ma się co oszukiwać. Panowie czerpali wzory od najlepszych.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 6:49 pm Temat postu: |
|
|
| White Man napisał: | Nie ma się co oszukiwać. Panowie czerpali wzory od najlepszych.  |
Ale przynajmniej z dobrym skutkiem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 7:14 pm Temat postu: |
|
|
Myślę, że więcej niż z dobrym skutkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 9:32 pm Temat postu: |
|
|
No i czym innym jest czerpać wzorce, a czym innym zrzynać po całości  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
White Man

Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 175 Skąd: Silesia
|
Wysłany: Sob Paź 25, 2008 10:06 am Temat postu: |
|
|
Dokładnie to miałem na myśli. Powiem więcej - w tym przypadku "uczeń przerósł mistrza"  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
futureal
Dołączył: 05 Lis 2008 Posty: 554 Skąd: Edge of Darkness
|
Wysłany: Czw Lis 06, 2008 11:27 am Temat postu: |
|
|
Dla mnie to jest skończone dzieło i obok Sheer Heart Attack najważniejsza i najlepsza płyta zespołu, tutaj jest poprostu wszystko czego można chcieć ,nie ma wypełniacza, jest niesamowity jedyny w swoim rodzaju klimat ,zróżnicowane kompozycje i wspaniała forma zespołu.
Death on two Legs poraża klimatem ,zdecydowanie Brytyjskim ,świetnymi wokalami Freddiego i mocą, I'm in Love with My Car kocham za tę surowość i ironiczny fajny tekst, bardzo ale to bardzo lubię '39 i uważam go za zdecydowanie niedoceniany utwór ,no i oczywiście dwa giganty Prophet's Song i Bohemian Rhapsody.
A są przecież i inne utwory.
10/10 ,100/100 ile się da, mogę stawiać obok takich dzieł jak In Rock, Paranoid czy Rising |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lis 06, 2008 6:34 pm Temat postu: |
|
|
Też uwielbiam '39 zwłaszcza ostatnio jakoś polubiłem ten kowałek i od pewnego momentu jest najczęściej przeze mnie puszczaną kompozycją.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Czw Sty 01, 2009 4:03 pm Temat postu: |
|
|
Jest wiele płyt Queen, które darzę wielkim sentymentem, praktycznie o każdej z lat 70. można powiedzieć wiele dobrego, ale A Night At The Opera jest dla mnie wyjątkowa. Płyta-opowieść, skonstruowana przemyślanie i zaskakująco, obfitująca w kawałki oparte na niezwykłych dla muzyki rockowej koncepcjach - dla mnie najważniejszy ze wszystkich albumów zespołu. Znam praktycznie na pamięć, a mimo to nie znudziła mi się i już chyba nie znudzi. Także poświęcam jej pierwszego posta na forum
Death on two legs - o tym przepięknym intro napisano już chyba wszystko... Niesamowite rozpoczęcie albumu - narastający dźwięk fortepianu, gitary, znów fortepian - wspaniałe, ostre wprowadzenie do klimatu, a klimat jest niezwykły w tej piosence; to jeden z najlepszych utworów Queen i utworów w ogóle.
Btw, wolę - i to znacznie - tę studyjną wersję DOTL niż choćby wersję z Live Killers.
Lazing... - ukojenie nerwów po DOTL Przyjemna, lekka kompozycja, przy której trudno się nie uśmiechnąć Lubię moment, gdy kończy się partia Freddiego i gitary grają tę skoczną melodię.
I'm in love with my car - Roger daje czadu!
You're my best friend - Nie darzę tej piosenki specjalnym uwielbieniem, moim zdaniem najsłabszy moment tej płyty, co nie znaczy, że niepotrzebny. Po prostu trudno wypaść olśniewająco zwykłej balladce opartej na 'uuuu, ju mejk mi lif' w różnych kombinacjach, jeśli porównujemy ją z takimi dziełami jak DOTL czy The Prophet's song. Nie krytykuję - przeciwnie, chwytliwe i lekkie ballady też trzeba umieć tworzyć, a skoro ANATO ma pokazywać pełen wachlarz możliwości Queen, dobrze, że jest wszystkiego po trochu!
'39 - rockowy zespół tworzy piosenkę, która zalatuje country na kilometr Koncepcja dokładnie w stylu Queen , chwytliwa melodia i dobry tekst stanowiący pewnien kontrast - bardzo dobrze.
Sweet Lady - nie podzielam i nie rozumiem poglądu, że to najgorszy moment płyty, ba, lubię tę piosenkę; najlepszy fragment - końcowy, gdzieś od 2.55.
Seaside rendezvous - urocze! A tekst powalający Moja 7-letnia siostra jest fanką tego utworu i prosi mnie żeby jej zgrać na mp3
The Prophet's Song - Ach... ta piosenka niezmiennie wywołuje u mnie te same emocje, co za pierwszym razem. Czyste piękno, ten utwór ma w sobie jakiś mistycyzm, naprawdę szacun dla Maya za skomponowanie CZEGOŚ TAKIEGO. Mój ulubiony moment - od 5:52, gdy kończy się część środkowa z listen to the man listen to the mad man, wchodzi perkusja i gitary i dają niemal minutowy popis, a potem dołącza Freddie i chórek.
Love of my life - Magia Chociaż wersja live, gdy Freddie śpiewa z publicznością i niższym głosem niż w studio, to dopiero coś!
Good company - zanim zaczęłam słuchać rocka, najważniejszym rodzajem muzyki był dla mnie stary, dobry jazz, jak więc mogłabym źle oceniać ten przesympatyczny kawałek?
Bohemian Rapsody - zawsze słuchając ANATO zastanawiam się, który utwór jest lepszy - ten czy Prophet's song. I nigdy nie jestem w stanie wybrać. Niesamowite, że tak szalona koncepcja zmieniła się w tak spójną i pasującą do siebie całość. (Muzycznie, nie tekstowo) Pyszny, genialny kawałek.
God save the Queen - kawałek dobrego grania i udana koncepcja.
...Ocena narzuca się sama. Kocham tę płytę!
[/b] |
|
| Powrót do góry |
|
 |
queenomaniaczka

Dołączył: 23 Gru 2008 Posty: 488 Skąd: Czempiń\Poznań
|
Wysłany: Czw Sty 01, 2009 4:39 pm Temat postu: |
|
|
6!!! Jestem zachwycona, znam utwory z tej płyty, a oryginalną dostałam pod choinkę razem z ADATR Najbardziej lubię piosenki DOTL i TPS  _________________ dirtyray.com
Nowe koszulki z najwyższej jakości tkaniny - 100% bawełny.
Nadruki wykonane metodą sitodruku oraz druku cyfrowego bezpośrednio na odzieży.
Dostępne są różne wzory, także muzyczne, przyjmowane są własne propozycje nadruków. Tanio i szybko! Osobiście polecam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pablov1982

Dołączył: 19 Gru 2008 Posty: 132 Skąd: wawa
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 12:13 pm Temat postu: |
|
|
Niestety ten album posiadłem swego czasu jako chyba 3 od końca w swej kolekcji i to wersji jednym słowem SPI..LONEJ .
Były to wtedy takie czasy, że rynek zalany był kasetami "lewego" pochodzenia, częstokroć TRAGICZNIE wydane a o CD to nawet nie mogłem pomarzyć.
O ile pierwsza strona była OK to druga był to dramat - nałożone na siebie Q "ANATO" i jakiś jeszcze zespół , nie dało się tego słuchać masakra .
Niebawem nabyłem jednak normalną wersję.
Nigdy może nie stawiałem tego albumu na pierwszym miejscu ale dla mnie jest świetny.
Moim największym faworytem jest "Prophet's song" znakomita, monumentalna kompozycja, świetnie pracująca gitara i rewelacyjnie kroczący riff gdzieś w okolicy 2 min. 22 sek. a także część gdy pozostaje sam wokal.
"Sweet Lady" - kawał rockowego grania, mój faworyt nr. 2
"Dead on Two Legs" - wspaniały początek a całość to już mistrzostwo.
"Bo Rhap" - najbardziej lubię tą część zaraz po wstawce operowej.
"You're My Best" - bardzo miły dla ucha utwór, chwila oddechu po mocnym początku albumu.
"'39" - niby najmniej pasujący numer ale nadający całości różnorodności.
"Good Company" - Takie jakby Beatles'owskie ale średnio go lubię
"I'm In Love With My Car" - Ostre z uwagi na szorstki głos Rogera, ale fajne
"Lazing" , "Seaside" - zdecydowanie te "minaturki" najmniej przemawiają do mnie.
"Love Of My Life" - wolę bardziej wersję live
"God Save" - doskonałe zamknięcie całości |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 8:46 pm Temat postu: |
|
|
Album bez zastanowienia zasługuje na ocenę celującą. Niektórzy sukces tej płyty oceniają przez pryzmat tylko i wyłącznie Bohemian Rhapsody- po troszę mają rację, bo to utwór genialny, który miał niebagatelny wpływ na dalszą karierę Queen, bez niego mogło dojść nawet do rozwiązania zespołu. Ale nawet gdyby na krążku nie było BR- nadal zasługiwałby on na olbrzymie uznanie. Czy jakikolwiek zespół rockowy zdecydowałby się nagrać coś co chociaż w jakimś calu przypominałoby The Prophet's Song? Na pewno nie. Queen umieściło na tym albumie praktycznie wszystko- od ballad po naprawdę mocne kawałki. A brzmi to wszystko niezwykle spójnie, aż ciężko jest wytłumaczyć fenomen tego longplaya. Panowie mieli nóź na gardle i wznieśli się na szczyty swoich umiejętności.
Dalsze komentarze są zbyteczne.6  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 9:03 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | Panowie mieli nóź na gardle i wznieśli się na szczyty swoich umiejętności.
|
Dla mnie to wręcz dziwne, że tak niesamowita płyta powstała pod presją, która podobno nie pomaga sztuce...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 9:30 pm Temat postu: |
|
|
Tutaj Queen było jak polska reprezentacja w piłce noznej- spięli się na maksa kiedy napradę sytuacja tego wymagała  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 9:32 pm Temat postu: |
|
|
| Złe porównanie... U nas się spinają, a wychodzi im tylko sraczka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 9:48 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | Tutaj Queen było jak polska reprezentacja w piłce noznej- spięli się na maksa kiedy napradę sytuacja tego wymagała  |
NIgdy chyba nie czytałem większej obrazy dla jakiegokolwiek zespołu...  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
malgo

Dołączył: 01 Sty 2009 Posty: 16
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 10:27 pm Temat postu: |
|
|
| RockFan90 napisał: | Tutaj Queen było jak polska reprezentacja w piłce noznej- spięli się na maksa kiedy napradę sytuacja tego wymagała  |
Jejku, ale im pojechałeś Jak mogłeś, masz o nich takie złe zdanie?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Antares

Dołączył: 17 Sie 2006 Posty: 537 Skąd: Sieradz/Lublin
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 10:37 pm Temat postu: |
|
|
Musiał coś napisać, przecież to spamer. Nieważne co. Finking bifor wrajting! No chyba, że to Twoja opinia.
Co do albumu... niebawem biorę się do opracowania Lazing On... na keyboard/klawisze. Piosenka nie traci nic zaśpiewana w innych tonacjach, więc... zobaczymy co wyjdzie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Pią Sty 02, 2009 11:30 pm Temat postu: |
|
|
| Antares napisał: | Musiał coś napisać, przecież to spamer. Nieważne co. Finking bifor wrajting! |
Oszy Ty...
| Antares napisał: | | Co do albumu... niebawem biorę się do opracowania Lazing On... na keyboard/klawisze., więc... zobaczymy co wyjdzie. |
Ja to próbowałem na moim akustyku wymłócić Love Of My Life, ale że gram od paru dni, wyszło z tego jedno wielkie g.... poczekam jeszcze trochę a efekty powinny przyjść  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|