| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| QUEEN II |
| 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 2 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 4 |
|
0% |
[ 0 ] |
| 5 |
|
24% |
[ 9 ] |
| 6 |
|
75% |
[ 28 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 37 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Czw Sie 04, 2011 1:06 pm Temat postu: |
|
|
A ja ci powiem, że i Ogre Battle i The Loser In The End są moimi ulubionymi w działalności Queen 1973-1978.
Trzymają poziom i pokazują że umią grać konkretnie, grubo, twardo, ostro itp...
Mi się ta druga zawsze kojarzyła z czymś co nawołuje młodzież do buntu...
Taka dość świeża ta piosenka.
Co do Ogre Battle, to jest właśnie mega fajna, ale irytuje mnie ten wstęp.
Moim zdaniem wszystkie płyty Queen, albo chociaż większa część materiału na nich zawarta, powinny być w stylu I i II - takie rockowe, bez jakiś jaj w stylu "Bring Bach That...".
Chociaż dzięki temu że nagrali je jak nagrali, zespół się rozwijał i nie przepadł w latach '80 jak Led Zeppelin na przykład... _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sob Sie 06, 2011 11:29 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: |
Moim zdaniem wszystkie płyty Queen, albo chociaż większa część materiału na nich zawarta, powinny być w stylu I i II - takie rockowe, bez jakiś jaj w stylu "Bring Bach That...".
|
Nie byłoby tu 95% użytkowników... Prawda jest taka, że fascynacja Queen zaczęła się od We Are The Champions, Friends Will Be Friends i takich tam... I Hot Space by nie było i daga nie byłaby taka sama!  _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Sie 07, 2011 1:29 pm Temat postu: |
|
|
Rozumiem...
(...) Jednak Queen mogłoby podążać drogą takiej właśnie muzyki.
Z jednej strony dobrze że przetrwali te lata '80, ale kosztem takim iż w szeregi Queen wdarła się komercja i to mega komercja, zaś z drugiej strony mogli też powiedzieć komercji "Nie!" i odejść w spokoju jak na przykład Led Zeppelin. . . Bo cóż, mamy teraz takie kawałki jak "Don't Lose Your Head", czy "I Want To Break Free", a i nawet się znajdzie coś takiego jak "Staying Power"... _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
OberstPrymas

Dołączył: 24 Kwi 2010 Posty: 2830 Skąd: Świebodzice
|
Wysłany: Nie Sie 07, 2011 2:05 pm Temat postu: |
|
|
Tyle, że tacy Zeppelini nie mieli okazji na dobre wejść w lata 80. I nie wiem czy śmierć jednego z członków można nazwać "spokojnym odejściem".  _________________ FAN KOBIAŁEK
GOŁA KASIA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jaszek

Dołączył: 08 Lis 2010 Posty: 701 Skąd: Zawoja/Kraina Rhye
|
Wysłany: Nie Sie 07, 2011 2:06 pm Temat postu: |
|
|
I Want To Break Free jakie jest każdy wie ale jedno trzeba przyznać naprawdę bardzo wielu fanów wielbi te piosenkę i dzieki niej poznali dorobek Queen _________________ I'm slightly mad
Oh dear |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Nie Sie 07, 2011 7:47 pm Temat postu: |
|
|
Ach tak! zapomniałem że to przez smierć perkusisty... (sorry)
To może inaczej i mniej zawile:
Doskonale byłoby, ażeby Queen podążało bez przerw ścieżką rocka dalej przez lata '80. Wtedy przygoda z Queen zaczynała by się nie od takiego dajmy na to IWTBF, ale od kawałków typu "I Want It All", albo "Princes Of The Universe", a i dalej zachowali by tą swoją doskonałość i tendencje do przyciągania dużej ilości fanów/słuchaczy.
Wracając. . . _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 12:31 am Temat postu: |
|
|
| Mattey napisał: |
Nie byłoby tu 95% użytkowników... Prawda jest taka, że fascynacja Queen zaczęła się od We Are The Champions, Friends Will Be Friends i takich tam... |
Z drugiej strony... co byłoby w tym złego?
Ja właśnie tego jednego argumentu nigdy nie mogłem ogarnąć "no ale nie byliby tak popularni". No i? Dla mnie te ich miejsca na listach przebojów to nie jest powód do dumy tylko przekleństwo- to przez tąz popularność potem setlista takich tras jak 2005 czy 2008 wyglądała tak a nie inaczej, to przez tą popularność dostajemy składankę za składanką itd...
Moja fascynacja Queen zaczęła się od Innuendo i Breakthru- oba do dziś wielbię... Wembley też kiedyś wielbiłem tudzież IWTBF, ale... wcześniej czy później bym na nich trafił- i bez Friends Will be Friends  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arquest

Dołączył: 27 Lut 2008 Posty: 1942 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 9:54 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Ja właśnie tego jednego argumentu nigdy nie mogłem ogarnąć "no ale nie byliby tak popularni". No i? Dla mnie te ich miejsca na listach przebojów to nie jest powód do dumy tylko przekleństwo- to przez tąz popularność potem setlista takich tras jak 2005 czy 2008 wyglądała tak a nie inaczej, to przez tą popularność dostajemy składankę za składanką itd... |
Ale to też nie jest problem tylko Queen. Większość 'starych' zespołów, które miało wiele hitów gra stare kawałki, bo uważa, że tak TRZEBA. Weźmy Def Leppard (tak w ogóle to jest o nich 14 stron w sierpniowym 'Teraz Rocku'). Rick Savage (basista) mówi tak:
| Cytat: | | Kiedy jedziemy w trasę, zawsze włączamy do programu coś nowego. Ale nie można grać głównie nowych piosenek. Większość ludzi oczekuje starych przebojów. Idą na koncert, żeby je usłyszeć. Dlatego zawsze trzeba ułożyć program tak, by zawierał i nowe, i stare piosenki. Nowe, bo trzeba promować ostatnią płytę, a ludziom mniej zorientowanym pokazywać, że zespół ciągle nagrywa. I stare, bo nie można rozczarować tych, którzy kupowali swoje płyty 25 lat temu i zapłacili za bilet, żeby posłuchać dawnych przebojów. Gdybym poszedł na koncert Rolling Stonesów i nie usłyszał Brown Sugar, byłbym zawiedziony. Czy oni lubią wykonywać ten kawałek, to zupełnie inna sprawa... Albo The Who. Wyobrażasz sobie koncert The Who bez My Generation? Oni pewnie nim rzygają, ale fani na niego czekają. Dlatego program trzeba układać tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi. My zawsze gramy kilka nowych piosenek i całą masę starych. |
Choć czasem wydaje mi się, że Bri i Roger nie rzygają WWRY, WATCH, Ga Ga czy IWTBF.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 11:59 am Temat postu: |
|
|
No właśnie przez popularność Queen ludzie jak widzą marne rzeczy w sklepach np. Absolute Greatest, płytę która nic nie wnosi,od razu ją kupują bo widzą WWRY i WATC, czy TSMGO. Przez to Bri i Roger chcą jesszcze więcej składanek i więcej i więcej i więcej i więcej i więcej (i końca nie widać).
Ale mi chodzi jednak o ten żal jaki mam do chłopaków, że na lata '80 całkowicie zapomnieli o dobrym rocku, a poszli w stronę pop. . . i pop-rocka. _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 5:23 pm Temat postu: |
|
|
Chyba większość z nas się z tym zgodzi, Oskarze, ale... czy "Bring Back That Leroy Brown" to przykłąd popu? To jest przykład typowego dla tego wczesnego Queen humoru. To był ich znak wyróżniający (owszem, nie jedyny, ale jednak ważny). Zespołów grających bezkompromisowego rocka na początku lat 70. było zatrzęsienie. Ci najwięksi, których nie zapomniano - Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple itd. - musieli zrobić coś pionierskiego, czymś się wyróżniać. Queen mieli swoje bardzo rozbudowane chórki, eksperymenty brzmieniowe ("Brighton Rock", "Bohemian Rhapsody"), eklektyzm stylistyczny i humor - to sprawiało, że nie byli nudni czy monotonni.
Tego humoryu właśnie zabrakło im później. W końcu największą wadą "Is This The World We Created?" jest fakt, że ta piosenka jest nieznośnie nadęta, patetyczna. _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 10:25 pm Temat postu: |
|
|
PRZEPRASZAM _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mattey

Dołączył: 08 Lip 2006 Posty: 1417 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Pon Sie 08, 2011 11:54 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Mattey napisał: |
Nie byłoby tu 95% użytkowników... Prawda jest taka, że fascynacja Queen zaczęła się od We Are The Champions, Friends Will Be Friends i takich tam... |
Z drugiej strony... co byłoby w tym złego?
Ja właśnie tego jednego argumentu nigdy nie mogłem ogarnąć "no ale nie byliby tak popularni". No i? |
Nie chodzi tyle o popularność, tylko o naszą forumową społeczność. Albowiem nie byłoby 11 stron komentarzy o jakże rdzennie rockowym albumie "Queen II", gdyby zespół w latach 80-tych nie poszedł na łatwiznę. Zresztą większość osób wspomina, że pierwszy kontakt z płytami z lat 70-tych był dość trudny, a później to się odwróciło o 180 stopni.
Stało się jak się stało i gdybanie nie ma teraz sensu. Całe szczęście, że kiedy tworzyli komerchę, to potrafili też wyprodukować kilka rockersowych perełek, które zdzierają papę z dachu. _________________ Pierwszy Mattey Forum
Pierwszy vice Pisarz Forum 2007!
wg Fenderka: Pierwszy Humorysta Forum 2009!
wg NARa: Drugi Fenderek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 12:13 am Temat postu: |
|
|
Heh, właśnie oglądam teledyski do "I Want It All", "Hammer To Fall", "Friends Will Be Friends", "One Vision", "Princes Of The Universe" i "The Invisible Man" i tak se myślę że może nie mają takiej mocy jak się słucha po cichu na wieży bo niedziela jest, albo już po 22.00, ale jak się ich posłucha na cały regulator, albo z teledyskiem to klękajcie narody, nie ma lepszej muzy!
(ostatnio słuchałem mega głośno "Hammer To Fall" to tata mi mówił że sąsiad mu na mnie kablował, że ja słucham demonów itp.
Duma że to Queen  _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 3:32 pm Temat postu: |
|
|
| Oskar napisał: | | klękajcie narody, nie ma lepszej muzy! |
był niegdyś taki pan Jim Morrison na niego wołali... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gnietek

Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 936 Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 3:42 pm Temat postu: |
|
|
| kwak napisał: | | Oskar napisał: | | klękajcie narody, nie ma lepszej muzy! |
był niegdyś taki pan Jim Morrison na niego wołali... |
I co się z nim stało?  _________________ Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Wto Sie 09, 2011 5:38 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz, ja nie lubię the doors _________________ O! To też jest Queen'ów? Fajny kawałek! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kwak Gość
|
Wysłany: Sro Sie 10, 2011 11:31 am Temat postu: |
|
|
| Gnietek napisał: | | kwak napisał: | | Oskar napisał: | | klękajcie narody, nie ma lepszej muzy! |
był niegdyś taki pan Jim Morrison na niego wołali... |
I co się z nim stało?  |
wczoraj z nim rozmawiałem, mówił, że z nim dobrze... jest po drugiej stronie i nie dotyka ziemi.
| Oskar napisał: | | Wiesz, ja nie lubię the doors |
I dobrze. Drzwi percepcji są zdradliwe.
PS. Queen II to gicio płytka |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lis 15, 2011 3:52 pm Temat postu: |
|
|
restart licznika: 15.11.2011
1 - 1% - [ 3 ]
2 - 0% - [ 1 ]
3 - 3% - [ 6 ]
4 - 8% - [ 16 ]
5 - 24% - [ 47 ]
6 - 62% - [ 120 ] _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Lis 15, 2011 3:56 pm Temat postu: |
|
|
6
I mówić czemu to jak tłumaczyć czemu oddychanie jest wskazane... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wasdfg7

Dołączył: 16 Paź 2005 Posty: 4279 Skąd: Dębica/Wrocław
|
Wysłany: Wto Lis 15, 2011 7:46 pm Temat postu: |
|
|
6 bo innej oceny być po prostu nie może. Starałbym się wytłumaczyć po co człowiekowi tlen, ale jednak byłoby to zbyt banalne. Ot mroczna strona Queen. I w progu oni sprawdzali się niesamowicie. _________________

MARILLION - BRAVE
The true soul of Queen band is lost...
______________________________
I've Been Blessed By God
Yet I Feel Forsaken
All To Me Was Given
Now It's Finally Taken |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Lis 15, 2011 8:00 pm Temat postu: |
|
|
to nie tylko moja ulubiona płyta queen, to jedna z moich kilkunastu ulubionych płyt wszech czasów. nie zmieniłbym tu nawet pół nuty. niewiele jest plyt queen, ktore z perspektywy czasu mógłbym tu ocenić na 6. dwie lub trzy... ta jest zdecydowanie jedną z nich. queen na pierwszych 5 albumach to jest ten zespół, który uwielbiam i gdyby reszta ich dyskografii byla na takim poziomie i w takim stylu, to pewnie dalej byliby u mnie na 1. miejscu na wieki wieków. bez najmniejszego wahania - 6 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
DreamTheater

Dołączył: 30 Sie 2011 Posty: 84 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Sro Lis 30, 2011 12:34 am Temat postu: |
|
|
| Początkowe albumy grupy Queen są według mnie niesamowite muzycznie, a ponadto są dla mnie, jako średnio zaawansowanego muzyka, wielką inspiracją twórczą. Takim inspirującym dla mnie albumem jest właśnie m.in. Queen II. Niesamowite połączenie ekspresji, uczucia i subtelności to cecha tego niezwykłego albumu, który nie stracił nic na wartości, pomimo upływających lat. Klimat tej płyty dodatkowo ociepla pianino, którego niestety tak bardzo brakuje w albumach Queen z lat 80. Gdybym miał klasyfikować ten album, to miałby on 1. miejsce ex aequo z albumem Queen. Nie daję miejsca 2. głównie ze względu na sentyment do utworu Nevermore, który mimo iż trwa nieco ponad minutę, jest jednym z moich ulubionych. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Pią Gru 23, 2011 8:49 pm Temat postu: |
|
|
Bez wahania dałem szóstkę!
To jedyny album tego zespołu, który jest nie jest niczym zmącony, schrzaniony, spartolony. Ani produkcją, ani zapychaczami, ani popowym ścierwem... Tą płytę cenię znacznie wyżej niż ANATO, bo prawda jest taka, że ANATO nie przepadło na rynku w 90% dzięki zbawiennemu Bohemian Rhapsody! My przyzwyczailiśmy się patrzeć na ANATO przez pryzmat Bohemy... Nasz błąd...
Bo spójrzmy prawdzie w oczy, że Queen byli zespołem, który zawsze musiał coś schrzanić. A za debiut to im nigdy nie wybaczę. Nie wierzę w to zrzucanie całej winy na ludzi ze studia w 1972 roku... Gdyby nie chcieli wytłumić perkusji, to by się zaparli i do widzenia. Po drugie - Chłopaki nie umieli w tym czasie dobrze myśleć: nagrywali kawałki sprzed kilku lat (przestarzałe)...
Podczas prac nad debiutem to były patałachy! Ale przy Queen II myślenie im nie zaszkodziło i mamy to co mamy!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Pią Gru 23, 2011 9:10 pm Temat postu: |
|
|
O, można sobie podyskutować...
| Oskar napisał: | | Nie wierzę w to zrzucanie całej winy na ludzi ze studia w 1972 roku... Gdyby nie chcieli wytłumić perkusji, to by się zaparli i do widzenia. |
To nie jest takie proste jednak. Jasne, zespoły mogły sobie nawet i przed 1972 zawetować pomysł producenta i inżynierów, ale zauważ, jakie to były grupy - The Beatles, Pink Floyd (od Ummagummy właściwie to oni byli jedynymi producentami swoich albumów przecież)... Zespoły, które wyrobiły sobie poważną renomę. A przecież jak Beatlesi weszli do studia nagrać swój debiut byli w jeszcze gorszej sytuacji - klikugodzinna sesja i do widzenia... nie było miejsca na dyskusje... Początkujący wykonawcy muszą się jednak dostosować do decyzji managementu, przełknąć swoją dumę, albo wypracować kompromis. Queen na samym początku wątpię, żeby mieli aż taką siłę przebicia. Potem, jak już byli współproducentami i dobrze znali się z Bakerem, to owszem, ale na debiucie... zostali zapewne zmuszeni do zostawienia produkcji profesjonalistom. Wcale nie zdziwiłbym się, że zainteresowanie miksowaniem i produkcją dźwięku właśnie po nagrywaniu debiutu nie wyszło u chłopaków z tego, jak niezadowoleni byli z końcowego produktu w postaci płyty z 1973.
| Oskar napisał: | | Po drugie - Chłopaki nie umieli w tym czasie dobrze myśleć: nagrywali kawałki sprzed kilku lat (przestarzałe)... |
Nie dokońca wiem, o co Ci chodzi... O to, że były napisane wcześniej? To moim zdaniem nie przeszkoda - z odpowiednią aranżacją wszystko się da. (vide Stone Cold Crazy, które miało zupełnie inaczej z początku brzmieć, a się przerodziło w protoplastę thrash metalu. A to przecież też utwór z przed debiutu )
| Oskar napisał: | | Tą płytę cenię znacznie wyżej niż ANATO, bo prawda jest taka, że ANATO nie przepadło na rynku w 90% dzięki zbawiennemu Bohemian Rhapsody! |
Idąc tą samą drogą, Queen II nie przepadło na rynku tylko dzięki SSoR, bo raczej recenzenci ją mieszali z błotem, a publika nie była w większości przyciągana przez taki art rock. ANATO jest IMO lepszym albumem, bo to dla mnie podsumowanie nauki z lat 1973-74. Najlepsze elementy trzech pierwszych albumów. Co nie znaczy, że QII to zły album moim zdaniem. Ale jest nierówny i obok przeomójbożezajebistejżejaniemogę Czarnej Strony, jest też biała strona, która ma słabe Mayowe Some Day One Day i Rogera Loser. Dla mnie ANATO to płyta od Death On Two Legs do hymnu zamknięta - nic nie usuwać, nic nie dodawać. Dzieło skończone. Na QII ja bym nie płakał, gdyby nie było tych dwóch wspomnianych przeze mnie kawałków, bo dla mnie nie są integralną częścią większej całości, bo ta moim zdaniem zaczyna się dopiero na drugiej stronie. A Bohemian Rhapsody jest zaje, ale na ANATO wszystko praktycznie jest zaje.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Sob Gru 24, 2011 3:53 pm Temat postu: |
|
|
Wiesz na czym polega "geniusz" ANATO? Na paradoksie. Na ANATO mamy takie kawałki wodewilowe, dla mnie zapychacze, ale błogosławione przez wszystkich tylko dlatego, że są takie bardzo art... O! Wiem jak jeszcze określić ANATO: Faktycznie, wszystko trzyma się kupy; co z tego że jedno pasuje do drugiego, skoro to nadal jeden wielki niesmaczny eksperyment? Przykład: Z soli i wody też mogę zrobić mieszaninę jednorodną, ale czy będzie ci smakować? Myślą wszyscy że bez takich odskoczni jajcarskich jak Bring Back, czy Seaside Randezvous Queen by daleko nie zaszło?! Guzik! Od samego początku ludziska ich cenili za te rozbudowane chórki i oryginalność. Wystarczyło The March of The Black Queen i kawałki w stylu do tej granicy. Ale oni oczywiście musieli się zabawić w bombardowanie wszechświata...
Nie przeszkadza to że piosenki z debiutu są stare, dopóki nie brzmią tak jak by były nagrane w roku... Ja wiem... 1969, 1970...?
Stone Cold Crazy jest dobrym przykładem tego jak można ładnie przearanżować piosenkę na coś nowego. Faktycznie momentami zbyt ostra ( , ale jest ok.
Produkcja debiutu: Jeśli faktycznie dali wolną rękę dźwiękowcom, to ich wina. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
whoatemydinner

Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 1771 Skąd: Z Mornington Crescent.
|
Wysłany: Sob Gru 24, 2011 4:49 pm Temat postu: |
|
|
No ja widzę te żarty muzyczne jako podstawowy element stylu Queen lat 70. To nie trzymanie się kurczowo jednego stylu stanowiło o oryginalności tego zespołu. Od początku mówili, że oni nie chcą się trzymać w jednej stylistyce. Magia wczesnych albumów Queen (w moim przekonaniu) leży właśnie w tej chęci eksperymentowania ze stylami, tego eklektyzmu. Grali dosłownie wszystko: od hard rocka, przez parodię opery aż po skiffle. Czy jest inny zespół, który by coś takiego robił w tamtym okresie i to tak udanie? Cieszę się, że nie zatrzymali się na jednym stylu i nie robili wszystkiego na jedno kopyto. A ANATO to jednak jest podsumowanie wczesnego okresu i to nie jest właściwie już tylko płyta - to jest podróż przez świat muzyki, przez kilka różnych gatunków. Gdyby nie to poczucie humoru, podejście do muzyki i medium albumu z przymrużeniem oka, to prawdopodobnie nigdy nie zainteresowałbym się Queen. I dlatego uważam Noc w Operze za płytę kompletną. Chociaż QII też nie jest przecież robione na jedno kopyto: co ma Fairy Feller do Ogre Battle czy Funny How Love Is czy Some Day One Day? Teoretycznie nic, ale nagrał je jeden zespół w jednym okresie i zamieścił na jednym albumie. I za to (no i świetne umiejętności kompozytorsko-wykonawcze ) ubóstwiam Queen. Oczywiście Ty możesz ich kochać za coś zupełnie innego. Przy tak zróżnicowanym muzycznie zespole to jest jak najbardziej prawdopodobne.
| Oskar napisał: | | Jeśli faktycznie dali wolną rękę dźwiękowcom, to ich wina. |
Gdyby zaczęli dyskutować, to wytwórnia by powiedziała: nie podoba się? Idźcie sobie poszukać kogoś innego, kto wam nagra album. I być może zamiast źle wyprodukowanego albumu nie mielibyśmy niczego.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Oskar
Dołączył: 02 Lip 2011 Posty: 588 Skąd: Rumia
|
Wysłany: Wto Mar 20, 2012 3:11 pm Temat postu: |
|
|
| Dzisiaj dla mnie ta płyta jest czymś co przytłacza mi na myśl ten black-metalowy mrok... w 1974 roku. Okładka, teksty, sama muzyka... Jak się słucha głośno to robi ała na bani... Father To Son, Marsz i The Loser... są na prawdę jednymi z najbardziej ilustującymi te odczucia utworami... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
June

Dołączył: 03 Maj 2012 Posty: 329
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2012 11:33 pm Temat postu: |
|
|
Kolejna do oceny. Cóż, nie zadziwię nikogo. 6.
Bardzo spójny album, wspaniały klimat, wiele perełek... Drażni mnie jedynie, że na odtwarzaczu mam przerwy między utworami, więc nie odczuwam tej płynności, ale kiedyś sobie to posklejam, podzielę tylko na strony i będzie ideał. Nie będzie zaskoczeniem gdy powiem, że uwielbiam White Queen i March of the Black Queen, ale podkreślę jeszcze Nevermore. Cudowny utwór i dobrze, że nie jest dłuższy, bo to mogłoby go tylko zepsuć. _________________
Prześpij się trochę.
Nie udzielaj rad.
Dbaj o zęby i dziąsła.
Ron Padgett, Jak stać się doskonałym |
|
| Powrót do góry |
|
 |
aber

Dołączył: 09 Sty 2010 Posty: 1325 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2012 11:40 pm Temat postu: |
|
|
Polecam White Queen i Nevermore z sesji dla BBC. Nie rozumiem dlaczego to pierwsze nie znalazło się jako bonus na remasterze. Ktoś tu kiedyś napisał, że to najlepsza rzecz jaką nagrał ten zespół - jakoś zapadło mi to zdanie w pamięci. _________________ QPoland - Największa polska strona o zespole Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zimek

Dołączył: 12 Wrz 2011 Posty: 256 Skąd: Lublin
|
Wysłany: Sro Maj 16, 2012 11:41 pm Temat postu: |
|
|
| June napisał: | Kolejna do oceny. Cóż, nie zadziwię nikogo. 6.
Bardzo spójny album, wspaniały klimat, wiele perełek... |
Zgodzę się w 100%. Płyta jest świetna, chociaż na początku mnie trochę odrzuciło - możliwe że z tego powodu, iż nie spodziewałem się takiej płyty w wykonaniu Królowej. Drażniło mnie wiele utworów, ale w końcu coś zaskoczyło i polubiłem płytę od początku do końca. No, może prawie końca, bo od zawsze Seven Seas of Rhye po prostu nie znoszę. No nie mogę tego słuchać!
Oprócz utworów które wymieniła koleżanka powyżej (Nevermore jest po prostu boskie, chociaż ja akurat wolałbym ciut dłuższą wersję ), ja bym jeszcze dodał Ogre Battle i Father To Son. Pierwszy jest niezwykle energetyczny, gitara jest bardzo "dirty". To był jeden z utworów, który mnie strasznie drażnił, po czym nagle pokochałem go totalnie. Drugi zaś jest bardzo delikatny, fajnie łączy się z początkiem płyty, a przede wszystkim wokal Fredka mnie tutaj porusza.
Oczywiście, 6! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|