FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
QUEEN II na cenzurowanym
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

QUEEN II
1
0%
 0%  [ 0 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
0%
 0%  [ 0 ]
5
24%
 24%  [ 9 ]
6
75%
 75%  [ 28 ]
Wszystkich Głosów : 37

Autor Wiadomość
CORAX



Dołączył: 05 Lip 2004
Posty: 3277
Skąd: Coraxstadt

PostWysłany: Pon Maj 28, 2007 12:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

jazzy napisał:
Metallica to może im possać.... i nic więcej....

nie można wprowadzać takich porównań ...

A kto mi zabroni? Razz
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Gnietek



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 936
Skąd: z pięknej planety zwanej Ziemią :)

PostWysłany: Sob Cze 02, 2007 3:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Niby śpiewali o niczym, a jednak tworzyło to taki niecodzienny nastrój, że nie sposób tego albumu nie polubić.

Jak o niczym? Zaraz wytłumaczę, o czy są poszczególne kawałki, jeśli nie widzisz sensu. Razz
Procession - akurat ten rzeczywiście chyba jest o niczym. Laughing
Father To Son - o przechodzeniu z ojca na syna, nie wiem, czy klątwy rodowej, czy choroby genetycznej, ale oba wytłumaczenia pasują do tekstu. Wink
White Queen - gostek siedzi w krzakach i obserwuje białą damę (upiora z zamku?), z którym nic go nie może połączyć (bo weź tu nawet przytul ducha, skoro on nie ma ciała), no i oboje są smutni.
Some Day One Day - jestem święcie przekonany, że Brian miał coś na myśli, kiedy pisał tekst Very Happy .
The Loser In The End - tu wszystko jasne: niewdzięczny synek zostawia matkę, a Roger przekonuje ją, że tak ma być i niech się nie wtrąca w jego sprawy, on wie najlepiej, bo sam też jest synem, a jakby dobrze się zastanowić, to ona też była czyjąś córką. Very Happy
Ogre Battle - koleś z fajką opowida o bitwie ogrów, jego słuchaczy chyba trochę odurzył dym, bo wydaje im się, że naprawdę są w środku tej bitwy. Aha, jak to nie wiadomo, który fragment wybrać do pogwizdania - "Come tonight, Come to the ogre sight, Come to ogre battle fight" - nauczyłe się po pierwszym przesłuchaniu. I do dziś umiem tylko tyle Laughing.
The Fairy Feller's Master Stroke - wokół drwala zbierają się postacie z bajki i obserwują jego mistrzowskie uderzenie. Ponieważ mu się nie spieszy, kolesie zajmują się swoimi sprawami, np. jakiś satyr włazi pod suknię damy i dobrze się bawi.
Nevermore - jakiegoś gościa opuściła kochanka i wszystko się popsuło.
The March Of The Black Queen - o, to cała historia aniołka, który chce się przyłączyć do czarnej mszy, ma jakieś tam wyrzuty sumienia czy coś, ale w końcu się przyłącza, a wtedy... wszystkich uczestników pochłania piekło. I ma za swoje. Razz
Funny How Love Is - czyli że miłość jest tak czy siak śmieszna. Very Happy
Seven Seas Of Rhye - monolog jakiegoś pomyleńca, który coś tam chce osiągnąć... Mam wrażenie, że żeby zrozumieć tekst, trzeba by wiedzieć, co to była za historia z tym królem Rhye. Bo chyba jest jakaś legenda o takim łebku, skoro później Queen śpiewał o nim jeszcze w jednej piosence (Lily Of The Valley).

No i oczywiście, że Quuen II jest świetną płytą, ale jak dla mnie wcale nie bardziej nakombinowaną niż np. Sheer Heart Attack. A już na pewno bardziej spójną.
_________________
Wszyscy jesteśmy jak worki kartofli: czy chcemy, czy nie, i tak nas wrzucą do piwnicy. Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Vedono



Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 143
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Cze 02, 2007 3:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fenomenalny album ! Kopalnia świetnych riffów, kombinowania z rytmiką i konkretnych solówek ! Jedna z moich ulubionych płyt (po ANATO, SHA, NOTW). Gdyby mieli lepszą promocję i nieco więcej szczęścia to właśnie ta płyta - moim zdaniem - mogła by zajmować miejsce ANATO w historii zespołu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
hamburger



Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 215
Skąd: z fabryki wafelków

PostWysłany: Sob Cze 02, 2007 6:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gnietek napisał:
Cytat:
Niby śpiewali o niczym, a jednak tworzyło to taki niecodzienny nastrój, że nie sposób tego albumu nie polubić.

Jak o niczym? Zaraz wytłumaczę, o czy są poszczególne kawałki, jeśli nie widzisz sensu. Razz
Procession - akurat ten rzeczywiście chyba jest o niczym. Laughing
Father To Son - o przechodzeniu z ojca na syna, nie wiem, czy klątwy rodowej, czy choroby genetycznej, ale oba wytłumaczenia pasują do tekstu. Wink
White Queen - gostek siedzi w krzakach i obserwuje białą damę (upiora z zamku?), z którym nic go nie może połączyć (bo weź tu nawet przytul ducha, skoro on nie ma ciała), no i oboje są smutni.
Some Day One Day - jestem święcie przekonany, że Brian miał coś na myśli, kiedy pisał tekst Very Happy .
The Loser In The End - tu wszystko jasne: niewdzięczny synek zostawia matkę, a Roger przekonuje ją, że tak ma być i niech się nie wtrąca w jego sprawy, on wie najlepiej, bo sam też jest synem, a jakby dobrze się zastanowić, to ona też była czyjąś córką. Very Happy
Ogre Battle - koleś z fajką opowida o bitwie ogrów, jego słuchaczy chyba trochę odurzył dym, bo wydaje im się, że naprawdę są w środku tej bitwy. Aha, jak to nie wiadomo, który fragment wybrać do pogwizdania - "Come tonight, Come to the ogre sight, Come to ogre battle fight" - nauczyłe się po pierwszym przesłuchaniu. I do dziś umiem tylko tyle Laughing.
The Fairy Feller's Master Stroke - wokół drwala zbierają się postacie z bajki i obserwują jego mistrzowskie uderzenie. Ponieważ mu się nie spieszy, kolesie zajmują się swoimi sprawami, np. jakiś satyr włazi pod suknię damy i dobrze się bawi.
Nevermore - jakiegoś gościa opuściła kochanka i wszystko się popsuło.
The March Of The Black Queen - o, to cała historia aniołka, który chce się przyłączyć do czarnej mszy, ma jakieś tam wyrzuty sumienia czy coś, ale w końcu się przyłącza, a wtedy... wszystkich uczestników pochłania piekło. I ma za swoje. Razz
Funny How Love Is - czyli że miłość jest tak czy siak śmieszna. Very Happy
Seven Seas Of Rhye - monolog jakiegoś pomyleńca, który coś tam chce osiągnąć... Mam wrażenie, że żeby zrozumieć tekst, trzeba by wiedzieć, co to była za historia z tym królem Rhye. Bo chyba jest jakaś legenda o takim łebku, skoro później Queen śpiewał o nim jeszcze w jednej piosence (Lily Of The Valley).

No właśnie mówiłem, że piosenki są o niczym Wink
_________________
The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Dajanek



Dołączył: 30 Mar 2007
Posty: 192

PostWysłany: Pon Cze 04, 2007 4:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jedna z moich ulubionych płyt(obok Queen, Innuedno i Nocy w Operze).Album doskonały.Ulubione piosenki to:March of the Black Queen, White Queen, Ogre Battle i Nevermore:)
6 to jedyna możliwa ocena:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Max



Dołączył: 29 Lip 2007
Posty: 3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie Lip 29, 2007 8:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Album jest niemal genialny. W sumie każdy kawałek ma swój własny klimacik, słuchając "Queen II" nie natknąłem się na kalkę któregoś utworu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polecam tym, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z Królową Smile .
_________________
All we hear is, Radio ga ga, Radio goo goo, Radio ga ga, Radio blah blah, Radio what's new? Someone still loves you.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
hamburger



Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 215
Skąd: z fabryki wafelków

PostWysłany: Pią Sie 03, 2007 11:05 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Max napisał:
Album jest niemal genialny. W sumie każdy kawałek ma swój własny klimacik, słuchając "Queen II" nie natknąłem się na kalkę któregoś utworu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polecam tym, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z Królową Smile .

Akurat na sam początek przygody z Queen bym tej płyty nie polecał. Te utwory nie są tak chwytliwe, jak te z Innuendo czy Made In Heaven, myślę, że takie Ogre Battle dla kogoś, kto nie słuchał zespołu, może się wydać na początku nieciekawe.
_________________
The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
CJ



Dołączył: 30 Cze 2007
Posty: 24

PostWysłany: Sob Wrz 29, 2007 8:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dla mnie to jest najlepsza płyta, umiem nawet grac Nevermore na pianinie a moja ulubiona piosenka to Ogre Battle. w ogole wszystkie piosenki do siebie pasują i tworzą jedną całość. Very Happy
_________________
OJ, KOT! PANI MATKO, KOT KOT NAROBIŁ MI W POKOIKU ŁOSKOT!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JądRo?!



Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 615
Skąd: tarnów

PostWysłany: Pią Paź 12, 2007 12:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na wszystkie albumy jest temat? Very Happy Bardzo fajna plytka, pierwszy mij album Queen na CD a nie na kasecie Smile Z tego wzgledu ona przetrwala a reszta niestety poszla sie gdzies je**ć Confused
_________________
Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG Tlen WP Kontakt
Jazz



Dołączył: 10 Paź 2007
Posty: 98

PostWysłany: Czw Paź 25, 2007 4:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po Innuendo to moja ulubiona płyta

W odróżnieniu od pierwszej płyty, tutaj słychać już zespół, który ma swój styl, swoje własne "morze dźwięków". Całość wydana jeszcze na winylu została podzielona na tzw. stronę białą i stronę czarną. I o ile na stronie białej słychać jeszcze dość wyraźne nawiązania do ówczesnych gigantów rocka, to strona czarna jest już typowa dla stylistyki Queen. Również zgrabnie podzielono kompozycje, dzięki czemu płyta w odróżnieniu od niektórych późniejszych albumów jest nadzwyczaj spójna. Na stronie białej autorami muzyki są: May (4 utwory) i Taylor (1 utwór), a strona czarna jest w całości dziełem Mercury'ego. Ale po kolei, zaczynamy od czegoś, co przypomina niemiarowe bicie serca, a raczej jakiś pochód. Po chwili wchodzi znajomo brzmiąca gitara Maya, grając prosty motyw, będący zapowiedzią pierwszej "właściwej" kompozycji. Trzeba przyznać, że tytuł ("Procession") jest bardzo adekwatny do muzyki. Jednak to tylko intro to potężnego, sabbathowego "Father To Son". Słyszymy tu już śpiew Mercury'ego, jeszcze dość nieokrzesany, młodzieńczy, ale już wielki. May gra wyraźnie pod wpływem Tonny'ego Iommiego, a Taylor swoimi nieoczekiwanymi perkusyjnymi przejściami nawiązuje bardzo wyraźnie do Billa Warda. "Father To Son" płynnie przechodzi w natchnioną balladę "White Queen (As It Began)". Freddie jest tutaj niezwykle liryczny, ale emocje narastają z każdym dźwiękiem (ich kulminacją jest podniosła środkowa część). Przy czymś takim kolejny "Some Day, One Day" robi wrażenie dośc błahej, choć niewątpliwie miłej piosenki. Po czym potężne bębny oznajmiają początek jedynej w tym zestawie kompozycji Taylora, ostrego, "bujającego" "The Loser In The End". Kończy się strona biała. Słyszymy szum wiatru, następnie dzikie okrzyki w wykonaniu perkusisty i wchodzi iście heavymetalowy riff "Ogre Battle". Jego dopełnieniem są potężny tutaj śpiew Mercury'ego przerywany co chwilę złowrogim wrzaskiem. Znów mamy płynne przejście do "The Fairy Feller's Master Stroke", dość mocnego utworu, z typowo "queenowymi" chórkami z brzmieniem klawesynu na pierwszym planie, który przechodzi w przepiękną fortepianową miniaturę "Nevermore". I możemy przejść do opus magnum albumu, czyli "The March Of The Balck Queen", to konglomerat tego wszystkiego, co w Queen najlepsze, czyli totalny eklektyzm pod każdym względem, odjazdowe wokale, szalejący fortepian i śpiewne solówki gitarowe. Do tego wszystkiego karkołomne zmiany tempa. Utwór dość niespodziewanie przechodzi w podniosły "Funny How Love Is". Głos Mercury'ego jest tutaj jakby gdzieś w oddali, co daje bardzo intrygujący efekt. Ostatnia piosenka to znane już szerszemu gronu "Seven Seas Of Rhye". Dość prosta piosenka z jazgotliwą gitarą i charakterystycznymi chórkami, zwieńczona "knajpianą" przyśpiewką. Cóż powiedzieć... Album genialny, jedno z największych dzieł w historii rocka.

Szósteczka. Nie ma to tamto! Wink
_________________




Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Paulek



Dołączył: 01 Lis 2005
Posty: 274
Skąd: Racibórz / Gliwice

PostWysłany: Czw Lis 22, 2007 3:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I ja kiedyś wystawiłem tej płycie 5 Shocked - chyba największy błąd jaki mogłem popełnić przy ocenianiu tej płyty Confused

Napaliłem się na nią, jak zobaczyłem cenę w Empiku - 39zł, a jak wiadomo średnio ceny albumów Queen stały po 75zeta. Zaraz więc wyskrobałem potrzebną sumkę i stałem się posiadaczem drugiego wydawnictwa ze stajni Królowej Wink
Pamiętam bardzo dobrze swoją reakcję, gdy ją pierwszy raz pobieżnie przesłuchałem...
... totalne rozczarowanie Exclamation Evil or Very Mad
- "Co to ma być Question Evil or Very Mad " Jakieś wrzaski, ryki (The Fairy Feller's Master Stroke) jednym słowem panuje jakiś totalny chaos. Już zaczynałem żałować wydanej kasy...
Jednak jako, że z natury twardziel jestem Laughing , postanowiłem ponownie ją przesłuchać i jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze n razy przy czym n dąży do +nieskończoności Wink .
Po czasie utworki zaczęły do mnie przemawiać Smile Wszystko zaczęło układać się w jedną spójną całość, pokazując tym samym kunszt i poziom płyty. Zakochałem się w White Queen i Nevermore. The March Of The Black Queen cenię sobie bardziej niż Bohemian Rhapsody, które przy tej wspaniałej kompozycji jest prostą piosenką...
Album, który na początku był dla mnie trudny do odbioru, okazał się fenomenalny. Na mojej subiektywnej liście ulubionych płyt zajmuje 1 miejsce i nic nie jest w stanie go zdetronizować.

I wystawiłem tylko 5 Rolling Eyes
Ech te błędy młodości Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mariusz



Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 2411
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw Lis 22, 2007 5:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paulek, nie przejmuj się...Na mnie ta płyta kiedyś po przesłuchaniu zrobiła tak 'nijakie' wrażenie, ze prawie nic z niej nie zapamiętałem... Embarassed Embarassed Embarassed
_________________
There Must Be More To Life Than This
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JądRo?!



Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 615
Skąd: tarnów

PostWysłany: Pią Lis 23, 2007 2:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja ją słuchałem po raz pierwszy ok 9 lat temu ( więc miałem 8 ) i to był taki okres że jak Queen to musi być rewelacja Rolling Eyes No ale mimo że mineło kilka lat to dalej mi się zajebiście podoba Wink Very Happy
_________________
Dlaczego PFQ na facebooku jest taki niemrawy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG Tlen WP Kontakt
krs



Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 1677

PostWysłany: Wto Gru 25, 2007 1:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no fajna płyta tej...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
hamburger



Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 215
Skąd: z fabryki wafelków

PostWysłany: Wto Gru 25, 2007 12:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paulek napisał:
Napaliłem się na nią, jak zobaczyłem cenę w Empiku - 39zł

W mediamarkt wszystkie płyty kosztują po 30 zł. Dlatego ja kupuję w mediamarkt Smile

A ja też musiałem się kiedyś do różnych płyt przyzwyczajać Smile Ale gdy pierwszy raz słuchałem Queen II, miałem już te czasy za sobą. Od razu bardzo spodobało mi się 'father to son', 'nevermore', 'the fairy feller's master stroke', 'ogre battle', nie mówiąc już o 'march of the black queen'.
_________________
The one thing we're all waiting for
Is peace on Earth, an end to war
It's the miracle we need
The miracle...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Arquest



Dołączył: 27 Lut 2008
Posty: 1942
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 5:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dałem 6... A co innego mógłbym dać ...? Ja też kiedy po raz pierwszy ją usłyszałem to... no zdziwiłem sie trochę ... Prawie chciałem ich oskarżyć o "pretensonalność i przesadę" ... Tak jak w '74 roku ... Ciekawostką jest to, że płyty nie kupiłem ja ... Kupił ja mój młodszy brat ... Miał wtedy chyba 6 czy 7 lat ... Akurat wtedy zbieraliśmy razem na Queen ... Ale najciekawsze jest to, że wziął on tę płytę, bo... spodobała mu się OKŁADKA ! Exclamation ! Exclamation ! Dobry wybór ... wg mnie ... Co do samej płyty ... Od początku ... Świetne intro (Procession)... A jeszcze lepiej jest, gdy przechodzi płynnie w Father To Son ... A w tej pieśni najbardziej podoba mi sie ten chórkowy fragment ... ty-ry-ry-ry-ty-ry-ry-ry itd. Dalej ... Biała Królowa ... bardzo dobra... Ba, genialna ! Ale wersja BBC jest lepsza ... Natepnie Some Day One Day ... Ładna pierwsza piosenka zaśpiewana przez Briana ... Dalej Przegrany Na Końcu ... Piosenka taka średnia i nie wybijająca się zbytnio ... Strona B : Bitwa Ogrów... Piekny wstęp ... To takie ła-ła-ła-ła-ła-ła ... Dziwne, że to piosenka Freda... Fajny, klawesynowy poczatek Fairy Fellers Master-Stroke ... Zwiastuje bardzo dobra piosenkę ... którą Fairy(...) jest ... Nevermore - najpikniejsza miniaturka jaką słyszałem ... A potem TMOTBQ... Wg mnie lepsze niż Bo Rhap ... Albo to drugie mi się juz przejadło ..? Pełno tu chórków ... Świetne ... Dalej ... Moim zdaniem niepotrzebne Funny How Love Is ... Takie ... No mogłoby od razu być 7 mórz Rhye ... Fajny i skoczny ... Ogólnie rzecz biorąc... Czyste piękno ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG WP Kontakt
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 5:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jesteś jak alfabet filmowy z Gazety Wyborczej - to mi się nie podoba, to, i to, to też jest niepotrzebne. jeb! 4 gwiazdki.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Arquest



Dołączył: 27 Lut 2008
Posty: 1942
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 5:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

caterkiller napisał:
Jesteś jak alfabet filmowy z Gazety Wyborczej - to mi się nie podoba, to, i to, to też jest niepotrzebne. jeb! 4 gwiazdki.


Prawda ...? Tylko, że ...
Ja napisał:
Dałem 6...
Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG WP Kontakt
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 5:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

i o to mu wlasnie chodzi... w wyborczej jest skala do 4 gwiazdek
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Arquest



Dołączył: 27 Lut 2008
Posty: 1942
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 6:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizzy napisał:
i o to mu wlasnie chodzi... w wyborczej jest skala do 4 gwiazdek


Nie czytam wyborczej ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG WP Kontakt
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 6:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no to juz wiesz
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 6:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Właściwie to od jakiegoś czasu do 5, co oznacza wybitne. ;r

[/offtop]
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Nie Mar 09, 2008 6:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pięć gwiazdek jest już od dawna, tylko jakiś czas temu zmieniły się tytuły. Wink Teraz 5 gwiazdek oznacza bodajże: arcydzieło, natomiast wcześniej - wybitny właśnie. Wiem, bo często to czytam. Wink
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
airad



Dołączył: 16 Lut 2008
Posty: 25
Skąd: wawa

PostWysłany: Pon Mar 17, 2008 12:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Usłyszałam ten album po raz pierwszy bardzo dawno temu, kiedy byłam jeszcze na etapie zachwycania się takimi kawałkami jak "radio ga ga" Rolling Eyes
i oczywiście pierwsze co pomyślałam po przesłuchaniu to : co to wogóle miało być ? zwróciłam uwagę jedynie na "funny...", ale i tak płyta zawędrowała głęboko na dno szafki Embarassed odkopałam ją po jakimś roku i jeszcze raz przesłuchałam. wieczorem, w domu dokładnie przesłuchałam. I tego własnie wieczoru "march..." odsłuchałam chyba z 30 razy i nie mogłam sie sobie nadziwić jak ja mogłam tego wcześniej nie zauważyć... teraz to zdecydowanie mój ulubiony album. chociaż... moze na równi z operą ? Smile
poza "march..." najlepsza jest biała królowa, "fairy feller's" i "loser..." - moja ulubiona Rogera Smile najmniej podoba mi sie "some day..."
ocena : 6
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gohan



Dołączył: 19 Cze 2006
Posty: 1151
Skąd: Gogolin

PostWysłany: Sob Kwi 26, 2008 12:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jazz napisał:
Po Innuendo to moja ulubiona płyta

W odróżnieniu od pierwszej płyty, tutaj słychać już zespół, który ma swój styl, swoje własne "morze dźwięków". Całość wydana jeszcze na winylu została podzielona na tzw. stronę białą i stronę czarną. I o ile na stronie białej słychać jeszcze dość wyraźne nawiązania do ówczesnych gigantów rocka, to strona czarna jest już typowa dla stylistyki Queen. Również zgrabnie podzielono kompozycje, dzięki czemu płyta w odróżnieniu od niektórych późniejszych albumów jest nadzwyczaj spójna. Na stronie białej autorami muzyki są: May (4 utwory) i Taylor (1 utwór), a strona czarna jest w całości dziełem Mercury'ego. Ale po kolei, zaczynamy od czegoś, co przypomina niemiarowe bicie serca, a raczej jakiś pochód. Po chwili wchodzi znajomo brzmiąca gitara Maya, grając prosty motyw, będący zapowiedzią pierwszej "właściwej" kompozycji. Trzeba przyznać, że tytuł ("Procession") jest bardzo adekwatny do muzyki. Jednak to tylko intro to potężnego, sabbathowego "Father To Son". Słyszymy tu już śpiew Mercury'ego, jeszcze dość nieokrzesany, młodzieńczy, ale już wielki. May gra wyraźnie pod wpływem Tonny'ego Iommiego, a Taylor swoimi nieoczekiwanymi perkusyjnymi przejściami nawiązuje bardzo wyraźnie do Billa Warda. "Father To Son" płynnie przechodzi w natchnioną balladę "White Queen (As It Began)". Freddie jest tutaj niezwykle liryczny, ale emocje narastają z każdym dźwiękiem (ich kulminacją jest podniosła środkowa część). Przy czymś takim kolejny "Some Day, One Day" robi wrażenie dośc błahej, choć niewątpliwie miłej piosenki. Po czym potężne bębny oznajmiają początek jedynej w tym zestawie kompozycji Taylora, ostrego, "bujającego" "The Loser In The End". Kończy się strona biała. Słyszymy szum wiatru, następnie dzikie okrzyki w wykonaniu perkusisty i wchodzi iście heavymetalowy riff "Ogre Battle". Jego dopełnieniem są potężny tutaj śpiew Mercury'ego przerywany co chwilę złowrogim wrzaskiem. Znów mamy płynne przejście do "The Fairy Feller's Master Stroke", dość mocnego utworu, z typowo "queenowymi" chórkami z brzmieniem klawesynu na pierwszym planie, który przechodzi w przepiękną fortepianową miniaturę "Nevermore". I możemy przejść do opus magnum albumu, czyli "The March Of The Balck Queen", to konglomerat tego wszystkiego, co w Queen najlepsze, czyli totalny eklektyzm pod każdym względem, odjazdowe wokale, szalejący fortepian i śpiewne solówki gitarowe. Do tego wszystkiego karkołomne zmiany tempa. Utwór dość niespodziewanie przechodzi w podniosły "Funny How Love Is". Głos Mercury'ego jest tutaj jakby gdzieś w oddali, co daje bardzo intrygujący efekt. Ostatnia piosenka to znane już szerszemu gronu "Seven Seas Of Rhye". Dość prosta piosenka z jazgotliwą gitarą i charakterystycznymi chórkami, zwieńczona "knajpianą" przyśpiewką. Cóż powiedzieć... Album genialny, jedno z największych dzieł w historii rocka.

Szósteczka. Nie ma to tamto! Wink

No, jako ciekawostkę powiem, że autorem tej recenzji jest niejaki Kuba Jasiński Twisted Evil Nie zastrzegłem sobie praw autorskich, ale to i tak nieładnie Evil or Very Mad Evil or Very Mad Evil or Very Mad
_________________
"Bobry wesoło gryzą drewno, szczury biegają za myszami, lśnią im oczki, bo żadnej choroby już w nich nie ma. Nawet jeleń zwykle tak podatny na bakterie nie może zachorować i pełną gębą je siano, Ludzie będą rodzili zdrowych ludzi, jesteśmy już nie tylko w Europie, ale chyba nawet w kosmosie".
Wojciech Mann
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
kater



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 6820
Skąd: Góry Samotne

PostWysłany: Sob Kwi 26, 2008 12:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powrócił Gohan z dobrą nowiną, że odkrył Amerykę.
_________________

PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen
Mandey



Dołączył: 24 Sie 2007
Posty: 1579
Skąd: Rawicz

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 1:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Queen II" moja ocena 5. To jest jedna z tych płyt, których nigdy nie słucham wyrywkowo. Zawsze leci od początku do końca, nie ma innej opcji. Zawsze się dziwiłem dlaczego tylko "Seven Seas Of Rhye" puścili na singlu. Album ma w sobie zajebisty potencjał, nie przez wszystkich chyba doceniany. Pereł tu masa, a mój ulubiony utwór to "The Fairy Feller's Master-Stroke" od zawsze. Smile
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Numer GG
Aaricia



Dołączył: 02 Paź 2008
Posty: 457
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Paź 05, 2008 10:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

6

Jedyny słabszy moment to Procession... no i mozę jeszcze 2 kawałki śpiewane przez Briana i Rogera... za to począwszy od Ogre Battle mamy fascynująca, bajkowa suitę. Dla mnie świetne, barokowe... Ale wczesniej jest jeszcze White Queen i oldskulowe Father To Son. Smile

Zawsze miąłam dylemat co do najlepszego albumu Queen - Innuendo czy dwójeczka. Trudno wybrac. Wink
_________________


Pleased to meet you
Hope you guess my name
But what's puzzling you
Is the nature of my game.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Onik



Dołączył: 07 Mar 2006
Posty: 187
Skąd: TejCity

PostWysłany: Pon Paź 06, 2008 4:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Queen II zafascynował mnie już w wieku 7 lat - wtedy to otrzymałem od Taty walkmana... otworzył mi on drogę do tysięcy kaset marki Leo, które składowaliśmy naonczas w domu celem sprzedaży detalicznej. Wink Mniejsza.

Pewnego uroczego dnia dorwałem chromową kasetę-matkę, która zawierała tandem: Queen + Queen II. Klawo - pomyślałem, zabierając się do odsłuchu... "Album" zabrał mnie w daleką podróż - daleką na tyle, że przez kolejne 4 lata myślałem, iż druga strona kasety jest kontynuacją pierwszej i wspólnie stanowią nierozerwalną całość. Oh well...

"Druga strona" (a więc Queen II) zawsze przyciągała mnie bardziej - w mojej dziecięcej wyobraźni była po prostu bardziej barwna, rozmaita, różnorodna. Najbardziej ukochałem sobie White Queen - ta perełka zachwyca mnie absolutnie i nieprzerwanie... aż do dziś. Jest jak cudowna baśń, opowiadana z ogromnym wyczuciem i oddaniem nastroju, a momentami wręcz namaszczeniem. Fascynacja, niepokój, smutek, nadzieja... White Queen zawiera w sobie tak ogromny ładunek emocji i muzycznych uniesień, że trzeba być totalnie stone-hearted, aby przejść obojętnie obok tego arcydzieła. Anielski głos młodziutkiego Freddiego doskonale współbrzmi z misternie budowanymi, gitarowymi pasażami Briana. Studyjne solo, tak odmienne od wirtuozerskich wersji live, każdorazowo przepełnia mnie specyficznym uczuciem smutku - nostalgicznym, lecz zarazem "ciepłym". Niesamowite, jak wiele można osiągnąć za pomocą zaledwie kilku zagranych z pasją dźwięków...

Oczywiście, Queen II to znacznie więcej, niż Biała Dama (jak lubię ją nazywać), lecz gdybym miał w podobny sposób omówić również The March Of The Black Queen, czy Nevermore... no właśnie, kto by to doczytał? Wink

Moja ocena Queen II jako całości: 6

Razi mnie jedynie jakość archaicznego remastera '94, którym przyszło nam cieszyć uszy... Pierwsze trzy albumy Queen wręcz błagają o remaster na miarę obecnych standardów - skoro udało się z ANATO i wymagającym Prophetem, to... I want it all! Twisted Evil
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Paź 06, 2008 4:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Onik napisał:
Razi mnie jedynie jakość archaicznego remastera '94, którym przyszło nam cieszyć uszy... Pierwsze trzy albumy Queen wręcz błagają o remaster na miarę obecnych standardów

Japonskie re-edycje, w kartonowych okladkach nasladujacych mini winyle, ledwie kilka lat temu wydane, ze swiezym (bodaj 2004 rok, ale nie chce klamac, nie pamietam dokladnie, w domu moge sprawdzic) remasteringiem. wlasnie te wczesne plyty brzmia BOSKO... SHA chyba najlepiej, choc QII jest tuz, tuz... Polecam!
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Queen - Recenzje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następny
Strona 8 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek