| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| METALLICA: TAK CZY NIE? |
| TAK |
|
70% |
[ 111 ] |
| NIE |
|
22% |
[ 36 ] |
| ZYJE NA INNEJ PLANECIE I NIE ZNAM |
|
6% |
[ 11 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 158 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 10:48 am Temat postu: |
|
|
Te tracki z podbitym dopiero dały mi wytłumaczenie... Gdyby nie wycofany bas And Justice For All nigdy nie byłby tak charakterystyczny. Przez spieprzoną produkcję wyszło jednak dzieło niezwykle charakterystyczne bo surowe. Mówię w tej chwili całkowicie serio. Być może wynika to z tego że zbytnio się przyzwyczaiłem do pierwotnej wersji heh.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 11:09 am Temat postu: |
|
|
To brzmienie rzeczywiście ma w sobie coś, co ciężko przetrawić, ale potem też ciężko si odzwyczaić - np. tytułowemu nadaje swoisty chłód, czyni go przez to może mniej hiciarskim niż taki Master - ale w jakiś sposób szlachetniejszym. Harvesterowi też w sumie służy ta produkcja w jakiś sposób. Natomiast takich numerów jak Frayed Ends of Sanity, Dyers Eve, Blackened czy właśnie One wolałbym słuchać z basem, z mięsistym brzmieniem, żeby to był porządny metal.
A jak już o Justice mówimy - natrafiłęm dzisiaj na taki artykulik http://www.deathmagnetic.pl/recenzje/lady-justice-has-been-raped-czyli-krytyczna-recenzja-and-justice-for-all-okiem-znawcy-prog-metalu/
Ciekawe spojrzenie, jakby osoby trzeciej. Nie ze wszystkim się zgadzam (no jak można To Live Is To Die nie uwielbiać?), ale warto przeczytać.
Najbardziej mnie rozpierdoliło oburzenie pod adresem autora recenzji na zakońćzenie  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 11:52 am Temat postu: |
|
|
Aha i jeszcze jedno spostrzeżenie już bez żadnej litości. Gra Larsa na Justice też ssie niemiłosiernie.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:40 pm Temat postu: |
|
|
No chyba sobie żartujesz. "Justice" to najlepsza płyta Larsa. Znajdź mi płytę Metalliki, na której bębnił lepiej.
Co do brzmienia tej płyty, to faktycznie przemawia przez nas zwykłe przyzwyczajenie. Płyta jest przez ten specyficzny miks po prostu bardzo charakterystyczna. Ja jednak nie miałbym absolutnie nic przeciwko gdyby panowie zdecydowali się kiedyś na wydanie zremiksowanej wersji albumu. Tym bardziej, że uważam "Justice" za ich najlepszy album, niesamowicie skrzywdzony właśnie przez zły miks. Gdyby ta płyta miała brzmienie Czarnego Albumu...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:41 pm Temat postu: |
|
|
To by była zajebista. Ale wciąż dużo by jej brakowało do Ride i Mastera  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:44 pm Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | | No chyba sobie żartujesz. "Justice" to najlepsza płyta Larsa. Znajdź mi płytę Metalliki, na której bębnił lepiej. | Tak. Najlepsza płyta Larsa! Sam to kiedyś na tym forum napisałem. Jednak ten fakt nie wyklucza tego że jego gra pozostawia wiele do życzenia. I żeby nie było... ja bardzo lubię tego gościa bo kompozytorem to on jest dobrym i nie ma co do tego wątpliwości. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:48 pm Temat postu: |
|
|
Skoro sam tak napisałeś, to teraz nie pisz, że jego gra na tym albumie "ssie", bo tak jakby sam sobie zaprzeczasz
Fakt, Lars jest przeciętny w porównaniu do innych metalowych perkusistów, ale na "Justice" akurat wykonał kawał dobrej roboty. Na żadnej innej płycie nie dudnił tak fajnie na centralach (chociaż samo brzmienie stopy jest paskudne - suche, punktowe i kłujące jak u Pantery). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 12:51 pm Temat postu: |
|
|
Lars ogólnie nigdy za bardzo nie umiał grać, co niestety odbija się na koncertach Metalliki - nawet na najlepszym moim zdaniem, jaki było dane mi widzieć, to jest w Seattle - oni po prostu grają cholernie nie równo, tempo to zwalnia, to przyspiesza, no nie jest to szczyt profesjonalizmu. A jeszcze biorąc pod uwagę, jak nierzadko starsi od nich muzycy podrafią grać na swoich koncertach, to trochę blado wypadają...
Co nie zmienia faktu, że na koncert pójdę z wielką przyjemnością, bo to jednak Metallica  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Werty
Dołączył: 06 Lut 2006 Posty: 1310
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 1:17 pm Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | Skoro sam tak napisałeś, to teraz nie pisz, że jego gra na tym albumie "ssie", bo tak jakby sam sobie zaprzeczasz
Fakt, Lars jest przeciętny w porównaniu do innych metalowych perkusistów, ale na "Justice" akurat wykonał kawał dobrej roboty. Na żadnej innej płycie nie dudnił tak fajnie na centralach (chociaż samo brzmienie stopy jest paskudne - suche, punktowe i kłujące jak u Pantery). | Jak na Larsa to zagrał najlepiej właśnie na Justice... co nie zmienia faktu że uderzyło mnie to że tak czy tak jego gra nie jest moim zdaniem dobra.. może za mocnego słowa użyłem (ssać). Ale uwierz mi... jedno nie wyklucza drugiego.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
RockFan90

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 1319 Skąd: Łobez/Gdynia
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 7:51 pm Temat postu: |
|
|
Na temat Larsa już w tym temacie wielokrotnie dyskutowano i zawsze sprowadzało się to do tego, że ten facet jest bębniarzem bardzo przeciętnym- a to że nie potrafi utrzymać rytmu, napieprza w talerze jak furiat, po dwóch kawałkach wygląda jak po dwugodzinnym koncercie i ogólnie daleko mu np. do takiego Lombardo  _________________ "Our lives dictated by tradition, superstition, false religion
Through the eons, and on and on"

Ostatnio zmieniony przez RockFan90 dnia Nie Mar 28, 2010 8:21 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pietras

Dołączył: 25 Sty 2010 Posty: 206 Skąd: "Otłok" city
|
Wysłany: Nie Mar 28, 2010 8:20 pm Temat postu: |
|
|
Absolutnie się zgadzam. Jeśli już porównujemy, to Dave jest o klasę, albo i dwie wyżej od Larsa. _________________ www.queen.fora.pl - forum poświęcone Królowej |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Mar 29, 2010 9:25 am Temat postu: |
|
|
'Ian Mosley for president!'  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeBe

Dołączył: 27 Gru 2006 Posty: 4252 Skąd: FAC 51
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 7:12 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | 'Ian Mosley for president!'  |
A ten wszędzie wciśnie Marillion ... I dobrze kufa!
| Ziutek98 napisał: | To by była zajebista. Ale wciąż dużo by jej brakowało do Ride i Mastera  |
Fakt, całościowo AJFA jest gorsza od wyżej wspomnianych ale zawiera jeden z najlepszych utworów METY ever - One. Jeśli moglibyśmy brać pod uwagę poszczególne wykonania utworów to w wykonaniu z S&M jest to moim zdaniem ich najlepszy utwór. Znając płaską wersję studyjną i nagle wysłuchując pierwszy raz wersji z S&M można doznać zawału. Oczywiście z przesilenia pozytywnymi emocjami Istny mocarz  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 9:03 pm Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: | | Incubus napisał: | 'Ian Mosley for president!'  |
A ten wszędzie wciśnie Marillion ... I dobrze kufa!  |
Obiecałem gokartowi w palladium.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 9:53 pm Temat postu: |
|
|
Jeżeli mówimy o S&M to mnie zawsze rozwalało The Call Of Ktulu w tej wersji. Już sam początek...
ogólnie miejscami bardziej przerażające od studyjnej. A jakiego kopa to ma  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 10:43 pm Temat postu: |
|
|
True. Chyba najlepiej wtopiła się orkiestra właśnie w ten kawałek. Dzieło sztuki! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 10:57 pm Temat postu: |
|
|
Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym. Najlepszy kawałek pod orkiestrę tego koncertu. A One z tego koncertu rozpierdalałby nawet bez orkiestry. Ja i tak jej tam nie słucham, bo zawsze moją uwagę odwraca jak szczerze to James zaśpiewał. Wczuł się maksymalnie. Te emocje w głosie, ten strach w oczach, ta najwyższa forma wokalna jaka kiedykolwiek miał! Moc! MOC! MOOOOC! No i nie zapominajmy o reszcie zespołu. Dobrze, że dach był bo by nam Kirk odleciał  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10
Ostatnio zmieniony przez Shoryuken dnia Czw Kwi 08, 2010 10:59 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 10:58 pm Temat postu: |
|
|
To ostatnie "MOOOOC" to growlem jedziesz?  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Kwi 08, 2010 11:00 pm Temat postu: |
|
|
| Incubus napisał: | To ostatnie "MOOOOC" to growlem jedziesz?  |
Zapomniałem jeszcze dodać: ZŁOOOO!  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Kwi 09, 2010 10:03 pm Temat postu: |
|
|
| S&M jest płytą... która w najlepszy możliwy sposób ukazuje... nieumiejętność poprawnego grania przez Metalikę:) orkiestra goni za zespołem, który jej ucieka gdzie tylko może. momentami nieźle się można ubawić, jak urlich gubi zwyczajowo rytm, przyspieszając i zwalniając co jakiś czas, a orkiestra szuka jego tempa, zapewne w niezłym szoku haha... eech zawsze mnie bawiło jak pozostali członkowie Metaliki szukają rytmu, który im co jakiś czas ucieka - ale oni już do tego przywykli... ale cała orkiestra szukająca rytmu urlicha to już przednia zabawa haha |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 09, 2010 10:55 pm Temat postu: |
|
|
A według mnie niektóre aranżacje na S&M są po prostu przaśne i tyle... ostry riff a cała orkiestra gra smyki jak rodem z Chrisa de Burgha... gdyby cała płyta była taka jak początke- CALL OF KTHULU, to by było arcydzieło... niestety, nie jest... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Kwi 09, 2010 11:36 pm Temat postu: |
|
|
bo gdyby to miała być płyta mety z orkiestrą... to trzeba by było zrobić aranże pod orkiestrę.... tymczasem mamy do czynienia z koncertem mety, która gra swoje, a orkiestra się doczepia, tam gdzie może. momentami to po prostu jest żałosne. ale metallica to nie deep purple - nie te umiejętności, możliwości i pomysł na większą rzecz w kwestii orkiestry.
tak to wyglądało w wykonaniu naprawdę wielkim - z pomysłem, aranżem i sensem:
http://www.youtube.com/watch?v=JLgWizzXREY
tudzież po latach:
http://www.youtube.com/watch?v=7xPbmyc0uTo&feature=related
przy tym S&M to karykatura kapeli rockowej z orkiestrą. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Kwi 09, 2010 11:52 pm Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | nie te umiejętności, możliwości i pomysł na większą rzecz w kwestii orkiestry. |
Tylko że to akurat nie wina Metalliki, tylko Michaela Kamena, który wszystko zaaranżował... jak Call of Kthulu (i ze 2-3 inne) wyszły super- tak reszta wyszła dość... przaśnie... I dokładnie- wygląda to czasami tak, ze Meta gra swoje, a orkietsra na siłę coś tam próbuje dokleić, tu jakieś smyki, tu jakieś tuby... jest efekciarsko, ale... to tyle, chyba... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Pią Kwi 09, 2010 11:56 pm Temat postu: |
|
|
| a ja nie uważam, że to jego wina... to kwestia pomysłu na koncert. gdyby aranż był pomyślany na zespół i orkiestrę, a nie zespół plus na doczepkę orkiestra byłoby co innego. kwestia elastyczności zespołu... który na S&M elastyczny nie był... wcale. kamen zrobił co mógł, by to jakoś zabrzmiało... ale aż się prosiła współpraca zespołu... której w ogóle nie było. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 12:43 am Temat postu: |
|
|
| krs napisał: | | a ja nie uważam, że to jego wina... to kwestia pomysłu na koncert. gdyby aranż był pomyślany na zespół i orkiestrę, a nie zespół plus na doczepkę orkiestra byłoby co innego. kwestia elastyczności zespołu... który na S&M elastyczny nie był... wcale. kamen zrobił co mógł, by to jakoś zabrzmiało... ale aż się prosiła współpraca zespołu... której w ogóle nie było. |
Ale jaka miała być współpraca zespołu?
To był jego pomysł, przyniósł im aranżacje, zespół zagrał swoje, orkiestra odegrałą to co napisał Kamen... Oczywiście, że w Mecie nie ma Lorda (ani Paice'a, ani BVlackmore'a, ani... wiadomo...), ale ta przaśność niektórych aranżacji to cały Kamen. On miał do takich ckliwości smykałkę- Adamsowe "Everything I Do" czy aranżacja do Metallikowego "Nothing Else Matters"... tam też tylko smyki jakieś w tle, dodające... no ckliwości, jak nic...
Zgoda, materiał ludzki miał taki a nie inny, ale... słysząc jak wyszło KTHULU myślę, ze gdyby obie strony włożyły w to więcej kreatywności, wyszłoby coś dużo, dużo lepszego...
I brak na płycie Creeping Death uważam za skandal... mogłoby wyjść kapitalnie... albo tak jak reszta- więc może jednak dobrze? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
krs

Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1677
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 12:54 am Temat postu: |
|
|
| ano taka, że zespół powinien aranż zmienić w utworach, dostosować się do przestrzeni orkiestry, dać jej przepustowość, upłynnić muzykę - słowem - zrobić to, co zrobili purple. bez zmiany aranżu kamen chcąc nie chcąc musiał się wcinać w gotowy aranż - gdzie po prostu na orkiestrę nie było miejsca. ostatecznie wyszło fatalnie, co ptęgowały wtopy muzyczne mety, a w wykonaniu urlicha wręcz żałosne wtopy w rytmie. no, akurat tego się nawet najlepszym aranżem nie dało naprawić... ale nie wymagajmy od mety za wiele - pewnych rzeczy nie byli i nie są w stanie przeskoczyć. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 8:59 am Temat postu: |
|
|
Master z S&M byłby genialny, gdyby tylko nie wokal Jamesa. Natomiast najlepiej wyszły moim zdaniem właśnie The Call of Ktulu, Until It Sleeps i... No Leaf Clover  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 12:52 pm Temat postu: |
|
|
No mi się najbardziej podoba jak już pisałem The Call of Ktulu. Until It Sleeps faktycznie fajne. No i Master mi bardzo pasuje. One... no sam nie wiem, iby fajne, ale czuję się trochę jakbym dwóch utworów naraz słuchał  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Kwi 10, 2010 9:19 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo lubię i cenię Metallicę ale zgodzę się że S&M to fatalna płyta i mówi to człowiek którego ulubionym gatunkiem metalu jest symphonic metal, a może właśnie dlatego...
Największym problemem płyty jest fakt że orkiestra nie stanowi jedności z zespołem, te utwory nie są organiczne, klasyka z metalem nie jest w synbiozie, każdy sobie rzepkę skrobię.
Wszystko jest oczywiście zaarażnowane profesjonalnie i poprawnie ale kompletnie bez polotu i bez wyczucia ,nie ma tu „a kind of magic” .
W miejscach gdzie powinna być orkiestra to jej nie ma a tam gdzie zespół powinien przyłożyć to znowu jest, mam wrażenie że zespół i orkiestra w wielu miejscach bardziej sobie przeszkadzają niż pomagają .
Nie jestem zwolennikiem koncertów z orkiestrą jeśli materiał w oryginale nie zawiera orkiestry i nie był pod nią napisany ,W zasadzie błąd jest w założeniu bo w tych kawałkach to trochę tak wyszło „ na siłę”,ale z każdej opresjii da się wyjśc,w aranżacji pomagało 11 (sic!) orkiestratorów na czele z Kamenem (choć on sam pewnie niewiele wykonał osobiście) i jak widać o metalu mają oni pojęcie blade mówiąc eufemistycznie a nawet jeśli go mają to tutaj go nie pokazali pomimo że twierdzą inaczej.
Najlepsze wrażenie robią Ecstasy of gold( z przyczyn oczywistych) ,nieźle Call of Ktulu i Nothing...,No leaf clover kawałek napisany na tą okazje też nienajgorzej i tyle.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|