FAQFAQ
SzukajSzukaj
UżytkownicyUżytkownicy
GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja

ProfilProfil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości
ZalogujZaloguj

Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna
Użytkownikami tego forum nie są wyłącznie (i w większości) członkowie Polskiego Fanklubu Queen, dlatego ogółu opinii prezentowanych na forum nie można traktować jako opinii Fanklubu, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru.
Polski Fanklub Queen

Czat.Queen.PL!
DREAM THEATER
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 78, 79, 80  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Dream Theater: tak czy nie?
TAK
38%
 38%  [ 58 ]
NIE
10%
 10%  [ 16 ]
NIE ZNAM...
34%
 34%  [ 52 ]
NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!!
17%
 17%  [ 26 ]
Wszystkich Głosów : 152

Autor Wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 2:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

szczerze mowiac, nie wpadlem wczesniej na pomysl takiego przewodnika.. mysle, ze jednak fenderek o tym zespole wie duzo wiecej ode mnie, ale przy jakims nakladzie pracy i czasu pewnie bylibysmy w stanie zrobic cos takiego kolektywnie.. wiadomo, ze opinia jest jak dupa, niektore boli jak sie zagleic..yyy.. znaczy kazdy ma swoja chcialem napisac Very Happy ale jesli chodzi o tzn background historyczny do plyty i rozne ciekawostki z sesji, to fenderek jest tutaj nieocenionym zrodlem informacji Wink ja za chwile cos skrobne o debiucie, chociaz to raczej nie bedzie mialo formy profesjonalnej recenzji, a raczej luznych poyslow i opinii na temat tej plyty.. zawsze potem mozna to przeredagowac na bardziej odpowiedni jezyk Wink

wynurzen bizona na temat plyt DT czesc pierwsza

DREAM THEATER - WHEN DREAM AND DAY UNITE

z debiutami wielkich zespol roznie to bywa... mamy plyty genialne, ktore uwazane sa za najwieksze osiagniecia danych zespolow (pearl jam, the doors, black sabbath, guns n' roses), sa plyty udane, ale przez wiekszosc mniej doceniane (led zeppelin, def leppard, queen), sa tez plyty uwazane zazwyczaj za mniej udane, lub przynajmniej mocno odbiegajace trescia od tego, co bylo pozniej (tu chyba na miejscu byloby umieszczenie pink floyd czy pantery)... do tej grupy wrzucilbym tez chyba debiut DT...

<enter na zyczenie>

Na pewno duzym plusem tego wydawnictwa jest to, ze wlasciwie wszystkie zawarte na nim kawalki grane byly od 2-3 lat na koncertach.. podobna sytuacja jak u iron maiden - zespol wchdozac do studia wiedzial co ma grac i jak ma grac, nie bylo bladzenia i pisania na sile i na czas... i to na pewno slychac na plycie.. to nie sa kawalki poczatkujacych muzykow, jakimi wtedy byli.. mimo jakichs tam niedoskonalosci, sa to numery, ktorych nie powstydzilby sie zaden szanowany rock-metalowy muzyk... to, co sugeruje nam ze jest to plyta z poczatku dzialalnosci zespolu, to dosyc srednia produkcja... co prawda calosc brzmi calkiem przyzwoicie (i na pewno duzo lepiej, niz twierdza panowie z DT Wink ), ale odczuwa sie jednak pewna surowosc.. powiedzialbym nawet, ze lekko garazowy dzwiek... moze cos w stylu kill'em all metalliki, chociaz w nieco lepszym jednak dzwiekowo wydaniu...

<enter na zyczenie reprise>

z 8 utworow, ktore znalazly sie na plycie, przynajmniej 4 mozna uznac za naprawde bardzo dobre kompozycje... na pewno najbardziej znanym z tych kawalkow bedzie z racji czestej obecnosci w koncertowych setlistach -'a fortune in lies'.. od razu na wstepie mamy duzo z tego, co na nastepnych plytach stanie sie znakiem rozpoznawczym zespolu... jednak mimo czestych zmian tempa, kawalek wpada dosyc latwo wpada w ucho i na pewno nie mozna mu odmowic przebojowosci (oczywiscie biorac pod uwage co to za zespol i typ muzyki)... zreszta dosyc charakterystyczne dla tej plyty jest to, ze zdecydowanie lepiej wyszly kawalki bardziej przebojowe i energetyczne... tak jest tez z porywajacym 'afterlife'... slychac tutaj dosyc mocno wplywy muzyki, jaka w pierwszych latach istnienia DT tworzyli iron maiden - wyrazne echa plyt 'somewhere in time' i 'seventh son...' - oraz europe... kawalek, ktory z pewnoscia poradzilby sobie dobrze na rockowych listach przebojow, gdyby otrzymal porzadna promocje... kolejny wybijajacy sie utwor '- 'ytse jam' to znowu uklon w strone maidenow, chociaz troche wczesniejszych.. raczej z okresu pierwszych plyt z dickinsonem (number of the beast, peace of mind, powerslave)... dosyc wyraznie slyszalne tez wplywy rush... numer, ktory pod wzgledem kompozytorskim nie dorownuje pozniejszym instrumentalnym utworom DT, ale jednak pokazuje duze mozliwosci mlodego przeciez zespolu... moim zdecydowanym faworytem jesli chodzi o te plyte jest jednak 'status seeker'... co prawda fanow progresii moze odrzucac swoja przebojowoscia, ale genialnie pokazuje, ze mozna nagrac przyjazny dla ucha numer , jednoczesnie czyniac go porywajacym i przyjaznym uchu fana zwyklego rocka... na pewno duzy wplyw na ksztalt muzyczny tego kawalka mial hard rock konca lat 80tych - to , co zdecydowanie przychodzi mi do glowy, to duza inspiracja (niekoniecznie zamierzona) wczesnymi nagraniami europe (stormwind, seven doors hotel, in the future to come)... znakomity kawalek, ktory o dziwo chyba lepiej wyszedl z wokalem charliego dominici, niz w pozniejszych wykonaniach jamesa (chociaz wersja z I&W tour byla wokalnie powalajaca)... to zreszta kolejna cecha charakterystyczna tej plyty - te szybsze, i w mojej opinii lepiej zagrane, kawalki zdecydowanie przewyzszaja reszte jesli chodzi o wokal... mimo, ze charlie skala glosu i umiejetnosciami tchnicznymi nie dorownuje jamesowi, te 3 numery (no bo czwarty przeciez jest instrumentalny) brzmia w jego wykonaniu bardzo solidnie i na pewno nie sa to gorsze wersje, niz nagrane pozniej na WD&DR czy innych kncertach z labrie...

<enter na zyczenie revisited>

w innych kawalkach z wokalem jest juz chyba nieco gorzej... swietny muzycznie 'the killing hand' jest niestety chwilami ciezki do sluchania, bo glos charliego niestety srednio pasowal to tego typu skomplikowanych rytmicznie i wymagajacych wyciagania gornych partii utworow... najlepiej slychac to na okolo minute przed koncem, gdy w najwyzszych partiach w utworze charliemy brakuje po prostu pary i sily w glosie (mimo cudow, jakie potrafi zdzialac studio nagraniowe)... pozostale 3 utwory na plycie (light fuse and get away, the ones who help to set the sun i only a matter of time) to solidne nagrania, jednak brakuje im tego blysku obecnego w pozostalych pieciu utworach... o ile 'light fuse...' ma ciekawa strukture muzyczna, przywodzaca na mysl nawet fragmenty z scenes from a memory, to juz 'the ones...' przynudza nieco przydlugawym wstepem (slysze echa 'rock rock till you drop' def leppard, ale to juz moze byc moje leppardowe zboczenie) i chyba zbytnio zapedza sie w rejony power metalowe... to samo zreszta mozna napisac o 'only a matter of time'... tu dochodza jeszcze wplywy malmsteena i nieco lzejszej muzyki jaka tworzyl pod koniec lat 80tych...

<enter na zyczenie re-revisited>

mimo, ze w duzej mierze inna od tego, co zespol nagrywal pozniej, mysle, ze plyta warta jest poznania i chociaz nie dorownuje na pewno genialnej nastepnej plycie, ani kilku innym wydawnictwom zespolu, nie przyklejalbym temu wydawnictwu jendoznacznej etykiety 'najgorszej plyty dream theater'... najgorzej wyprodukowanej - pewnie tak... ale sama wartosc muzyczna przedstawia sie calkiem okazale i mimo, ze na pewno plyta jest w cieniu wielkich wydawnictw, ktore nagrali w nastepnych latach, warto ja miec u siebie, zwlaszcza jesli nie przepada sie az tak bardzo za niezwykle skomplikowanymi strukturami muzycznymi na niektorych pozniejszych plytach...

<enter na zyczenie - the last visit>

no i na koniec jeszcze jedno... plyta na pewno zyskalaby wiele, gdyby znalazly sie na niej 2 kawalki z tamtego okresu - przede wszystkim another won, ktory w swietnej wersji znalazl sie na 'score' oraz 'to live forever' - na WD&DR zaspiewane przez dominiciego chwilami moze lekko hmm nieczysto Wink ale za to w wersji z trasy I&W wrecz powalajace... no i pamietac tez trzeba, ze w tym czasie istnial juz zarys metropolis, part 1 Wink


mile widziana polemika z nieco chaotycznymi myslami powyzej lub tez jakies wywnetrzenia w podobnym stylu Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here


Ostatnio zmieniony przez Bizon dnia Sob Mar 24, 2007 9:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 4:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pewnie widzieliście tę stronę, a może nawet był wcześniej link, ale ja dopiero teraz do niej dotarłem, więc zapodaję adres:

http://dt.spatang.com/octavarium.php

Bogata analiza 'Octavarium' pod kątem nawiązań, sztuczek i 'easter eggs'. Zaskoczyło mnie, że pod 6:33 utworu tytułowego widnieje 'motyw fortepianowy z BoRhap'... Wcześniej tego nie wychwyciłem, ale po sprawdzeniu okazało się, że coś w tym jest... Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 5:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedyś umieściłem na Forum Dinozaurów pisane naprędce (co widać) omówienie debiutu Dream Theater. Zainteresowanych zapraszam do lektury. Przyznaję, że teraz tego tekstu nie czytałem, a możliwe, że przydałyby się trochę uzupełnień. W związku z tym, że na FD prawie wszyscy znają doskonale twórczość DT, nie pisałem o kolejnych płytach - wolałem skoncentrować się na projektach pobocznych (które często są bardzo interesujące i - równie często - słabo znane).
Tak przy okazji: wszystkich wielbicieli DT (zwłaszcza tych, którzy potrzebują "przewodnika po dyskografii") zapraszam na powstającą dopiero stronę zespołu. Część płyt już tam zrecenzowano (poziom różny), ale prawdziwy boom dopiero ma nadejść. Adres:
http://www.metropolis-pl.info/

Dream TheaterWhen Dream And Day Unite (1989)
1989 MCA Records
2002 One Way Records



1. A Fortune In Lies (Dream Theater / Petrucci) [5:12]
2. Status Seeker (Dream Theater / Dominici and Petrucci) [4:16]
3. The Ytsé Jam* (Moore, Myung, Petrucci and Portnoy) [5:43]
4. The Killing Hand** (Dream Theater / Petrucci) [8:42]
i. The Observance
ii. Ancient Renewal
iii. The Stray Seed
iv. Thorns
v. Exodus
5. Light Fuse And Get Away (Dream Theater / Moore) [7:23]
6. Afterlife (Dream Theater / Dominici) [5:27]
7. The Ones Who Help To Set The Sun (Dream Theater / Petrucci) [8:04]
8. Only A Matter Of Time (Dream Theater / Moore) [6:37]

* Akcent nad e figuruje w tytule jedynie wewnątrz książeczki. Brak go zupełnie w wykazie utworów na rewersie okładki oraz na samym krążku, a także w wersji wznowionej przez One Way Records (edycja ta w ogóle nie zawiera książeczki z tekstami i zdjęciami).
** Tytuły poszczególnych części – tylko w książeczce pierwszego wydania.

Czas całkowity: 51:30

John Petrucci: Guitars
Charlie Dominici: Vocals
Kevin Moore: Keyboards
Mike Portnoy: Drums and Percussion
John Myung: Bass Guitars

Produced by Terry Date and Dream Theater


DT w Kajem/Victory Studios. Od lewej: Moore, Petrucci, Myung, Portnoy, Dominici

Co tu gadać, gdyby nie późniejsze płyty Dream Theater, po ten album pewnie nie sięgnąłbym nigdy lub też zniechęciłbym się doń po pierwszym przesłuchaniu. I to właśnie… byłby mój błąd!
Oczywiście debiutancka płyta nowojorczyków nie jest pozbawiona wad: koszmarne brzmienie, a właściwie – jakość nagrania (całość brzmi tak, jakby muzycy, nagrywając ją, w najlepszym wypadku siedzieli w pomieszczeniu sąsiadującym ze studiem nagraniowym), kompozycje jeszcze nie dorównujące tym, które znamy z płyt późniejszych, no i – last but not least – śpiewa tu niejaki Charlie Dominici, facet z innej muzycznej bajki, nie mający pomysłu na interpretacje wokalne, które pasowałyby do takiej muzyki.

Trzykrotne pukanie otwierające A Fortune In Lies, pierwszy utwór na When Dream And Day Unite, jest może niewyszukanym, ale całkiem miłym zabiegiem: Hej! To my! Otwieraj swój… – no właśnie: co? Umysł, duszę…? Zresztą już okładka ostrzega nas (może straszy, a może obiecuje?): odciśniemy piętno! Młokos, który na niej widnieje, jest chyba zlękniony, a w każdym razie – spogląda dość niepewnie. Znów chciałoby się zapytać: czego się obawia? Samego procesu (poznawania płyty)? A może jego efektu – uzależnienia? A Fortune In Lies to utwór, w którym po blisko minutowym wstępie zaczyna się mocne granie. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o śpiewie. Przy wyższych dźwiękach Dominici nie daje sobie rady, a fakt, że słychać go, jakby nadawał z zaświatów, nie przykrywa niedociągnięć. Po 3. minucie zaczyna się jednak część instrumentalna: najpierw budująca napięcie perkusja, „zagęszczona” basem, do tego dochodzą następnie monumentalne, organowo brzmiące klawisze, aż do akcji wkracza gitara Petrucciego. Nawet wejście wokalu w końcówce nie psuje klimatu i utwór urywa się może niezbyt wyszukanym, ale bardzo mocnym akcentem.
Status Seeker jest chwilowym obniżeniem lotów. Na taki właśnie mój odbiór tego utworu wpływa przede wszystkim banalny refren. Nie pomaga nawet świetna gra sekcji rytmicznej: połamana partia perkusji i pięknie eksponowany miejscami, „rozedrgany” bas Myunga. Na marginesie wypada wspomnieć o tym, że kiedy – na początku utworu – Dominici śpiewa w niższych rejestrach, barwa jego głosu jawi się jako całkiem przyjemna… Sam bohater szybko jednak wskakuje o oktawę wyżej i zaczyna się śpiewanie „całym ciałem”, byle tylko wydusić z siebie te wszystkie wysokie dźwięki.
Najsłabszy utwór albumu sąsiaduje z najlepszym – The Ytsé Jam. Jak powszechnie wiadomo, jego tytuł (bez The) czytany od końca to pierwotna nazwa zespołu – Majesty. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z pierwszą wybitną kompozycją Dream Theater. Utwór jest bardzo spójny, choć zarazem dosyć różnorodny, a najciekawszy robi się, kiedy odtwarzacz CD wskazuje czas 2:45. Solowe partie mają po kolei: Moore, Petrucci, Myung (to chyba jego jedyne „pełnoprawne” solo w historii studyjnych albumów DT), wreszcie – na krótko – Portnoy (na koncertach miał w tym miejscu swoje długie solo). Żaden z nich nie notuje na swoim koncie wpadki. Potem mamy jeszcze okazję wysłuchać krótkiej „zabawy z pauzami” (jeden z ulubionych zabiegów stosowanych przez zespół w początkach kariery), przy czym dynamika utworu nigdzie nie ucieka, wręcz przeciwnie – narasta.
The Killing Hand to chyba pierwszy z utworów zespołu, które określane bywają czasem mianem epics (chociaż – gdzie mu tam do późniejszych rozbudowanych dzieł DT…). Pierwszą część (The Observance) rozpoczyna delikatny motyw grany na gitarze akustycznej, rychło pojawiają się jednak liczne zmiany nastrojów, temp, w końcu – niezbyt porywająca partia wokalu, zaśpiewana bez emocji i zaangażowania. W tej części można – uważnie słuchając – natknąć się na kilka smaczków basowych w tle. Nieznacznie lepiej wypada Dominici w dwóch kolejnych, „bliźniaczych” odsłonach, Ancient Renewal i The Stray Seed, choć może to tylko moja czujność zostaje tu zwiedziona przyjemnym graniem reszty zespołu? W Thorns jest już więcej wyeksponowanego grania, w tym fajne unisono gitarowo-klawiszowe. Exodus przynosi próby bardziej drapieżnego śpiewania, jednakże wszelkie starania Charliego przekreśla wyjątkowo nieudolny falset: I Am the Killing Haaand! The Killing Haaand!, którego wstrząsającej wymowy nie udało się zamaskować zastosowaniem pogłosu. W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o znakomitym wykonaniu The Killing Hand przez Jamesa Labie, znanym z albumu Live At The Marquee (1993). Podobnie rzecz ma się zresztą z A Fortune In Lies; Kanadyjczyk wypada na żywo znacznie lepiej niż Dominici w studio.
Light Fuse And Get Away to jedna z tych kompozycji, których długo nie doceniałem. Dziś należy do moich ulubionych. Bardzo odpowiada mi kontrastowe zestawianie różnych motywów w taki sposób, w jaki uczynione to zostało właśnie tu. Najlepszy przykład: piękna, nie kojarząca się z wirtuozerią stereotypowo przypisywaną Dream Theater, partia solowa Moore’a przechodzi w gitarowy popis Petrucciego. Linia wokalu w tym utworze jest bardzo niemetalowa.
Afterlife to właściwie piosenka. Ratuje ją – jak zwykle – instrumentalne tło (kiedy Charlie jest w akcji) i solo gitarowe wykończone pięknym quasi-unisonem.
Z The Ones Who Help To Set The Sun było u mnie tak jak z Light Fuse And Get Away – długo się doń przekonywałem. Jest to utwór spokojny, ale w wielu miejscach połamany rytmicznie tak, że mrówki przechodzą całymi tabunami (zupełnie jak na naszej działce Idea ). Ze względu na odgłosy przyrody (burza) i czynności (ktoś biegnie, a następnie trzaska drzwiami) kawałek mógłby się spodobać nawet fanom Pink Floyd.
Nie wiem, czy podobnie jest u innych osób znających Only A Matter Of Time, ale dla mnie już sam początek utworu (jeszcze bardziej słychać to po 50 sekundzie, a w pełni, kiedy wchodzi wokalista) jest zapowiedzią tego, że będzie to ostatni utwór na płycie. Właściwy wybór. Powolne, nieuchronne zmierzanie do końca czasami jest stopowane przez partie solowe (zdarza się nawet, że Kevin – ich główny bohater – ociera się o zagrywki rodem z baroku).

Gdyby ktoś mi zapowiedział kilka lat temu, że najdroższą płytą, jaką kupię, będzie właśnie ten album, pewnie zostałby przeze mnie wyśmiany. A jednak – stało się. Zostałem sprowokowany przez wytwórnię One Way Records do wyłożenia pewnej sumki na limitowaną edycję When… Mój egzemplarz, zremasterowany przy pomocy 32-bitowej technologii (cokolwiek to znaczy), nosi numer 2266 (z 10000 wydanych). Very Happy

Pierwsze wydanie zawiera następującą dedykację:
This Album is Dedicated to the Loving Memory of ANDREA HELD LEONE and RALPH R. DOMINICI, SR.


_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 5:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ha! i na to wlasnie liczylem mniej wiecej Wink dwie recenzje i juz dwie dosyc skrajne opinie o kilku kawalkach z plyty Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Qnrad



Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 1092
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 6:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wszystko ładnie, ale proszę Cię, Bizon: używaj klawisza "enter", OK? Bo tak wszystko się zlewa i takie nieczytelne jest....
_________________
bardzo mało czasu na forum, niestety...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 7:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To jedyny album studyjny, o którym nie mogę powiedzieć praktycznie nic, bo go zwyczajnie nie znam... Jestem w stanie stwierdzić tylko tyle, że, z tego, co widziałem na youtube, Dominici to bardzo dobry wokalista. Momentami bardziej mi się podobał niż LaBrie.

Za to bardzo chętnie napiszę coś o Images And Words, które tak kocham. Obawiam się jednak, że za dużo do materiału do dyskusji nie będzie, bo Bizon też ten album uwielbia. Wink

Recenzje nawet zachęcające do poznania płyty. Ale póki co, siedzę cicho - wymieniajcie się ładnie poglądami, a jak już Wam się znudzi, to dajcie znać. Wtedy ja coś skrobnę. Wink
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 7:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Misiu napisał:
wymieniajcie się ładnie poglądami, a jak już Wam się znudzi, to dajcie znać.

Na mnie specjalnie nie liczcie. Kolejne recenzje albumów, jeśli w ogóle będzie mi się chciało je napisać, będę raczej wrzucał bezpośrednio na stronę DT. Mogę natomiast podesłać kilka opinii o niektórych projektach pobocznych, no i notki poświęcone singlom DT, bo one też są mniej popularne. Nie wiem tylko, czy kogoś to interesuje...?
_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Qnrad



Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 1092
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 7:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Grandville napisał:
Nie wiem tylko, czy kogoś to interesuje...?


Mnie Cool Arrow Wink
_________________
bardzo mało czasu na forum, niestety...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Mar 24, 2007 9:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tatdoul napisał:
Grandville napisał:
Nie wiem tylko, czy kogoś to interesuje...?


Mnie Cool Arrow Wink

Very Happy Aaa... w takim razie - proszę bardzo:

Dream TheaterLie (1994)
Płytka promująca album Awake (1994)
East West Records



1. Lie (Edit) [5:00]
2. Space-Dye Vest [7:29]
3. To Live Forever [4:54]
4. Another Day (Live) [4:43]

Wyłącznie album Awake doczekał się 2 singli promujących materiał z płyty. Pierwszym z nich był Lie. Znalazły się tu aż 3 tzw. rzadkie nagrania. Wersja utworu tytułowego jest krótsza niż albumowa, przez co kompozycja sprawia wrażenie jeszcze cięższej. Potem jest już bardzo spokojnie, a prawdziwymi kąskami wydawnictwa są To Live Forever i Another Day w wersji koncertowej. Pierwszy utwór to studyjny punkt wyjścia (swoisty „szkielet”, szkic) do wspaniałych, rozbudowanych wykonań koncertowych, w drugim (zarejestrowanym 23 kwietnia 1993 r. w Londynie) zachwyca przede wszystkim znakomita dyspozycja wokalna Jamesa LaBrie, a znane z wersji studyjnej solo saksofonowe zastąpiono tu klawiszowym. Utwór, który pojawił się w wersji albumowej to Space-Dye Vest, podobno jedyna kompozycja zespołu, która nigdy nie doczekała się wykonania podczas koncertów. Z zespołem powoli żegnał się Kevin Moore...
To pierwsza płyta DT, którą na oficjalnej stronie zespołu opatrzono komentarzem: This particular CD single is very hard to find.
_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Mar 25, 2007 6:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a tak odchodzac na chwile od tych plyt (fenderek, inni - skrobnijcie cus Wink ciekaw jestem bardzo waszych opinii zwlaszcza o debiucie Razz ) ... wlasnie zassalem slawnego boota z nottingham 93, kiedy to james zespoczyl ze sceny do fana, ktory zebral w szybkim tempie 3 chmurki i zasluzyl na to, na co zasluguje sie po uzbieraniu 3 chmurek, a zebral je za zagluszanie jamesa przy cichych kawalkach (cala akcja rozegrala sie na koniec surroundd... sknczyl spiewac MP heheheh) .. jesli ktos z was jakims cudem tego nie ma jeszcze to polecam, jest na dime.. pekna akcja Very Happy szkoda, ze nie ma tego na dvd heh
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Nie Mar 25, 2007 10:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oto krótkie omówienie debiutu jednego z projektów pobocznych. Jeśli mam ich tu nie umieszczać - wystarczy dać znać. Tak naprawdę... nie wiem, czy ktoś to w ogóle chce czytać...

PlatypusWhen Pus Comes To Shove (1998)
InsideOutMusic



1. Standing In Line [3:10]
2. Nothing To Say [4:54]
3. Rock Balls/Destination Unknown [7:40]
4. Platt Opus [5:01]
5. I'm With You [4:13]
6. Blue Plate Special [7:21]
7. Chimes [4:45]
8. Willie Brown [5:03]
9. Bye Bye [4:51]
10. What About The Merch? [4:31]

Czas całkowity: 51:29

John Myung: bass
Rod Morgenstein: drums, keyboards on Chimes
Derek Sherinian: keyboards
Ty Tabor: vocals, guitars, percussion

Rok 1998 był dla muzyków Dream Theater czasem realizowania projektów pobocznych. Jednym z nich była grupa Platypus, w której składzie znaleźli się dwaj muzycy DT: basista John Myung i ówczesny klawiszowiec Dreamów – Derek Sherinian. Do współpracy zaproszeni zostali również: znany z King’s X gitarzysta i wokalista Ty Tabor, a także perkusista Rod Morgenstein (m.in. Dixie Dregs/The Dregs, Winger, Rudess Morgenstein Project).
Materiał na pierwszą (z dwóch) płyt supergrupy został – jak podano w książeczce – skomponowany przez jej wszystkich muzyków, natomiast za teksty w całości odpowiedzialny był Tabor. Nie było zresztą owych tekstów do napisania aż tak wiele, gdyż blisko połowa kompozycji to utwory instrumentalne (gdyby nie liczyć Platt Opus, w którym Tabor recytuje „formułkę encyklopedyczną” z dość dużą prędkością – za instrumentalne należałoby uznać dokładnie połowę kawałków).
Płytę otwiera dynamiczny Standing In Line, który nieodparcie kojarzy mi się z początkiem słynnego albumu Deep Purple, tytułowym utworem z Fireball (1971). Utwór ten, jak większość tych wokalno-instrumentalnych, to po prostu dosyć poprawny rock (czasami hard rock), choć wykonany z naprawdę dużą klasą. Barwa głosu wokalisty i niektóre melodie przywodzą skojarzenia z The Beatles. Wśród utworów, w których Tabor śpiewa (co uważam – nawiasem – za najsłabszy element „Dziobaka”) zdecydowanie wybija się Willie Brown – kawałek zawierający obszerne fragmenty instrumentalne. Sherinian gra tu jak natchniony, a Tabor na gitarze dzielnie mu sekunduje.
Najciekawszymi, moim zdaniem, są na płycie utwory instrumentalne. Trzy spośród nich (dwuczęściowy: Rock Balls/Destination Unknown oraz Platt Opus i What About The Merch?) to typowe utwory „kombinatorskie”, w których naprawdę wiele się dzieje. Zmiany temp, rytmów, brzmień – po prostu art rock. Do tego dochodzą jeszcze: świetny blues – Blue Plate Special oraz „ilustracyjny” Chimes, z Morgensteinem (grającym na klawiszach) i Taborem w rolach głównych.
Uważam tę płytę za naprawdę niezłą i godną uwagi – ze wskazaniem na kompozycje instrumentalne.
Album ma 2 wersje różniące się okładkami. Ta umieszczona po lewej jest okładką wersji europejskiej, natomiast druga – amerykańskiej.



Platt Opus
The platypus is the lowest order of mammalian life.
It has a multi-purpose orifice and no teats.
Every year thirteen platypi are brutally slaughtered for their duck-like bill.

_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Nie Mar 25, 2007 11:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dawaj dawaj.. co prawda odchodzimy od chronologii, ale trudno.. ja chetnie poczytam o projektoach pobocznych, bo duzo ich nie mam i nie znam, a czesc na pewno bede chcial poznac i moze przeczytanie opinii innych przyspieszy albo opozni kupienie jakiejs plytki Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fenderek



Dołączył: 14 Lis 2003
Posty: 13423

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 3:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O debiucie napisze cos, jak... posluchgam go po raz pierwszy od roku!!! Smile
Ale to juz jest recenzja sama w sobie... Wink

Przewodnik fajna mysl. Rzeczywiscie, Queen idzie w bolach,. bo... ostatnio slucgham non stop DT Twisted Evil

POMYSL: moga byc ze dwie-trzy recki do kazdej...
ALBO- wspolny wysilek, wspolna wizrtualna dyskusja i jedna osoba (Bizon?)skladajaca to do kupy w staranny tekst...?
_________________


Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.

A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 3:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon i "staranny tekst"? Twisted Evil Wink

*runs*

EDIT: Wiem, że nie musimy ściśle trzymać się ram jakiegoś niemieckiego porządku, ale spytam orientacyjnie: jak długo na tapetce będzie w tym temacie jedna płyta? Bo jeśli będę znajdę trochę czasu, to może odświeżę sobie debiut i też podzielę się swoimi wrażeniami.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 4:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

mysle, ze jeszce kilka dni Wink ale t absolutnie nie znaczy, ze jak przejdziemy do nastepnej, to nie mozna wracac do poprzednich Smile trzymamy sie mniej wiecej chronologii, ale bez przesady

a co do starannego textu.. dzieci moje drogie, jestem na praktykach w wydawnictwie.. jednym z moich zadan jest pisanie recenzji ksiazek... jak na razie to, co pisalem dla wydawnictwa podobalo sie Wink co innego pisanie postow na forum, a co innego pisanie (nawet tej samej tresci) na potrzeby czegos wiekszego Wink
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Pon Mar 26, 2007 4:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizon napisał:
co innego pisanie postow na forum, a co innego pisanie (nawet tej samej tresci) na potrzeby czegos wiekszego Wink


Zwracam honor Cool
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Wto Mar 27, 2007 1:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wlasnie z ciekawosci przejrzalem na last.fm liste najczesciej puszczanych przeze mnie kawalkow przez ostatnie 3 miesiace... w pierwszej dziesiatce 9 kawalkow DT... 9 z nich to kawalki z images and words (czyli cala plyta)... tym dziewiatym jest.... metropolis koncertowe Laughing jedynym kawalkiem, ktory nawiazal z nimi walke bylo... 'don't look back in anger' oasis - najbardziej znienawidzonego przeze mnie zespolu, ktory nagral jedna jedyna zajebista piosenke Confused Laughing powinienem sie leczyc chyba...
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Wto Kwi 03, 2007 2:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Platypus po raz drugi (i ostatni):

PlatypusIce Cycles (2000)
InsideOutMusic



1. Oh God [4:16]
2. Better Left Unsaid [5:24]
3. The Tower [3:30]
4. Cry [6:15]
5. I Need You [4:17]
6. 25 [5:09]
7. Gone [6:42]
8. Partial To The Bean (A Tragic American Quintogy) [10:33]
a) Intro Pompatous [0:21]
b) Yoko Ono [1:27]
c) Yoko Two-no [1:01]
d) Yoko Three-no [2:13]
e) Platmosis [1:16]
f) Yoko Againo [2:08]
g) Yoko Outro [2:07]

Czas całkowity: 46:08

Ty Tabor: vocals, guitars, percussion
Derek Sherinian: keyboards
Rod Morgenstein: drums
John Myung: bass

Drugi album „Dziobaka” był zarazem jego dziełem ostatnim. Podobnie jak w wypadku debiutu, i tu można mówić o płycie nierównej. Podobnie jest z autorstwem utworów – muzykę skomponował cały zespół, a teksty napisał Tabor. Podobnie jak tam, także tu mamy wyraźną dysproporcję jakościową miedzy utworami, w których Tabor śpiewa (zdecydowanie słabsze) i tymi czysto instrumentalnymi. Niestety, zachwianiu uległy tym razem proporcje jeśli chodzi o ilość i można na tej płycie znaleźć jedynie 2 kawałki instrumentalne.
Część piosenkowa jest, tak jak w wypadku When Pus Comes To Shove, zagrana poprawnie. Można jej słuchać z jakąś przyjemnością, ale poszukiwaczom głębszych doznań muzycznych nie przysporzy raczej wiele radości. Oczywiście zdarzają się w tych kompozycjach fragmenty krótkich szaleństw instrumentalnych, ale niestety – przymiotnik wyjaśnia tu wszystko – słuchaczowi nie jest dane rozsmakowanie się w nich. Dla przykładu w takim Cry aż prosi się o pogranie…
Co innego utwory bez wokalu. Krótszy – 25 – też, nawiasem mówiąc, mógłby potrwać nieco dłużej. Chciałoby się, żeby Sherinian jakoś rozwinął ledwie napoczęte pomysły.
Najdłuższy na albumie Partial To The Bean (A Tragic American Quintogy) jest za to prawdziwym daniem deserowym. Podzielono go na 7 pomysłowo zatytułowanych części (szczególne wrażenie na mnie, jako osobie parającej się językoznawstwem, zrobiła seria wariacji na temat imienia i nazwiska Yoko Ono), a każdą z nich potraktowano na płycie jako osobną ścieżkę, co znacznie ułatwia dostęp do poszczególnych fragmentów. Są one bardzo zróżnicowane, a niekiedy nawet bardzo oddalone od tego, co zwykło się kojarzyć z art rockiem (w szczególności dotyczy to króciutkiego Platmosis). Pomimo swej mozaikowości, utwór jest dziełem spójnym i chyba najlepiej brzmiącym spośród dokonań Platypusa.
Okładka jest jedna – tym razem nikt nie kombinował.

W sumie – po zapoznaniu się z dorobkiem Platypusa – słuchacz może mieć uczucie pewnego niedosytu, niewykorzystania potencjału drzemiącego w muzykach. Zastanawiająca jest pewna „bierność”, czy raczej – zbyt daleko idące pozostawanie w cieniu przez Myunga. Wkurzać może, że największy wpływ na to, co zespół grał, miał nieszczęsny Tabor. Oba albumy tego zespołu niewykorzystanych szans są jednak godne tego, żeby trafić do kolekcji fana następców Dinozaurów.
I jeszcze jedno… Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że właśnie przewaga piosenek nad ambitniejszym graniem była przyczyną odejścia Sheriniana z zespołu (choć równie dobrze mógł nią być jego, niełatwy ponoć, charakter). Pozostała trójka gra nadal razem pod szyldem The Jelly Jam, o czym spróbuję napisać innym razem.
No tak... Tabor i Sherinian też się jeszcze spotkali – w zespole Jughead. To już jednak zupełnie inna bajka.


_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 2:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem, czy było - ale temat jest tak przebogaty, że nie chce mi się śledzić kilku poprzednich stron.

Jakby co: okładka nowej płytki.

http://www.mendolaart.com/webout/63/2373-main.jpg
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zarąbista! Już czekam na kolejną porcję zagadek pozamuzycznych (albo i związanych też z muzyką), bo te mrówki na pewno nie są tam przypadkowe.

Czy wie ktoś, jak przedstawia się sprawa sprzedaży gadżetów na koncercie? Czy będą jakieś specjalne wydania Systematic Chaos, limitowana seria? Mam ogromny dylemat, czy kupić nowy album przed koncertem, czy poczekać do koncertu właśnie na coś specjalnego. Bo fajnie byłoby znać materiał przed tym wydarzeniem, ale z drugiej strony - limitowana seria... Wink
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nie sadze, zeby jakas limitowana edycja plyty miala sie ukazac, a juz na pewno nie tak szybko po normalnym wydaniu... co do okladki... pewnie sie zaraz okaze, ze mrowek jest 9 (bo to 9. plyta) a iles z nich ma ucieta jedna noge czy cos w tym stylu heh
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kuba



Dołączył: 03 Gru 2004
Posty: 2024
Skąd: Dąbrowa Górnicza

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja się doliczyłem 11 mrówek, a 12 nie jestem pewien... Wink
_________________
Well, it's all right then, and it's all right now
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mrówek jest co najmniej 10.

Tak na marginesie... Moje pierwsze skojarzenie, kiedy zobaczyłem projekt okładki nowego albumu DT, dotyczyło okładki płyty The Unknown zespołu Conspiracy (utworzonego przez dwóch muzyków Yes - Chrisa Squire'a i Billy'ego Sherwooda).


_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bizzy napisał:
co do okladki... pewnie sie zaraz okaze, ze mrowek jest 9 (bo to 9. plyta) a iles z nich ma ucieta jedna noge czy cos w tym stylu heh


Zabiło mnie to Laughing
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Może to Was zainteresuje?
Nie zrażajcie się tym, co pojawia się u góry. Poniżej jest (na pewno zorientujecie się - co), chociaż nie ma żadnej pewności, czy to rzeczywiście TO.

http://musicpulse.blog.com.mk/8250/taxonomy/term/20
_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
szymek_dymek



Dołączył: 24 Lis 2004
Posty: 2079
Skąd: Racibórz

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 3:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked

Przesłuchałeś to może?

EDIT: Zacząłem ściągać, ale rozmyśliłem się i przerwałem. To jak zjedzenie kawałka tortu w wigilijny poranek Wink
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 4:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

szymek_dymek napisał:
Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked

Przesłuchałeś to może?

EDIT: Zacząłem ściągać, ale rozmyśliłem się i przerwałem. To jak zjedzenie kawałka tortu w wigilijny poranek Wink

Przesłuchałem jedynie "na szybkich", bo też wolę poczekać na właściwy tort. Całość została opisana jako "instrumental demo" i rzeczywiście Dżejmsa tam nie uraczysz.
_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Misiu



Dołączył: 21 Sty 2005
Posty: 3580
Skąd: Rybnik

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 4:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Coś mi tu nie pasuje... Miał być utwór 25-minutowy. Chyba że chodzi o połączenie części pierwszej i drugiej In the Presence of Еnemies.

Raczej nie będę ściągał albumu z tej strony. Myślę, że jest spore prawdopodobieństwo, iż to właśnie Systematic Chaos. Podobno Stadium Arcadium Red Hotów było w internecie do ściągnięcia 2 miesiące przed premierą. Przynajmniej tak twierdzi mój kolega, fan zespołu.
_________________
Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.

Moje zdjęcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Bizon



Dołączył: 24 Sty 2004
Posty: 13394
Skąd: Radomsko/Łódź

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 4:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak, pierwszy i ostatni utwor to wlasnie to, co ma razem 25 minut... ja nie sciagam.. kusilo mnie, ale chyba jednak sie powstrzymam Wink chociaz moze.... Razz
_________________

if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS

you never had it so good, the yoghurt pushers are here
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grandville



Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 374

PostWysłany: Sob Kwi 07, 2007 4:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Misiu napisał:
Czy wie ktoś, jak przedstawia się sprawa sprzedaży gadżetów na koncercie?

Podczas dotychczasowych koncertów DT w Polsce wyglądało to tak:
1. Na obu krakowskich stoisko miał Rock-Serwis (nawiasem - ciekawa ta nazwa, bo właściwie... zawiera błąd). Można było wtedy kupić płyty zespołu, mnogich projektów pobocznych, a także - wybranych innych przedstawicieli współczesnej sceny artrockowej. Ceny przyzwoite. Do nabycia były też koszulki i rożne pamiątki związane z daną trasą koncertową. Ceny - z kosmosu.
Z pierwszego koncertu przywiozłem sobie debiuty Sheriniana i Planet X, oraz 2. album Platypusa. Z drugiego - 2. album Bozzio Levin Stevens.
2. W Poznaniu również sprzedawano koszulki i inne pamiątki, a także płyty z serii Official Bootlegs. Tym razem wszystko drogie jak zaraza. Nie wydałem ani grosza.

Misiu napisał:
Czy będą jakieś specjalne wydania Systematic Chaos, limitowana seria? Mam ogromny dylemat, czy kupić nowy album przed koncertem, czy poczekać do koncertu właśnie na coś specjalnego. Bo fajnie byłoby znać materiał przed tym wydarzeniem, ale z drugiej strony - limitowana seria... Wink

Informacji na ten temat nigdzie nie znalazłem. DT rzadko miewa rozszerzone edycje swoich albumów - właściwie dotyczy to jedynie niektórych albumów i singli w wersjach japońskich (lub szerzej: azjatyckich). Wersje z bonusami miały dotychczas miały albumy: Awake (dodano utwór Eve), Falling Into Infinity (wzbogacone o 2 kawałki w wersjach demo), Six Degrees Of Inner Turbulence (na drugim krążku znalazła się wersja edit jednej z części tytułowej suity) i Train Of Thought (istnieje wydanie zawierające dodatkową płytę z 7 utworami z koncertu - jeśli się nie mylę, są to fragmenty Live Scenes From New York).
_________________
Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek

idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Forum.Queen.PL (tylko do odczytu) Strona Główna -> Another World Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 78, 79, 80  Następny
Strona 17 z 80

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group. Dopracował: Piotr^ Kaczmarek