| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 5:09 pm Temat postu: |
|
|
Wrażenia po wstępnym przesłuchaniu 'The Number Of The Beast - Official Bootleg'.
Zawsze byłem zagorzałym fanem tego albumu Iron Maiden, więc z nadzieją i obawami podszedłem do wykonania Dream Theater.
Po odpaleniu koncertu, targnęła mną fala mieszanych uczuć. Jakość dźwięku zajebista, nie mam nic do zarzucenia - natomiast poraził mnie wokal LaBrie. Wiem, że facet rzadko kiedy pokazuje coś wielkiego na żywo - bywa - ale tutaj na dzień dobry zaczyna piać jak kastrowany kot. No ale dosyć smęcenia - to tylko 'Invaders', dalej pewnie będzie lepiej.
I rzeczywiście - do średniawego wokalu można przywyknąć, zresztą w miarę trwania giga James radzi sobie coraz lepiej. A może ja tylko marudzę, podświadomie porównując go ze studyjnym Dickinsonem?
Nieważne - dalej jest już tylko lepiej. Instrumentalnie i muzycznie zespół śmiga jak francuskie metro. Wszystko jest takie, jakim być powinno - niebanalne rozwiązania aranżacyjne, ale z szacunkiem wobec oryginału. Podobnie jak Bizona - najbardziej urzekł mnie 'Gangland'. To trzeba usłyszeć!!! Nie dodam już nic do tego, co pisał o tym kawałku Bizon - co prawda słyszał chyba inne wykonanie, ale aranżacyjnie było to identyczne: pianinko, akustyk etc. Chociażby dla tego fragmentu warto posłuchać.
Polecam, mimo kilku minusów. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 5:16 pm Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | | pianinko, akustyk etc. |
Czy aby na pewno? :> _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Czw Paź 19, 2006 5:20 pm Temat postu: |
|
|
Dla mnie to jeden chuj  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Paź 22, 2006 6:21 pm Temat postu: |
|
|
Okay, Radku znany jako Grandville...
Moja wypowiedź będzie oparta na znajomości Images And Words, Awake, A Change Of Seasons, Scenes From A Memory, Octavarium i pobieżnie Train Of Thought oraz Six Degrees Of Inner Turbulance.
Mówisz wtórna... Nie wiem właśnie jak to było wcześniej, ale pierwszy raz słyszę Petrucciego jako tako na gitarze typowo akustycznej. Słuch mam chyba na tyle wyrobiony, że jestem to w stanie rozpoznać. Gra w miarę proste partie (choć nieco przyspiesza drugiej połowie utworu tytułowego), ale to już coś. Przede wszystkim - co masz na myśli mówiąc wtórny? Fakt, że grają podobnie do muzyki z ich poprzednich albumów czy to, iż ewidentnie słychać nawiązania do innych zespołów (moim zdaniem - bardziej niż wcześniej)? Jeśli to pierwsze, to myślę, że jest to album trochę spokojniejszy od wcześniejszych. Mniej w nim Petrucciego, ale również i popisów technicznych, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Nie kłóci się to jednocześnie z tym, że utwór tytłowy ma mnóstwo punktów kulminacyjnych i jest, według mnie, bardzo przemyślany.
No właśnie - co sądzisz o utworze tytułowym?
I przepraszam za trochę pogmatwaną wypowiedź, ale nie bardzo mam dziś głowę do tego. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Nie Paź 22, 2006 9:47 pm Temat postu: |
|
|
Ja też nie mam zbyt wiele czasu na polemikę, ale...
2 ostatnie (czyli najdłuższe) utwory z Octavarium bardzo lubię. Wkurza mnie część tych krótkich, a o I Walk Beside You szkoda w ogóle wspominać.
Nie wiem, czy częstotliwość gry na gitarze akustycznej jest tu miernikiem czegokolwiek. Nie ma dla mnie znaczenia na czym się gra - ważne, czy ma to sens. Jeżeli do przekazania pewnych emocji lepiej nadaje się gitara elektryczna, po co grać na innej? Poza tym Petrucci grywał już na akustyku wcześniej. Nie jest to częste, ale nie przeszkadza mi to.
W muzyce DT partie olśniewające technicznie są tylko jednym z możliwych środków wyrazu.  _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Paź 25, 2006 5:35 pm Temat postu: |
|
|
I Walk Beside You jest takie strasznie zwykłe... Przyznam się, że nie wiem, ale daję głowę, że to był singiel (a nawet jeśli nie był, to jest to właśnie taki typowy singlowy utwór). Chwytliwe, ale lubię ten kawałek.
| Grandville napisał: | | Nie wiem, czy częstotliwość gry na gitarze akustycznej jest tu miernikiem czegokolwiek. Nie ma dla mnie znaczenia na czym się gra - ważne, czy ma to sens. Jeżeli do przekazania pewnych emocji lepiej nadaje się gitara elektryczna, po co grać na innej? |
Kwestia podejścia. Jak dla mnie, każdy szanujący się gitarzysta (a już na pewno z taką opinią publiczną, jaką wyrobił sobie Petrucci), powinien umieć dobrze grać na akustyku.
| Grandville napisał: | | Poza tym Petrucci grywał już na akustyku wcześniej. Nie jest to częste, ale nie przeszkadza mi to. |
Mogę prosić o tytuły? Tak na szybko, przypomina mi się tylko króciutka (ale jaka piękna!) partia z Learning To Live.
Ale fakt, że nie znam wszystkich płyt, więc mogę nie mieć racji.
| Grandville napisał: | W muzyce DT partie olśniewające technicznie są tylko jednym z możliwych środków wyrazu. |
Ale, jak dla mnie, momentami przesadzonym. Ktoś lubi - spoko, ale ja osobiście nie wiem co wnosi kolejne solo z dwoma milionami dźwięków na sekundę. Dobrze jednak, jak już nie raz wspominałem, że w muzyce Dream Theater zdecydowanie przeważa gra, którą uważam za sensowną. Ale popisów za dużo, tak czy siak.
Tak w ogóle... Petrucci:
http://www.youtube.com/watch?v=Uea8k5sJ5qg
http://www.youtube.com/watch?v=hywld4xFHiM&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=evTTHS9hwvU
http://www.youtube.com/watch?v=_pJ1ccnC1GI&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=SKMYeXkYcgs&mode=related&search=
LaBrie:
http://www.youtube.com/watch?v=fVFn5wpu4Tc&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=y4R4M-uU76U&mode=related&search=
 _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sro Paź 25, 2006 7:39 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Kwestia podejścia. Jak dla mnie, każdy szanujący się gitarzysta (a już na pewno z taką opinią publiczną, jaką wyrobił sobie Petrucci), powinien umieć dobrze grać na akustyku. |
Czy fakt, że Petrucci niezbyt często gra na gitarze akustycznej, jest dowodem na to, że tego nie umie? Nie.
Gitary: akustyczna i elektryczna to - w jakimś sensie - 2 zupełnie różne instrumenty (ponieważ służą do przekazania muzycznych treści na inne sposoby). Nikt nie sprawdza, czy Al DiMeola potrafi grać na elektrycznej (bo nie o to tu chodzi). A nikt będący przy zdrowych zmysłach mu nie zarzuci, że nie jest gitarzystą "kompletnym". Do treści, które chce przekazać Petrucci, lepiej nadaje się gitara elektryczna, więc w graniu na tym właśnie instrumencie muzyk ten się specjalizuje. Robi to po mistrzowsku, więc w zupełności mi to wystarcza.
W tej chwili przychodzą mi do głowy 2 utwory, w których (w całości) Petrucci gra na akustyku: Cover My Eyes oraz 3. część suity A Mind Beside Itself: The Silent Man.
 _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Paź 25, 2006 11:44 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Czy fakt, że Petrucci niezbyt często gra na gitarze akustycznej, jest dowodem na to, że tego nie umie? Nie. |
Niby masz rację, ale czemu, kurczę, nawet partie, które mają być akustyczne, Petrucci gra na elektryku bez przesteru i z akustycznym 'efektem'? Od razu na myśl przychodzi mi płyta An Evening With John Petrucci And Jordan Rudess. Widzisz, Silent Man jest grane na gitarze klasycznej (czyli z nylonowymi strunami - o wiele łatwiej gra się właśnie na takich gitarach), z czym znów wiąże się mój zarzut. Nawet w studiu, gdzie można wszystko doprowadzić do perfekcji, John bardzo rzadko sięga po gitarę akustyczną (czyli z metalowymi strunami - bardziej wyraziste brzmienie, ale i trudniej się gra). Na gitarze elektrycznej gra się już najłatwiej.
Masz rację: elektryk i akustyk to dwa różne instrumenty (należące jednak do tej samej grupy - do gitar). Zarówno ze względu na brzmienie, jak i sposób gry.
| Grandville napisał: | | Nikt nie sprawdza, czy Al DiMeola potrafi grać na elektrycznej (bo nie o to tu chodzi). A nikt będący przy zdrowych zmysłach mu nie zarzuci, że nie jest gitarzystą "kompletnym". |
Al gra również na gitarze elektrycznej. Problem w tym, że to nie działa w obie strony, bo kto potrafi dobrze grać na akustykach, praktycznie musi umieć grać na elektrykach, gdyż jest to o wiele prostsze. Dlatego, według mnie, dobrze zaczynać przygodę z gitarą właśnie od akustyków, bo później jest dużo łatwiej.
Generalnie mam na myśli to, co napisałem na początku swego posta. Nawet partie nie-elektryczne nie są grane na giatrze akustycznej. Mnie to wiele mówi. Abstrahuję od faktu, o którym wspomniałeś, a mianowicie odnośnie do treści, które lepiej przekazuje się Petrucciemu gitarami elektrycznymi, bo nie o to mi chodzi.
Jak jest z Falling Into Infinity? Bo nie znam płytki w całości, a tam podobno, jak wyczytałem, "John sięga częściej po gitarę akustyczną". Co prawda źródło mało wiarygodne, ale dobrze to sprawdzić.
I przepraszam za wszelkie powtórzenia typu 'gitara', 'akustyk', 'elektryk', ale nie bardzo wiem jakimi synonimami mogę zastąpić te słowa. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Paź 29, 2006 6:34 pm Temat postu: |
|
|
Chcesz Petrucciego na akustyku poszukaj bootlega "Acoustic Dreams". Bomba.
Szukasz dziury w calym, mam wrazenie Ten bootleg Ci to udowodni
Petrucci moze rownie dobrze grac na takiej i takiej gitarze. WYBIERA elektryka, bo muzyka jaka JEGO fascynuje jest glownie polaczenie fusion jazzu i metalu- wiec raczej na elektryku. On juz nie musi niczego udowadniac, a gdyby teraz nagle zaczal nagrywac na akustyku, to chyba tak by to troche wygladalo.
Zreszta- to jakbys Michaelowi Schumacherowi zarzucal ze jest beznadziejnym (albo niekompletnym) kierowca bo nie jezdzi TIRami...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Nie Paź 29, 2006 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Wyjaśniałem Misiowi na GG, że nie mam zbyt wiele czasu na polemikę (do czego mój ulubiony Dyskutant odniósł się ze zrozumieniem), ale dodam tylko:
Nie jest dla mnie istotny środek, ale ostateczny efekt. Dlatego też nie robi mi różnicy - na jakiej gitarze Petrucci wygrywa swoje niesamowite dźwięki. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Nie Paź 29, 2006 11:52 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Nie jest dla mnie istotny środek, ale ostateczny efekt. Dlatego też nie robi mi różnicy - na jakiej gitarze Petrucci wygrywa swoje niesamowite dźwięki. |
Ależ ja nie twierdzę, że ogólny efekt jest zły. Odnoszę się ogółem do Petrucciego. Wyjaśnię w dalszej części postu.
| Fenderek napisał: | Szukasz dziury w calym, mam wrazenie |
Bynajmniej. Po prostu John wyrobił sobie taką opinię, że mam prawo od niego co nieco wymagać. Nie powiedziałem, że to, co gra jest złe. Różnica polega jedynie na tym, że Schumacher powinien się przede wszystkim specjalizować w jazdach bolidami Formuły 1. A gitarzysta, dla mnie przynajmniej - w grze na gitarach (a nie na jednej gitarze).
Muszę jednak przyznać, że to, co mówię blednie na tle tego bootlegu, którego nie słyszałem (koniecznie muszę nadrobić, bo jestem nim bardzo zaciekawiony). Mimo to, dochodzi jeszcze jedna kwestia - JAK gra na akustyku.
Ciągle jednak zdanie mam takie samo - Petrucci to świetny grajek, ale przereklamowany.
Aha, Grandville - nawet nie wiesz jak mi miło.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Wto Paź 31, 2006 4:27 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Ciągle jednak zdanie mam takie samo - Petrucci to świetny grajek, ale przereklamowany.
|
To co- Paco De Lucia tez jest przereklamowany, bo gra TYLKo na kustyku, BA- tylko generalnie jeden styl?
Petrucci nie jest "GITARZYSTA" i kropka. Petrucci jest ROCKOWYM badz wrecz PROG METALOWYM gitarzysta. Czyli tak jak Schumi skupia sie na bolidach- tak on na gitarach elektrycznych.
Przereklamowany?
W mopjej ksiazce, jak ktos sie dostaje do Berkeley College, przereklamowanym byc raczej nie moze. Mozemy dyskutowac czy jest najlepszy- i nawet nie jestem sam pewien czy tak rzeczywiscie jest. Ale to, ze facet grajacy w metalowym bylo nie bylo zespole nie gra na akustyku mialoby byc problemem...
Poszukaj ACOUSTIC DREAMS, uwierz mi ze warto
Niektore aranzacje powalaja Mnie przynajmniej  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Paź 31, 2006 5:02 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Ale to, ze facet grajacy w metalowym bylo nie bylo zespole nie gra na akustyku mialoby byc problemem...
|
Akurat tutaj abstrahuję już od tego faktu. Także i dlatego, że nie słyszałem Acoustic Dreams. A że warto, to wierzę w to i to bardzo. Dlatego faktycznie muszę zdobyć ten bootleg. Łatwo jest w sieci dostępny?
Chodzi mi o coś innego. Czym Petrucci zasłużył sobie na taką opinię? Czym wyróżnia się poza szybkością? A nawet jeśli już o szybkości... Dziś nie jest to nic niezwykłego. Gitarzystów z podobną szybkością jest już wielu. Problem w tym, że albo nie mają zespołu, albo sam zespół się zbytnio nie wybił (bądź co bądź - Dream Theater jednak popularny jest). Tylu świetnych grajków, których nie znamy...
| Fenderek napisał: | | To co- Paco De Lucia tez jest przereklamowany, bo gra TYLKo na kustyku, BA- tylko generalnie jeden styl? |
Paco De Lucia czy Al Di Meola nie mają aż tak wielkiej reklamy. Poza tym - jest różnica między grą na akustyku a grą na elektryku. A i tak Al gra również i na elektrycznej gitarze. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Paź 31, 2006 5:13 pm Temat postu: |
|
|
Petrucci jest gitarzystą artrockowym, podobnie jak Dream Theater - zespołem. To, że brzmienie wielu utworów zdominowane jest przez elementy metalowe nie jest tu dla mnie argumentem koronnym.
W grze Petrucciego nie zachwyca mnie prędkość. Nawet nie przypuszczałem, że może to być główny powód słuchania muzyki. To "sens" tego, co przekazuje w swojej muzyce, przemawia do mnie najbardziej. I nie chodzi tu o teksty, które - jak już wielokrotnie pisałem - traktuję jako dodatek do sekwencji dźwięków. Petrucci to gitarzysta-erudyta. Im człowiek bardziej osłuchany - tym więcej MUZYKI znajduje w jego grze. To oczywiście moje skromne zdanie...
Pozdr. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Paź 31, 2006 5:18 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | To, że brzmienie wielu utworów zdominowane jest przez elementy metalowe nie jest tu dla mnie argumentem koronnym. |
I ja nie użyłem takiego argumentu.
Mnie także nie zachwyca prędkość. Jednak, Grandville, teraz mówisz o Johnie w sposób subiektywny. Nie wiem zatem, skąd Petrucci wyrobił sobie taką opinię o sobie. Chociaż... może dlatego, że w czasie, w którym zaczynał, podobnych grajków było mniej?
Ja też lubię jego grę (z wyjątkami). Ma feeling, mnóstwo pomysłów na kompozycje. Ale na pewno nie jest przyczyna jego rozgłosu. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Paź 31, 2006 5:34 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Grandville napisał: | | To, że brzmienie wielu utworów zdominowane jest przez elementy metalowe nie jest tu dla mnie argumentem koronnym. |
I ja nie użyłem takiego argumentu. |
I ja tego nie twierdzę.
Moja opinia to po prostu taka luźna uwaga, sprowokowana poniekąd Waszą wymianą... zdań. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lis 02, 2006 9:28 pm Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek (w innym wątku) napisał: | 1. Dream Theater - 'Octavarium'
- dzieło kompletne. I nie przekonają mnie marudzenia starych wyjadaczy, że to najsłabsza płytka Petrucciego i spółki. Kopie po jajach, produkcja dopieszczona w każdym calu, teksty w większości odpowiadają moim zapatrywaniom... Czego chcieć więcej? Może klimatu? Proszę bardzo - kawałek (czy raczej: 'kawał') tytułowy, pomimo pozornej rozwlekłości nie przynudza, a wręcz zaskakuje różnorodnością. Album przez bardzo dłuuuuuugi czas nie chciał wyskoczyć z mojego odtwarzacza. |
Taka opinia (to, co wytłuściłem) jest bliska mojej (spośród płyt DT Octavarium jest dla mnie lepsze tylko od debiutu), więc chętnie poznałbym tych "wyjadaczy". Nazywanie odmiennego zdania "marudzeniem" jest sprytne z lingwistycznego punktu widzenia, jednakże do myślących bardziej trafiają argumenty, niż stawianie się w pozycji wyroczni. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lis 02, 2006 9:36 pm Temat postu: |
|
|
ale co tu dadza argumenty?
"rozmawa o muzyce jest jak taniec o architekturze"
wszystko opiera sie na osobistych odczuciach.. i jakkolwiek moze mnie smieszyc na przyklad uznawanie the miracle albo made in heaven za najlepsza plyte wszechczasow, to niestety nawet nie ma jak z tym dyskutowac, bo to tylko osobiste odczucia  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Czw Lis 02, 2006 9:42 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | chętnie poznałbym tych "wyjadaczy". |
Owszem, jeśli mowa o naszym forum, to chodziło mi o Twoją osobę - poza tym odnosiłem się do wypowiedzi osób z innych serwisów, które głoszą podobne poglądy.
| Grandville napisał: | | Nazywanie odmiennego zdania "marudzeniem" jest sprytne z lingwistycznego punktu widzenia, |
Przepraszam, ale jednak lepiej wiem, co miałem na myśli, używając słowa 'marudzenie'. Nie chodziło mi o posiadanie odmiennego zdania, ale o wielokrotne i przesadne podkreślanie swej niechęci do jednego albumu - a to już w mojej nomenklaturze jest 'marudzenie' pełną gębą. I dziękuję za komplement, mimo że był chybiony.
| Grandville napisał: | | do myślących bardziej trafiają argumenty, niż stawianie się w pozycji wyroczni. |
Jeszcze 'sprytniejsze lingwistycznie' niż moje poprzednie sformułowanie, wydaje mi się żądanie argumentów w dowód wyższości jednej płyty nad drugą, co moim zdaniem jest zupełnie bezzasadne, bo przecież wrażenia z słuchania muzyki są czysto subiektywne. Trudno zatem LOGICZNIE dowieść, że jakiś album jest lepszy od innego... No, chyba że niektórych kręci długość kompozycji, ilość riffów na sekundę i granie gam na wyścigi... Wtedy można pokusić się o przeprowadzenie matematycznego dowodu.
Co do 'stawiania się w poycji wyroczni' - krótka prezentacja:
| Grandville, w innym temacie napisał: | | Najsłabszy, obok debiutu, album Dream Theater... |
W takim kontekście, moja wypowiedź jawi się ledwie jako problem rzucony nieśmiało pod rozważania, a nie dogmatyczne stwierdzenie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Czw Lis 02, 2006 9:58 pm Temat postu: |
|
|
Zgadzam się z tym, że każdy ma prawo do własnych odczuć, ale jak widać w zacytowanym poście chodziło o "moją osobę", a nie płytę, i właśnie dlatego zareagowałem. Można było nie zaczepiać nikogo w komentarzu, a na pewno bym się nie odezwał. Tyle.
P.S. "Wielokrotne" rozbawiło mnie najbardziej. To, że uważam jakiś album za najsłabsze dokonanie danej grupy, nie znaczy, że nim gardzę. Octavarium nagrane przez innych wykonawców uznałbym pewnie za dzieło wybitne. Od DT mam prawo oczekiwać świetnych płyt, a w kontekście wcześniejszych albumów odbieram ostatni jako dosyć wtórny. Szkoda natomiast, że z kontekstu wyrwany został ostatni cytat. Rozumiem, że nie pasował do założeń. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pią Lis 03, 2006 3:15 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: | | Szkoda natomiast, że z kontekstu wyrwany został ostatni cytat. Rozumiem, że nie pasował do założeń. |
Odniosę się tylko do tego zdania, bo sugeruje ono, że manipuluję cytatami i zdaniami wyrwanymi z kontekstu.
A zatem, sprostowanie i cytat w pełnym brzmieniu:
| Grandville napisał: | | Najsłabszy, obok debiutu, album Dream Theater... i tak u mnie zwycięża. |
Wychodzi na to samo - autorytarne stwierdzenie, że płytka jest najsłabsza. Żeby jeszcze bardziej rozbić problem na czynniki pierwsze i podzielić włos na czworo - wyrażenie "u mnie" odnosi się do faktu, że 'Octavarium' znajduje się na Twoim pierwszym miejscu. Człon pierwszy podany został jako prawda objawiona i nie trzeba być lingwistą, by to stwierdzić.
Wiem, że to dziecinada. Żeby była jasność - nie mam nic do takiego wyrażania własnej opinii, którą można uznać za skrót myślowy, bo przecież WIADOMO, że miałeś na myśli, iż TWOIM ZDANIEM płytka jest najsłabsza, ale... No właśnie - jak widać nie zawsze wiadomo. Dziwi mnie tylko, że ktoś śmie zarzucać mi stawianie się w pozycji wyroczni, samemu formułując swe myśli w jeszcze bardziej dogmatyczny sposób.
Co do rzekomego ataku na Twoją osobę, to pozostawię to bez komentarza. No, może - 'uderz w stół...' byłoby na miejscu?
Przepraszam za zaśmiecenie tematu. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sob Lis 04, 2006 1:23 am Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | | Grandville napisał: | | chętnie poznałbym tych "wyjadaczy". |
Owszem, jeśli mowa o naszym forum, to chodziło mi o Twoją osobę - poza tym odnosiłem się do wypowiedzi osób z innych serwisów, które głoszą podobne poglądy. |
Szkoda, że nie rozumiesz tego, co Sam piszesz (bo to, że czyichś wypowiedzi, jakoś można przełknąć). Najpierw potwierdzasz, że miałeś mnie na myśli, a potem odwracasz kota ogonem. Każda z moich opinii dotyczących albumu odnosiła się do muzyki. Ty dla odmiany "oceniasz muzykę" okazując lekceważenie innym. I to jest "kwestia sporna". Chciałeś mnie zaczepić, potwierdziłeś to, a teraz jesteś strasznie zdziwiony. Żenujące.
Przejrzyj wątki z głosowaniami - "prawd objawionych" znajdziesz tam całą masę. W moim wykonaniu na pewno znacznie mniej niż u innych. Tyle tylko, że w ogóle mi one nie przeszkadzają i nie odczuwam potrzeby dokopania ich autorom. Ciebie drażnię tylko ja. Naprawdę nie muszę tu pisywać, więc jeśli Ci przeszkadzam (na co wygląda) - daj znać. Obiecuję, że wtedy dam sobie spokój z tym forum. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sob Lis 04, 2006 12:24 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: |
Szkoda, że nie rozumiesz tego, co Sam piszesz (bo to, że czyichś wypowiedzi, jakoś można przełknąć). |
Smacznego.
| Grandville napisał: | | Najpierw potwierdzasz, że miałeś mnie na myśli, a potem odwracasz kota ogonem. (...) Chciałeś mnie zaczepić, potwierdziłeś to, a teraz jesteś strasznie zdziwiony. |
Nie odwracam kota ogonem, bo rzeczywiście odnosiłem się do Twoich wypowiedzi, ale stwierdzenie, że chciałem Cię zaczepić, to gruuube nadużycie. To nie ja zacząłem tę dyskusję i nie ja pchnąłem ją do innego tematu. Nie użyłem Twojego nicka - odniosłem się tylko do charakteru Twoich wypowiedzi, a jeśli kogoś drażnią kolokwializmy typu 'marudzenie' czy 'wyjadacz', niech da znać. Nie takie paskudne epitety leciały na tym forum - ja nie mam sobie nic do zarzucenia, w grę wchodzą również przeprosiny, jeśli poczułeś się dotknięty. Nie jesteśmy jednak na forum literacko-językowym, żeby zabraniać sobie odrobiny luzu i poufałości.
| Grandville napisał: | | Każda z moich opinii dotyczących albumu odnosiła się do muzyki. Ty dla odmiany "oceniasz muzykę" okazując lekceważenie innym. |
Nie okazałem lekcważenia Twojej osobie - chciałem jedynie zdyskredytować Twój pogląd, głoszący że Octavarium jest najsłabszym albumem w dorobku DT. Każdy ma inne gusta.
| Grandville napisał: | | Żenujące. |
Jeżeli odnieść ten przymiotnik do toczącej się jałowej sprzeczki, którą sam wszcząłeś, to w tym punkcie pełna zgoda.
| Grandville napisał: | | (...)w ogóle mi one nie przeszkadzają i nie odczuwam potrzeby dokopania ich autorom. |
Proste pytanie i liczę na szczerą odpowiedź:
Czy naprawdę odniosłeś wrażenie, że 'chciałem Ci dokopać', czy po prostu nudziło Ci się albo miałeś podły nastrój?
| Grandville napisał: | | Ciebie drażnię tylko ja. |
Nieprawda
| Grandville napisał: | | Naprawdę nie muszę tu pisywać, więc jeśli Ci przeszkadzam (na co wygląda) - daj znać. Obiecuję, że wtedy dam sobie spokój z tym forum. |
Może od razu założymy jakiś pokój zwierzeń na Forum Spraw Wewnętrznych, w którym co tydzień jeden popularny forumowicz będzie odchodził stąd przy dźwięku trąb i biciu kotłów, a reszta będzie błagać aby został? Dajcie spokój... Nie - nie przeszkadzasz mi, ani nie mam ukrytego pragnienia wywalenia Cię stąd. Wystarczy? Choć zawsze można zarządzć jakąś ankietkę - 'Czy wywalić tego Grandville'a?'
Dobra - z mojej strony koniec. Fajnie się posprzeczać, ale mierzi mnie to już.
Do Grandville'a: przepraszam za użycie niefortunnego zwrotu w temacie z głosowaniem. Dalej obstaję przy swoim - nie miałem złych intencji, co najwyżej przebijała przeze mnie nutka nieuzasadnionej złośliwości. Przyznaję, że mogłeś poczuć się urażony.
Do wszystkich: więcej dystansu...
Do modów: można prosić o przeniesienie paru ostatnich postów w jakiś przytulny zakamarek Forum Spraw Wewnętrznych? Bądź co bądź - z DT łączą się baaaaaardzo luźno  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sob Lis 04, 2006 12:56 pm Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | | Do Grandville'a: przepraszam za użycie niefortunnego zwrotu w temacie z głosowaniem. Dalej obstaję przy swoim - nie miałem złych intencji, co najwyżej przebijała przeze mnie nutka nieuzasadnionej złośliwości. Przyznaję, że mogłeś poczuć się urażony. |
Przyznaję, że tak się właśnie poczułem. Szkoda, że nie napisałeś tego na początku, bo wtedy dałoby się uniknąć niepotrzebnej dyskusji.
Aha - nie zależało mi na prowokowaniu do próśb o pozostanie. Mam już swoje forum, a tu po prostu lubiłem zaglądać.
Koniec OT. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sob Lis 04, 2006 1:31 pm Temat postu: |
|
|
| Grandville napisał: |
Aha - nie zależało mi na prowokowaniu do próśb o pozostanie. Mam już swoje forum, a tu po prostu lubiłem zaglądać.
|
Mam nadzieję, że mimo wszystko LUBISZ, a nie tylko LUBIŁEŚ Pozdrawiam! _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Sob Lis 04, 2006 1:48 pm Temat postu: |
|
|
| szymek_dymek napisał: | | Grandville napisał: |
Aha - nie zależało mi na prowokowaniu do próśb o pozostanie. Mam już swoje forum, a tu po prostu lubiłem zaglądać.
|
Mam nadzieję, że mimo wszystko LUBISZ, a nie tylko LUBIŁEŚ Pozdrawiam! |
Pozdrawiam również, tym bardziej, że lubię dobre zakończenia. Oczywiście... dyskusji, a nie udzielania się na forum.  _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Lis 08, 2006 12:15 am Temat postu: |
|
|
W Antyradiu właśnie leci Score... Dla zainteresowanych.
Słyszę ten koncert pierwszy raz i muszę przyznać, że LaBrie jest w GENIALNEJ formie. Mało fałszów, wyciąga wysokie rejestry jak na płytach, a niekiedy nawet lepiej (nawet w Under A Glass Moon moment Praying for time to disappear wyszedł wyśmienicie)! Czekam na Octavarium, bo Bizon mówił, że niby mu szczena przy tym do sąsiada na dół opadła. I ta orkiestra....
A Vacant, który właśnie się skończył, był po prostu przecudowny.....  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 10, 2006 2:16 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Czekam na Octavarium, bo Bizon mówił, że niby mu szczena przy tym do sąsiada na dół opadła. |
i jak? doczekales?  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Lis 10, 2006 4:38 pm Temat postu: |
|
|
No właśnie nie!!! Audycja miała się niby trwać tak do 00.00, a o 23.55 matka przyszła, że mam natychmiast wyłączyć komputer... Tak, śmiej się, śmiej.
Chyba muszę poszukać osoby, która ma to na DVD... Cena na razie dla mnie za wysoka, a parę innych płyt do kupienia...
Niektórzy twierdzą po wysłuchaniu Octavarium, że Dream Theater już się wypalił... Zobaczymy co przyniesie nowa płyta. Jestem szalenie ciekawy i chyba już zacznę odkładać na nią kasę.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lis 10, 2006 4:55 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | No właśnie nie!!! Audycja miała się niby trwać tak do 00.00, a o 23.55 matka przyszła, że mam natychmiast wyłączyć komputer... Tak, śmiej się, śmiej. |
no jesli bylo do polnocy faktycznie, to znaczy, ze olali calosc, bo przecie octavarium tam trwa 29 minut... moze uznali, ze puszczenie tak dlugiego kawalka nie przejdzie u sluchaczy nie-fanow...
ale jednak polecam, zebys jakos ten kawalek ze 'score; zdobyl bo warto.. ojjj warto... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|