| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2011 1:06 am Temat postu: |
|
|
| Cytat: | Jeśli jakaś ich płyta jest trudna w odbiorze, to właśnie Awake, które wchodziło mi powoli, bardzo (ale za to jak już weszło...! ) i pierwsza płyta 6 Degrees, która w sumie do tej pory mi tak do końca nie podeszła.
|
Boże cud, mogę się podpisać pierwszy raz w życiu pod Ziutkiem. To są dwie moje najbardziej nieogarnięte płyty DT nadal. I z tym bagażem to też prawda - ja się wziąłem za ToT jako świeży fan Systemu i podeszło mi bardzo. Za to jak włączyłem SFAM to była pewna konsternacja, że co to za ciulostwo, gdzie się podział metal. Dobrze, że Awake nie znałem wtedy HEHE _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2011 1:34 pm Temat postu: |
|
|
Po pierwszym odsłuchu zdecydowanie najlepsze wydają mi się dwa ostatnie kawałki. Za to nie mogę z tuwińskiego śpiewu gardłowego i chórów na początku Bridges in the Sky. Pomysł równie z dupy (a może nawet bardziej) niż growlowanie Portnoya. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2011 2:01 pm Temat postu: |
|
|
po tych 3 pełnych odsłuchach.
Jest dobrze, miejscami nawet bardzo. Na pewno całościowo lepiej niż na Black Clouds czy Systematicu. Czy lepiej niż na Octavarium i zwłaszcza ToT to na razie za wcześnie by oceniac.
Na razie najlepsze wydają mi się Breaking All Illusions i Outcry. I Beneath The Surface mnie urzekło. Piękna akustyczna ballada. Od czasu Disappear a już na pewno Vacant nie mieli takiej.
Refren Build Me Up, Break Me Down wszedł mi do głowy i nie mogę przestac tego nucic ;p Szkoda że nie dali tego na singiel.
Fakt czuc trochę 6DOIT trochę I&W (no nie da się nie zauważyc ze final plyty to niemal kalka z Learning to Live).
Na pewno plusem tego wydawnictwa jest to, że nie posiada żadnej wpadki pokroju Shattered Fortress czy Eternal Night.
Nawet jeśli nie jest to jakiś genialna album to przynajmniej w miarę równy.
a entowe zaśpiewy mnie totalnie rozwaliły ;d Trzeba byc drimami by coś takiego wymyslec. albo systemem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anet

Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 762 Skąd: Leszno/ Wrocław
|
Wysłany: Sob Wrz 03, 2011 2:40 pm Temat postu: |
|
|
| lookaug napisał: | | Po pierwszym odsłuchu zdecydowanie najlepsze wydają mi się dwa ostatnie kawałki. Za to nie mogę z tuwińskiego śpiewu gardłowego i chórów na początku Bridges in the Sky. Pomysł równie z dupy (a może nawet bardziej) niż growlowanie Portnoya. |
+100. Ostatni kawałek jest piękny To solo sprawia, że mam ciarki co jest zaskakujące, bo to ,,solo" jest takie hmmm. DZIWNE ;p
Breaking All Illusions jest bardzo dobre, reszta jak na razie średniawo. _________________ "O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lookaug

Dołączył: 03 Mar 2009 Posty: 1012 Skąd: Włocławek
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Nie Wrz 04, 2011 1:09 am Temat postu: |
|
|
w sumie po necie krąży plotka, że to growl Portka, może coś w tym jest. _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Wrz 07, 2011 7:18 pm Temat postu: |
|
|
29. stycznia, hala arena poznań  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 8:13 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | 29. stycznia, hala arena poznań  |
I'll be there
Spodek poległ ze względu na milion przesiadek oraz nocleg - wtedy wygrał Plant. Jak się okazuje cierpliwość czasem popłaca
Tymczasem nowy album wywołuje mieszane uczucia. Od This Is The Life słucha się go naprawdę przyjemnie jednak mowa może być o progresji względem Systematic Chaos bo na pewno nie względem Octavarium czy ToT. _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 8:15 pm Temat postu: |
|
|
a co sądzisz o Bulid/Break?
| Shoryuken napisał: | | mowa może być o progresji względem Systematic Chaos bo na pewno nie względem Octavarium czy ToT. |
co masz na myśli? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 8:31 pm Temat postu: |
|
|
Ano, że w moim odczuciu w żaden sposób ich nie przebija. Zdecydowanie wole tamte albumy. Jestem co prawda po pierwszym odsłuchu ale takie Octavarium po pierwszym chwyciło i wracam do tego albumu równie często jak do SFAM czy Images. Pierwsze 3 kawałki dość nijakie choć Build jest z nich najciekawszy. Od This Is The Life zacząłem chłonąć Jako highlighty tego albumu dałbym TITL, Breaking i Beneath. W takiej właśnie kolejności  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 8:49 pm Temat postu: |
|
|
myślałem, że mówiąc "progres" miałeś dosłownie to na myśli
no ToT nie przebija i może nie ma utworu na poziomie Octavy, ale jest przynajmniej równy i nie posiada wpadki żadnej. a od octavarium (łącznie z nim) każdy album miał co najmniej jednego gofra. Więc fajnie że nagrali w końcu coś w miarę równego. Szkoda tylko że nie poczekali tego roku czy pół dłużej na trochę więcej oryginalnych pomysłów.
Ja tam od Bulid/Break nie mogę się oderwać. Fantastyczny kawałek, wielka szkoda, że nie dali tego na singiel bo ten refren z głowy wyjść nie może Kapitalne nagranie. Life jest dla mnie przyjemne ale to tyle.
Breaking all illusions faktycznie wydaje się najlepsze, szkoda tylko że to kopia Learning to Live
no ale już Beneath The Surface to bardzo przyjemne i jak na nich nietypowe zakończenie.
dla mnie najlepsze to Breaking All Illusions, Outcry, Bridges in the Sky. Dalej Surface i Bulid, Break. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 8:59 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | myślałem, że mówiąc "progres" miałeś dosłownie to na myśli
|
Od dłuższego czasu to słowo jest nadużyciem w odniesieniu do ich twórczości i takowego się dopuściłem
| NAR napisał: |
Ja tam od Bulid/Break nie mogę się oderwać. Fantastyczny kawałek, wielka szkoda, że nie dali tego na singiel bo ten refren z głowy wyjść nie może Kapitalne nagranie. |
Fakt, refren to duży plus, chwyta momentalnie. Ale nie samym refrenem żyje ucho. Całościowo już nie trzyma takiego poziomu. Choć kto wie. Na pewno będę wracał do tego albumu a wtedy wszystko się może zdarzyć  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Wrz 08, 2011 9:02 pm Temat postu: |
|
|
no mi tam się całościowo podoba.
btw intro do Outcry to jest kurcze rozpierdol za przeproszeniem. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 12:55 am Temat postu: |
|
|
Czy nie uważacie, że perka chodzi zdecydowanie za cicho w porównaniu z poprzednimi albumami? W sensie dla niektórych to może dobrze, ale dla mnie osobiście średnio czuć powera czasami zagrywek Mike'a. Byłoby pewnie jeszcze lepiej, ale dla mnie jest dobrze i tak. Ogólnie na pierwszy rzut ucha na starcie uznałem, że Opeth jest dużo lepszy, ale teraz zdecydowanie częściej wracam do Tjaterów. A który album jest lepszy to zadecyduje jeszcze z 10 odsłuchań obu płyt
Nie uważam, że płytę przesłuchałem na tyle, żeby uznać ją za w pełni przesłuchaną, ale póki co mam takie zdanie o tym co dotarło do mych uszów:
1. On the Backs of Angels (7,5/10) - niby średniak, ale dla mnie wielki power miejscami połączony z tymi chórkami (w ogóle to jest wielki atut albumu) i fantastycznym riffem, takim nietypowym i powodującym head-banga. Ładny wstęp i zakończenie. Niech se będzie jako singiel, mnie to i tak nie obchodzi co se tam dają ;p
2. Build Me Up, Build Me Down (7,5/10) - to faktycznie by chyba najlepiej się na tego singla nadawało jeśli by im faktycznie na tej popularności wśród młodych zależało. Bo jest wchodzący do głowy refren i chyba najprostsza konstrukcja i takie tam. Ale wchodzi to naprawdę fajnie, jednak drogi Serku nie krzycz!
3. Lost Not Forgotten (9/10) - dla mnie pierwsza bomba, riff w drugiej minucie mi usiadł nieźle w głowie, nawet bracik się pytał co to, czyli chyba go złapało. Ogólnie wielka energia w tym jest, mnóstwo wkręcających momentów i leci sobie całkowicie bezboleśnie. Trochę za dużo Tjaterizmów czasem, ale ja to lubię więc spoko.
4. This is The Life (8/10) - no niby drugie The Spirit Carries On, no może nie bardzo bo na pewno nie ten poziom, nie ta niszcząca końcówa, ale jest to bardzo ładne i może odkryję pełnię piękna z czasem.
5. Bridges in The Sky (8,5/10) - początek jest komiczny tylko do połowy, bo późniejsza część intro jest bardzo klimatyczna, a kawałek szczególnie w końcówce rozwala. Myślę, że to może być nawet mój drugi ulubiony kawałek, albo trzeci bo póki co słuchałem jakoś najrzadziej razem z Outcry. Oba mają wspaniałe momenty, ale póki co nie umiem ich poskładać w jedno, jak się uda to będę pewnie w niebie i ocena się podniesie. Wspaniałe chórki.
6. Outcry (8,5/10) - j/w. Wspaniałe intro i to już na pewno, wspaniałe rzeczy dzieją się około minuty 10. Chyba najlepiej poprowadzona gitara na całej płycie. Trzeba bardziej ogarnąć.
7. Far From Heaven (7/10) - śliczniutki wstępniak do następnego kawałka. Jak z bajek Disneya jak to piszą po necie. Ja tam lubię takie rzeczy w ich wykonaniu, przeróżne The Silent Many, Vacanty czy Wait For Sleepy mnie zawsze łapały niesamowicie. I tu jednak poziom jest niższy, ale nie będę narzekał bo mi fajnie płynie.
8. Breaking All Ilussions (9,5/10) - drugie Learning? E tam, choćby to dla mnie rozwałka jak za starych czasów. Myung powinien komponować zdecydowanie więcej rzeczy. Powtarzam - te wszystkie chórki fantastycznie tworzą klimat płyty, i klawisze. W ogóle Rudess nieźle wyszedł i jest zwykle jednym z mocniejszych punktów tych wszystkich utworów. Riff w 4 minucie utworu również to wspaniała sprawa, jazda Pietruchy od 7 minuty gdzie jest bardziej nastrojowo, gdzie pokazuje, że ten gościu serio tworzy piękne solówki (zresztą kurwa to trzeba nie znać Goodnight Kiss czy The Spirit, żeby tak stwierdzić). No i ta perka raz jeszcze - choćby w tym kawałku gdyby brzmiała soczyściej to byłoby chyba 10/10 bo jest wspaniała ale ciężko ją czasem wyłapać. No i końcówka!
9. Beneath the Surface (9,5/10) - pokochałem niemal od razu, jedna z ich piękniejszych ballad i gdyby było na Scenes to wcale bym nie płakał, no może by odstawało leciutko ;p A ostatnie zaśpiewy Serka to ciary, tak ciary jak nie wiem.
Ogólnie im późniejsza część albumu tym lepiej, ogólnie jakbym miał wystawić jakąś ocenę to 8,5/10 i zdecydowane nie-rozczarowanie. Mnóstwo wspaniałych momentów. Nie znam w całości jeszcze Systematicu czy Black Clouds, ale tu na pewno nie ma dramatu, a tam podobno jest. Choć szczerze ciężko mi będzie to stwierdzić chyba przy tym drugim bo The Count Of Tuscany to jest dla mnie chyba TOP 20 ich kawałków ever i mój osobisty narkotyk ostatnio. Ale z chęcią porównam. I tak jak pisałem - myślałem, że Opeth wydał zdecydowanie lepszą płytę, ale z każdym odtwarzaniem ciężko to stwierdzić. Dwie są bardzo dobre, a czuję, że uznam obydwie w przyszłości za wspaniałe. Napisał fanatyk DT, więc nie wiem czy to do kogoś trafi i pewnie obiektywizmu w tym zero, mniejsza, DT na zawsze <3 _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 12:58 am Temat postu: |
|
|
| Xavi napisał: | | Czy nie uważacie, że perka chodzi zdecydowanie za cicho w porównaniu z poprzednimi albumami? W sensie dla niektórych to może dobrze, ale dla mnie osobiście średnio czuć powera czasami zagrywek Mike'a. |
Pewnie syndrom AJFA. W sumie też zauważyłem, że perkusja jakaś niewyrazista. A to spore osiągnięcia na albumie, po którego dwóch przesłuchaniach ani minuta nie zapada w pamięć nawet na chwilę. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 1:04 am Temat postu: |
|
|
ja wlasnie skonczylem pisac moją recenzje, w poniedzialek bedzie na musihilation, wiec wtedy wrzuce linka na razie napisze tylko tyle, ze faktycznie zgadzam sie z tym, że druga czesc plyty lepsza od pierwszej. o ile pierwsza polowa jest dosc nierowna i obok rzeczy swietnych są tak zwyczajnie niezłe lub nawet takie sobie (BMU,BMD), tak od outcry w zasadzie slabych punktow brak.
minusem jest dla mnie zbyt wiele starych motywow znanych ich kawalkow powtarzanych gdzies mimochodem. nie da sie nie uslyszec intra do under a glass moon, gdzieniegdzie slychac zwienczenie suity 6degrees, no a podobienstwa do LTL w poczatku i koncowce BAI (i generalnie do konceptu wait for sleep, ltl w ffh i bai) ciezko nie zauwazyc. ale ale, uwazam, ze to wciaz jest krok w dobrą strone. to ich najlepsza plyta od czasu TOT, choc na kolana nie padam. wiecej (duzo wiecej) w poniedzialek na musihilation link w stopce  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 1:38 am Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | nawet takie sobie (BMU,BMD), tak od outcry w zasadzie slabych punktow brak. |
chyba ty jesteś taki sobie. akurat z tym intrem elektronicznym i przecudnym outrem to jedna w sumie z ciekawszych prób połączenia ich pierdolnięcia z przebojowością.
A przed Outcry jest jeszcze Bridges in the sky.
Xavi.
co do perki 100% zgody. to samo pomyślałem, zdecydowanie za cicho. Pewnie specjalny zabieg. choć trochę nietrafiony.
Co do ocen to nawet dałeś radę. znaczy wszystko bym co najmniej o 1 niżej ocenił ale nieźle. Far From Heaven jest tak nijakie że to szok. Do Vacant czy Wait for Sleep to nie ma nawet startu. Obok Backs of Angels najsłabsza rzecz. Do Lost Not Forgotten wciąż się nie mogę przekonać.
| Cytat: |
A ostatnie zaśpiewy Serka to ciary, tak ciary jak nie wiem. |
XD
właśnie chciałem napisać że te ostatnie wrzaski mógł sobie darować bo trochę wiocha to jest
Bridges ma chyba najfajniejsze riffy i refreny. Tylko ten tekst o szamanie... ale ogólnie kawał naprawdę niezłego drima tu jest. Podskoki Jordana boskie.
Breaking all illusions zdecydowanie najlepsze. Szkoda tylko, że jak pisałem to kopia wiadomego utworu.
ogólnie waham się pomiędzy 7 a 8 na 10. Jednak jak na 8 to na tej płycie troszkę za dużo powtarzania samych siebie. Zbyt klasyczną rzecz imo chcieli nagrać. Co nie zmienia faktu, że chyba wyskoczyli z dołka po tych kilku latach.
| Cytat: |
The Count Of Tuscany to jest dla mnie chyba TOP 20 ich kawałków ever i mój osobisty narkotyk ostatnio. |
on jest serio fajny na początku, ale potem strasznie banałem zajeżdża. No i tekst to jakaś parodia. Naprawdę fajne intro i piękne solo. całkiem niezłe zamknięcie. Ale to co dzieje się tak od 3 minuty do solówki to pachnie mrocznym władcą tylko już nie jest tak zabawne. Ogólnie do Nightmare czy Best of times IMO raczej startu nie ma. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Xavi

Dołączył: 06 Wrz 2010 Posty: 2519
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 2:01 am Temat postu: |
|
|
Właśnie zakończenie Tuscany to dla mnie ostatnio ciary za ciarami, co z tego, że banalne czy coś tam, a jak to pięknie na koncercie wypadło, w ogóle ja czuję w utworze lekkość, jakby się im te granie nareszcie sprawiało wielką frajdę. Jeśli Nightmare czy Best of Times mi podejdą jeszcze bardziej to niestety wyjdzie, że wszystko od nich uznaję za boskie, czyli to już maniactwo no ;d _________________ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 1:13 pm Temat postu: |
|
|
Akurat Nightmare i Best of Times są tak z 10 razy lepsze od Pipy z Toskanii.
Będziesz nienormalny jes.i Ci NIE podejdą, mówię Ci To są chyba dwie najlepsze rzeczy (no i Repentence) na ich dwóch ostatnich albumach razem wziętych.
Aha- jako fanowi Opeth- Repentence powinno rzucić na kolana Zwłaszcza ta wersa
http://www.youtube.com/watch?v=2VKCjDv7sbo _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 2:01 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Akurat Nightmare i Best of Times są tak z 10 razy lepsze od Pipy z Toskanii. |
Best of Times od czegokolwiek lepsze?? Przecież to jest tak banalne jak zaśpiewy z dwójki In The Presence Of Enemies.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 2:16 pm Temat postu: |
|
|
Tekstowo- tak.
Ale muzycznie kawałek IMO jest zajebisty. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 2:27 pm Temat postu: |
|
|
trochę tak jakby fan Queen narzekał na You take my breath away. Albo Nicka Cave'a na Into My Arms.
a naiwność tekstu imo dodaje jedynie jeszcze większej szczerości. takiej której na ich 3, 4 ostatnich płytach ze świecą szukać. brzmi prosto i banalnie? o niektórych sprawach czasem tak najlepiej.
zwłaszcza jak się wspomni mrocznego władcę. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 2:34 pm Temat postu: |
|
|
aaaaaaaaaaaaaaaaangeeeels faaaaaaaaaaall aaaaaaaaaaaaaaall foooor yooooooooooooou heeeeeeeeeeeeereeeeeeeeeeeetiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiic _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 2:41 am Temat postu: |
|
|
Pierwszy odsłuch
1. On the Backs of Angelsa- już znamy, przeciętne w sumie jak cholera, kiepski otwieracz
2. Build Me Up, Break Me Down- o matko, jaki banał... jezu, okropne... wiele pomysłów, żadnej całości, melodia po prostu irytująco próbująca być przebojową. Wielki minus. Zaczynam się bać. Wszystko co najgorsze w ich ostatnich dokonaniach w pigułce.
3. Lost Not Forgotten- uniesienie brwi. To się zaczyna obiecująco. W końcu zamiast podlizywania się gówniarzom mamy porządny epicki prog. Żadne arcydzieło (za bardzo power metalem momentami zajeżdża) ale... jest OK i te momenty progresywne- paluszki lizać. Gdyby jeszcze wyrzucić ten refren byłoby naprawdę słodziutko. Tak w ogóle równie dobrze mogłoby to nagrać Symphony X. Na wysokości 5-tej minuty- stare dobre DT przez chwilę słychać... aż się łezka w oku kręci... niestety, po minucie wraca ten okropny refren... patataj, patataj... i znowu- po nim fragment instrumentalny urywający jaja... nierówna na razie ta płyta, nawet kawałki są zajebiście nierówne...
4. This is the Life- rozpłynąłęm się na wysokości 2-giej minuty... Przede wszystkim- poszczególne fragmenty z siebie wynikają, to jest świetnie skonstruowana rzecz... i jakże piękna... słychać autocytaty (nie pierwszy raz)- ale... jest dobrze. Bez orgazmów- ale dobrze.
5. Bridges in the Sky- ZAJEBISTE!!! ZAJEKURWABISTE!!! Ależ w tym kawałku jest zajebista gitarrra! Ale jedno zastrzeżenie, do całości ale tu mi wyszło na razie najdobitniej- produkcja perkusji do dupy. Za mało podbita. Łatwiej mi bić stopą do rytmu gitary niż perkusji- coś tu nie tak. Fragment instrumentalny- matko, poziom Scenes...! Mówiłem już, ze to jest ZAJEBISTE?
6. Outcry- wstęp rewelacyjny. Końcówka też. Kilka momentów w środku też. Z tego wszystkiego w sumie melodia najgorsza. James mógłby się zamknąć, z tego wyszedłby wybitny instrumental.
7. Far From Heaven- piękne... coś cudnie jazzującego w tym jest... i James śpiewa to wyjątkowo pięknie.
8. Breaking All Illusions- no to jest moje Dream Theater... matko boska, nie można tak przez całą płytę? To jest to DT w którym się zakochałem te 10 lat temu, no...! Najlepsza rzecz na płycie i bije wszystko z dwóch ostatnich płyt razem wzięte. Tak, to jest kopia Learning to Live. Lepsze to niż kurwa kopia Evanescence. Rozkłada mnie moment na 2:45- DT podrabia Riverside... normalnie świat się kończy... ta gitara nie moze być bardziej Riversajdowa! Wyciszenie na 7-mej minucie i potem dalszy tego ciąg... matko boska... nagrajcie cały taki album, to ołtarz stworzę!
9. Beneath the Surface- piekne zakończenie. Naprawdę piekne. Żeby całość płyty trzymała poziom jej końca...
Ogólnie 7 na 10. Zaczyna się słabo (Build/Break to jest kurwa dramat) ale końcówka... no i Breaking All Illusions absolutnie rozpierdala system. Po prostu czysty orgazm ten kawałek. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 6:31 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Zaczyna się słabo (Build/Break to jest kurwa dramat) . |
sam jesteś dramat. w końcu fajna rzacz która jest przebojowa i nie jedzie chujnią że tak to elokwentnie ujmę.
Dobrze że ktoś W KOŃCU docenił Bridges. myślałem że jestem sam. btw najwikszym minusem oprócz auto cytatów są refreeny chyba).
Far From Heaven posłchałem kolejne dwa razy i nadal nie kojarzę zupełnie.
w ogóle to powtarzasz mnie HHEHHH.
edit jezu jest w pół do 7 _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Nie Wrz 11, 2011 1:42 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 10:46 am Temat postu: |
|
|
Build/Bring to jest tak koszmrany banał, z banalnym refrenem, coś tak wkurwiającego jak przeboje Jennifer Lopez, skierowane do fanów... nie wiem, A7X...
Zgadza się, autocytaty i refreny na tej płycie to najwieksze zarzuty. Dość spore zarzuty, bo te refreny są albo słabe albo irytujące albo w trakcie utworu z dupy wychodzą nie wynikając z tego co wcześniej tylko na zasadzie "cholera, tu powinien być refren, napiszmy coś chwytliwego".
Tak w ogóle zastrzegam- to był pierwszy odsłuch i opinia jak najbardziej może się zmienić, choć arcydziełem ta płyta dla mnie się nie stanie.
Gdybym miał pisać reckę do Teraz Rocka i wystawić ocenę w skali 1-5 gwiazdek, w życiu nie dałbym więcej niż 3, może 3 i pół... (dają jeszcze połówki?) _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 1:48 pm Temat postu: |
|
|
no nie wiem, mnie się najzwyczajniej w świecie podoba ten kawałek. zwłaszcza jak sobie przypomnę jak poprzednio silili na przebojowość w Rite of Passage czy Prophets of War.
co do refrenów to jeszcze można zarzucić że działają na schemacie "nie ma melodii, ale jebniemy podniosłe klawisze w tle i będzie dobrze"
W sumie Bridges ma najlepszy refren na całym albumie.
btw słyszałeś opetha nowego? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 2:03 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | zwłaszcza jak sobie przypomnę jak poprzednio silili na przebojowość w Rite of Passage czy Prophets of War.
|
Dla mnie jest dokładnie to samo.
| NAR napisał: |
co do refrenów to jeszcze można zarzucić że działają na schemacie "nie ma melodii, ale jebniemy podniosłe klawisze w tle i będzie dobrze"
|
Ditto!!!
Ja w ogóle mam wrażenie, ze o ile na takich płytach jak Scenes czy 6 Degrees panowie mieli świetnie skontruowane utwory, melodie któe w sumie oparte są na prostszych schematach i dopiero one, już działające były obudowywane- genialnie obudowywane. W sumie taka melodia Beyond This Life- jest dość prosta. Ale potem wchodzi aranżacja, instrumentalne jazdy i wychodzi coś zajebistego. Takie Finally Free- tam też melodie są proste. Jest ich kilka, jest ich wiele, ale każda z nich osobno jest prosta. Do zagrania na kilku akordach. Znowu- potem obudowane dookoła i powstaje dzieło.
Mam wrażenie, ze od jakiegoś czasu panowie mają setki riffów i zagrywek i dopiero potem to obudowywują melodiami. Nie wiem, wszystko jest takie wymuszone. "Mamy takie akordy i taki riff fajny, dołóż James na to cokolwiek". Trochę chujnia, powiem szczerze. Posłuchałem już trzy razy i... naprawdę niewiele zostaje w głowie. Takze nie 3 i pół gwiazdki tylko chyba jednak "tylko" trzy...
Brak mi finezji w tym wszystkim. Jest podniośle, jest technicznie idealnie ale... mechanicznie trochę. I te melodie takie... wymuszone, no. I masz rację, podbijane podniosłością, która ma chyba przesłonić ich słabość.
Dziś będzie chyba opis Opeth  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Nie Wrz 11, 2011 6:35 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | trochę tak jakby fan Queen narzekał na You take my breath away. |
Gdzie Rzym, gdzie Krym. Akurat YTMBA jest muzycznie świetne, czego o TBOT nie powiem (już nawet nie chodzi mi o tekst). Sama melodia zalatuje banałem na kilometr jeszcze w zestawie ze skrzypcami i fortepianem. Nazwijcie mnie hejterem, ale od tego gorsze jest chyba tylko Forsaken i I walk beside you. No i wydłużone na siłe. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|