| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Wrz 02, 2006 8:43 pm Temat postu: |
|
|
SCORE WYMIATA...
2 dyski DVD, caly koncert, z czego polowa z orkiestra, VACANT jest malym skarbem- a do tego film dokumentalny i jeszcze dodatkowe utwory... Zeby takie DVD Queen wydawalo, to by mi z pierwszej dwojki ulubionych zespolow nie zaczelo uciekac... A tak... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arnold Layne
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 11 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 04, 2006 11:19 pm Temat postu: |
|
|
W temacie DT nie może zabraknąć porównania z Rush, od których LaBrie & S-ka wzięli bardzo wiele...
Mam takie spostrzeżenie - Rush grają swoją muzykę korzystając z nieprzeciętnych umiejętności, natomiast dla DT muzyka jest sprawą drugorzędną - ważniejsze są umiejętności poszczególnych muzyków. Fenderek - na 2 (chyba) stronie tego tematu - niejako potwierdza moją tezę, wymieniając inspiracje DT... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Wrz 04, 2006 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Jak kocham ten zespół, tak muszę im to zarzucić - za często się popisują. Mają w sobie mnóstwo świetnych melodii, pomysłów na aranżacje, niebanalne teksty, ale za często się popisują. A dzisiaj to już nie robi takiego wrażenia, jak kiedyś.... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Arnold Layne
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 11 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Wrz 04, 2006 11:45 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Jak kocham ten zespół, tak muszę im to zarzucić - za często się popisują |
No niestety. Święta prawda. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Wrz 05, 2006 1:56 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Jak kocham ten zespół, tak muszę im to zarzucić - za często się popisują. Mają w sobie mnóstwo świetnych melodii, pomysłów na aranżacje, niebanalne teksty, ale za często się popisują. A dzisiaj to już nie robi takiego wrażenia, jak kiedyś.... |
Oczywiście - nie zgadzam się z tą opinią , chociaż chętnie poznałbym przykłady tego rzekomego popisywania się.
Pozdr. _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Wrz 05, 2006 2:02 pm Temat postu: |
|
|
i co rozumiesz przez popisywanie sie? szybkosc? w takim razie sprinterzy w lekkiej atletyce tez sie popisuja, no staraja sie byc szybcy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Wto Wrz 05, 2006 6:57 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | i co rozumiesz przez popisywanie sie? szybkosc? w takim razie sprinterzy w lekkiej atletyce tez sie popisuja, no staraja sie byc szybcy  |
Z tym, że oni muszą być szybcy, by być najlepsi. Muzyka to nie sport - jest pewna granica, od której wzwyż im szybciej znaczy gorzej. Oczywiście nie twierdzę, że dokładnie tak jest z Dream Theater. Zresztą:
| Grandville napisał: | Oczywiście - nie zgadzam się z tą opinią , chociaż chętnie poznałbym przykłady tego rzekomego popisywania się.
Pozdr. |
Opiszę zatem co dokładnie mam na myśli.
Fakt, chodziło mi o szybkie granie. Zacznijmy od studia...
Images And Words jest dla mnie muzycznym wzorem, jeśli chodzi o pogodzenie szybkości z naprawdę dobrą muzyką. Tutaj można identyfikować się z każdym przejściem, jest przemnóstwo punktów kulminacyjnych. Jest szybko, ale przy tym bardzo chwytliwie - mnóstwo chwytliwych melodii zawiera ten album. Tak wyszło pewnie dlatego, że chłopaki chcieli się wybić, mieli motywację.
Na Awake jest jeszcze dobrze. Ale już się zaczyna. Niech mi ktoś powie, jaki jest sens solówki Petrucciego w Voices... Nie ma prawie żadnej melodii, jest szybka i niepotrzebna - niczego w ten utwór nie wnosi. Nawet jeśli uwielbiam drugą część A Mind Beside Itself, to solo mnie po prostu razi. To samo się tyczy z końcówką Lie i Innocence Faded.
Swoją drogą, odbiegając na chwilkę od tematu, słówko o Awake. Wiem, że to śmiesznie teraz zabrzmi, ale cholernie się wkręciłem w ten album. Mimo niektórych strasznych zagrywek, jest tu multun świetnych riffów, sporo energii i piękna. Pomijając już to ubóstwiane przeze mnie Space-Dye Vest, świetne jest 6:00, A Mind Beside Itself czy The Mirror (ten moment "I'll never hurt you agaaaaaaain..." i wchodzący motyw ze Space-Dye Vest jest magiczny). Lifting Shadows Off A Dream jest bardzo przyjemne. Okay, na recenzję nie mam głowy.
Wracając do głównego wątku... A Change Of Seasons nie będzie dla mnie argumentem w kontekście tej dyskusji. Utwór tytułowy to bardzo porządne granie. Melodyjnie, z polotem, pomysłem. To jeden z argumentów, jeśli ktoś mi wmawia, że Dream Theater to tylko popisywanie się i nic więcej (a ja tego nie powiedziałem). Pewnie dlatego uważam ten utwór za taki genialny. 23 minuty i mnóstwo zmian tempa itd.
Scenes From A Memory jest jednym z moich ulubionych albumów wszech czasów, uwielbiam go od strony muzycznej, ale nawet tutaj jest Beyond This Life, w którym jest, moim zdaniem, mnóstwo muzycznego bezsensu. Zgodzę się, że utwór powinien być długi, bo to bardzo ważny moment albumu i powinno się zrobić z niego jakieś większe "wydarzenie", ale nie w takiej formie... Środkowa część po prostu nic nie wnosi do utworu. Tak samo Fatal Tragedy wydaje mi się NIECO naciągane, ale tu generalnie jest lepiej.
Studyjnie mam zarzuty głównie do Petrucciego. Natomiast jest jeszcze sprawa koncertów...
Zacznę znów od gitarzysty. Koncert z Orlando 2000 albo z Nowego Jorku... Kawałek Through Her Eyes... z tego pięknego początku, w którym na albumie gra subtelne dźwięku przypominające mi te z Bijou, zrobił po prostu siekankę. Improwizowana solówka mile widziana, ale NIE TAKA. Jest jeszcze parę takich momentów, nie chce mi się obecnie sprawdzać o które chodzi (chyba że komuś śmiertelnie zależy ). Okay, Pietrucha za nami...
LaBrie... Gdyby na żywo śpiewał tak, jak w studiu, miałbym go za jednego z wokalistów wszech czasów. Niestety, na koncertach to jest inny człowiek. Może wchodzi w wysokie rejestry, nieosiągalne dla innych, ale po prostu przy nich fałszuje. I to niemiłosiernie. Zbyt słyszalny jest fakt, że w studiu można wszystko dopracować. Wziąć przesłuchać wczesne wersje Take The Time czy Under A Glass Moon... jak dla mnie, przy tych najwyższych momentach - tragedia. Uwielbiam jego wokal ze studia, natomiast słysząc go koncertowego, czasem chce mi się śmiać... I niekoniecznie twierdzę teraz, że chce się popisywać (choć śmiem tak twierdzić słysząc Finally Free), ale jeśli tak, to po prostu mu to nie wychodzi. Stawia sobie za wysoko poprzeczkę. I nie trafią do mnie argumenty, że Panowie dają 3-godzinne koncerty, bo raz, że nikt im nie nakazuje tego robić, a dwa, że James ma mnóstwo przerw w czasie koncertów, bardzo często schodzi ze sceny.
Dalej... Rudess. W zasadzie, to chyba jedno zastrzeżenie, bo też nie znam twórczości Dream Theater aż tak wiele - improwizowane solo z koncertowych wersji Dance Of Eternity. Ma parę ładnych momentów, ale nie wiem tak na dobrą sprawę, co Jordan chce nim udowodnić... Szczególnie, gdy już znika część fortepianowa grana na klawiszach. Kolejna siekanka.
Na sam koniec muszę przyznać, że akurat popisy Portnoya, jeśli faktycznie są to popisy, bardzo mi się podobają. Ten facet niech dalej robi swoje. Podobnie Myung, który jest chyba takim Deaconem w Dream Theater. A na koncertach naprawdę widać i słychać co on robi ze swoim sześciostrunowym basem... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 12:28 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | [ale nawet tutaj jest Beyond This Life, w którym jest, moim zdaniem, mnóstwo muzycznego bezsensu. Zgodzę się, że utwór powinien być długi, bo to bardzo ważny moment albumu i powinno się zrobić z niego jakieś większe "wydarzenie", ale nie w takiej formie... Środkowa część po prostu nic nie wnosi do utworu. Tak samo Fatal Tragedy wydaje mi się NIECO naciągane, ale tu generalnie jest lepiej.
Studyjnie mam zarzuty głównie do Petrucciego. Natomiast jest jeszcze sprawa koncertów... |
NIE ZGODZE SIE!
Srodkowa czesc utworu jest jedna z najlepszych rzeczy jakie DT nagralo a rzekome nic nie wnoszenie... Sorry- tam jest tyle nawiazan do Franka Zappy...!!!
Fatal Tragedy...
Sorry- ale to jest rock progresywny. Fragmenty instrumentalne TEZ sa wazna czescia.
Zgadzam sie, ze CZASAMI panowie z DT przesadzaja, ale ten zarzut mozna postawic na pewno nie Beyond This Life- juz predzej solowce w AS I AM, ktora jest rzeczywiscie niczym innym niz "sciganiem" sie... Ale tez taki byl zamysl tej plyty- tzw. "shredding"...
na wiecej nie mam czasu  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 4:42 pm Temat postu: |
|
|
Okay, z Fatal Tragedy może nieco się zagalopowałem. Ciekawy riff w tle i zakończenie. Ale Beyond This Life nie odpuszczę.
Same nawiązania to nic. Jeden riff z Beyond This Life jest też ewidentnie wzięty z Metalliki, ale nie pamiętam, cholera, z jakiego utworu, bo kolega puszczał na wycieczce... To tak swoją drogą. Początek Finally Free, mojego ulubionego, do tej pory, ich utworu, jest ewidentnie wzorowany na początku z November Rain. Ale utwór uwielbiam za coś zupełnie innego. Za ten znakomity riff (i banalny do zagrania, swoją drogą), za te "przejścia" między bohaterami, za klimat, który w pełni oddaje to, co się dzieje w danej chwili. Wszystko przemyślane. Albo rozwijające się Home... Natomiast próżno mi tego szukać w Beyond This Life (przez cały czas mówię tylko o środkowej części, bo resztę uwielbiam). To mogłoby być cokolwiek innego i wyszłoby na to samo, bo na historię nie ma żadnego wpływu... To solo z 3:12 to dla mnie najgorszy moment genialnego albumu. Ale on naprawdę mi się nie podoba, niezależnie od reszty. I nawet jeśli w tle powtarza się, tak samo jak w Fatal Tragedy, fajny riff, to reszta jest dla mnie nie do zaakceptowania. Może kiedyś, lecz dzisiaj - nie. Niby mowa poniekąd o guście, ale coś konkretnego chyba próbuję z siebie wykrzesać.
No i nawet "CZASAMI" może oznaczać za dużo. W tym przypadku oznacza, bo choć zdecydowanie przeważają świetne melodie, jest trochę popisywania się. Niepotrzebnego, bo nie wiem co w dzisiejszych czasach ma udowadniać.
| Fenderek napisał: | | Sorry- ale to jest rock progresywny. Fragmenty instrumentalne TEZ sa wazna czescia. |
Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Napisałem nawet, że Beyond This Life powinno być długie, ale myślę, że można było je rozegrać inaczej.
Gdybym tak uważał, to Atom Heart Mother miałbym za gówno...  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 08, 2006 12:24 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Same nawiązania to nic. Jeden riff z Beyond This Life jest też ewidentnie wzięty z Metalliki(...) Początek Finally Free, mojego ulubionego, do tej pory, ich utworu, jest ewidentnie wzorowany na początku z November Rain. |
a wstep z ktoregos z kawalkow z ToT (as i am albo endless sacrifice) wziety jest z give in to me michaela jacksona, nie mowiac juz o przegenialnym kawalku octavarium, ktorego polowa to najbardziej typowe zagrywki zespolow, na ktorych DT sie wzoruja badz wzorowali
a glowny motyw child in time purpli wziety jest z kawalka jakiejs kapeli vanilla fudge czy cos w tym stylu... a zajebista solowka w black pearl jamu wzieta jest z sola 5 to 1 doorsow to jedne z tych przykladow, kiedy wykonawcy sie przyznaja...
sa tez inne... refren impossible edyty gorniak jest zernniety nuta w nute z love is like oxygen - sweet, poczatek jakiegos kawalka bajmu ze slowami 'moze wszystko juz wiesz' jest niemal identyczny ze wstepem to swietnego kawalka bon jovi - dry county
takich rzeczy sie nie uniknie, a juz szczegolnie jesli kapela, tak jak to czyni dream theater, nie kryje swoich inspiracji, wrecz przeciwnie - zaznacza je na kazdym kroku nie tylko w wywiadach, ale i muzyka... mysle, ze to calkiem normalne, zwlaszcza jesli muzycy wyraznie zaznaczaja, ze czesc z ich zagrywek zostala podpatrzona u ich idoli lub innych kolegow z branzy  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Wrz 08, 2006 5:00 pm Temat postu: |
|
|
Oczywiście, że się nie uniknie. Z tym, że ja nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do tego typu spraw. Na przykładzie Finally Free wspomniałem jedynie, co zresztą sam potwierdziłeś (choć nie dosłownie), że inspiracja nie znaczy nic. To znaczy może i o czymś tam mówi, ale nie decyduje aż tak znacząco o poziomie utworu... _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 08, 2006 5:25 pm Temat postu: |
|
|
no to na pewno.. wystarczy przypomniec sobie under pressure i my ice baby chociaz to wlasciwie nie byla inspiracja, tylko kradziez  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pią Wrz 08, 2006 5:30 pm Temat postu: |
|
|
Żeby jeszcze pociągnąć tego offtopa... Ten klawiszowy motyw z kawałka "Jeden 8 L - Jak zapomnieć" jest żywcem zerżnięty z utworku "Overcome" stosunkowo mało znanej rockowej kapeli o oryginalnie brzmiącej nazwie "LIVE" Brzydzę się czymś takim - nie mam zupełnie nic przeciwko inspiracjom (nawet dosłownym), ale czemu do kurwy nędzy zatajać to, że się coś zerżnęło? Przecież można od siebie "ściągać" kulturalnie, za wzajemną zgodą, na korzyść dobrej muzyki (vide: MORE OF THAT JAZZ i riffek zassany przez Metę, po uprzedniej konsultacji; albo właśnie inspiracje panów z DT). _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 08, 2006 5:43 pm Temat postu: |
|
|
niestety niektorzy 'wykonawcy' maja swoich sluchaczy za debili... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Wrz 12, 2006 6:23 pm Temat postu: |
|
|
panowie znawcy dt - kiedy DT wykonalo 'would?' alice in chains? bo znalazlem info , ze wykonali, tylko nie wiem czy to byla calosc, czy tylko fragment gdzies wpleciony w cos... ma to ktos w formie plyku dzwiekowego zwanego mypy3?
edit: swoja droga wlansie sciagnalem i slucham koncertu dla fan clubu z rotterdamu 98 rok... co za jakosc! co za, prostytutka, koncert! _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Wto Wrz 12, 2006 8:15 pm Temat postu: |
|
|
Jeszcze tylko jedno pytanie do Misia tak właściwie poza dyskusją: co Ci nie odpowiada w "popisywaniu się"? Gorzej, jeśli ktoś nie posiada żadnych ku temu zdolności, ale - kto jak kto - panowie z DT mają się czym "popisywać" - zwłaszcza, jeśli mówimy o technicznym aspekcie grania . _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Wrz 13, 2006 11:15 pm Temat postu: |
|
|
1. Rozumiem to, co działo się w 1992 r. przy okazji Images And Words (chociaż powtórzę, że tutaj to ma sens) albo w 1994 r. na Awake. Wtedy to robiło jeszcze wrażenie. Teraz też robi, ale tylko z początku. Dzisiaj niestety takie umiejętności nie są aż tak niezwykłe jak się wydaje, bo muzyków z podobną techniką są dziś setki, a nawet i tysiące. Problem w tym, że albo nie mają zespołu, albo nie są razem w jednym zespole, albo sam zespół się nie wybił. Od razu uprzedzam argument, że Dream Theater wybił się ze względu na umiejętności, bo wątpię, by to była prawda.
2. Tobie odpowiadałoby granie "kto szybciej"? Wybacz, ale mnie naprawdę nie. I już abstrahuję od Dream Theater, bo nigdy nie zgodzę się, że ten zespół to jedna wielka popisówka. Muzyka jest sztuką, a nie sportem, należy z niej wydobyć emocję, klimat, a nie milion dźwięków na sekundę. U perkusisty często jest to całkiem normalne i "nieszkodliwe", ale on jest bardziej od sekcji rytmicznej, a nie od budowania barwy, natomiast u gitarzystów i klawiszowców... Powiedzmy, że od czasu do czasu.
3. Przykładem popisywania się przy braku odpowiednich umiejętności jest, według mnie, Jimmy Page.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Qnegunda

Dołączył: 20 Lip 2005 Posty: 2030 Skąd: Poznań/Warszawa
|
Wysłany: Sro Wrz 13, 2006 11:22 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | 2. Tobie odpowiadałoby granie "kto szybciej"? Wybacz, ale mnie naprawdę nie. I już abstrahuję od Dream Theater, bo nigdy nie zgodzę się, że ten zespół to jedna wielka popisówka. |
Wszystko zależy od tego, czy granie "kto szybciej" jest środkiem do wyrażenia jakichś emocji lub oddania przekazu czy po prostu samym celem. W przypadku tego drugiego jestem raczej na nie, aczkolwiek jeśli zespół nie stawia sobie za cel przekazania jakiejś ideologii, takie "szybkie granie" może mi się po prostu spodobać. Nie chcę narzucać sobie zdania, zanim go nie zweryfikuję. Aha, i nie twierdzę, że DT to jedna wielka popisówka, powinieneś o tym wiedzieć .
| Misiu napisał: | | Muzyka jest sztuką, a nie sportem, należy z niej wydobyć emocję, klimat, a nie milion dźwięków na sekundę. |
Wnioskuję z tego, że nie chodzi Ci o sam szybki sposób grania, tylko raczej o to, w jaki sposób i po co jest on wykorzystywany. Jeśli milion dźwięków na sekundę odda emocje lepiej niż dwa dźwięki - wybieram ten milion (chociaż to fizycznie niemożliwe ). Tak nawiasem, muzyka może być też tylko pretekstem do przekazania jakiejś ideologii w ładnym, przystępnym opakowaniu - ale to już temat na inną dyskusję. _________________ W avatarze jest lemur, gdyby kto nie wiedział. W domu wygląda tak samo.
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sro Wrz 13, 2006 11:47 pm Temat postu: |
|
|
| Qnegunda napisał: | | Wszystko zależy od tego, czy granie "kto szybciej" jest środkiem do wyrażenia jakichś emocji lub oddania przekazu czy po prostu samym celem. |
Szczerze, to rzadko spotkałem się taką sytuacją, że szybkość jest potrzebna do wyrażenia tego, co chce się przekazać. Znasz jakiś przykład? Nasuwają mi się partie Rudessa z Dance Of Eternity - szybkie, "skoczne". Tylko zwróć uwagę na szybkość tych partii - ona nie jest jakaś niesamowita. Myślę, że jeśli coś ma być szybkie, to niech ma po prostu wartki rytm. Bo nie widzę różnicy między wydaniem pół miliona dźwięków na sekundę a milionem. Forma przekazu też ma swoje granice i trzeba się z tym pogodzić.
| Qnegunda napisał: | Aha, i nie twierdzę, że DT to jedna wielka popisówka, powinieneś o tym wiedzieć .
|
Wiem o tym. Tym bardziej, że nigdzie nie stwierdziłem, że tak uważasz.
| Qnegunda napisał: | | Wnioskuję z tego, że nie chodzi Ci o sam szybki sposób grania, tylko raczej o to, w jaki sposób i po co jest on wykorzystywany. |
Hmmm... chyba tak. Ale wciąż nie widzę sensu w niektórych zagrywkach Dream Theater, bo one nic nie wnoszą.
Dobranoc.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Wrz 14, 2006 12:14 am Temat postu: |
|
|
a ja wlasnie dzisiaj doszedlem do wniosku, ze po kilku latach panowania july morning w moim rankingu najlepszych kawalkow wszechczasow, chyba zostal ten kawalek przegoniony przez octavarium
dziekuje, dobranoc  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Wrz 15, 2006 8:05 pm Temat postu: |
|
|
Odnosnie popisywania. Znajdz mi muzyka rockowego, ktory sie nie popisuje...
Nawet Brian czy Freddie- czymze innym jak nie popisywaniem sie jest jego solo na gitarze na KAZDYM koncercie? A w rocku progresywnym, gdzie czesto mamy do czynienia z WIRTUOZAMI instrumentow- ich popisy sa jeszcze bardziej zapierajace dech w piersi...
Nie wiem... Nie zgadam sie z beyond This Life, bo naprawde uwazam ten srodkjowy fragment za najlepsze polaczenie jazzu i metalu pod sloncem (chyba tylko METROPOLIS PT. 1 moze podskoczyc...). Ale ja to generalnie widze tak. Te srodkowe fragfm,enty to podroz- rozwiniecie tego co dzieje sie w schemacie zwrotka- refren. Podroz instrumentalna, nieraz szalona, bardzo intensywna. Albo sie w nia z zespolem czlowiek zabiera, albo... albo nie... Ja przy tych instrumentalnych fragmentach odplywam- i ngdy nie patrzylem an nie tylk oi wylacznie pod technicznych katem... Ja przy srodkowym fragmencie BTL przezywam muzyczna ekstaze, mnie przy ostatnim fragmencie SACRIFICED SONS (P[ERKUSJA!!!) przechodza ciarki...
PS- AND NOW FOR STH COMPLETELY DIFFERENT
Posluchajcie SCORE, a przynajmniej SACRIFICED SONS i METROPOLIS PT1. z udzialem orkiestry. ODJAZD. ZNOWU pokazali Metallice jak to sie robi... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Wrz 15, 2006 9:09 pm Temat postu: |
|
|
ja wlasnie wczoraj kupilem score na allegro nowe.. mialem kupic cd, ... ale kupilem dvd ..nie moge sie doczekac az dojdzie do mnie.. ale niestety penwie dopiero w poniedzialek... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Wrz 16, 2006 12:28 am Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Nawet Brian czy Freddie- czymze innym jak nie popisywaniem sie jest jego solo na gitarze na KAZDYM koncercie? A w rocku progresywnym, gdzie czesto mamy do czynienia z WIRTUOZAMI instrumentow- ich popisy sa jeszcze bardziej zapierajace dech w piersi...
|
Tylko to, o czym mówisz, to dla mnie popisy muzyki. Natomiast wspominając o Dream Theater mam na myśli popisy techniki, umiejętności, szybkości (jak zwał, tak zwał...). Rock progresywny... prosze wybaczyć moją monotematyczność, ale ja jednak myślę, że Pink Floyd. Nie wiem gdzie tu można znaleźć popis... A przynajmniej taki od strony technicznej. Co prawda Panowie nie posiadali jakichś niesamowitych umiejętności, ale sam prosiłeś o przykład. Jakikolwiek ich koncert - owszem, są świetne improwizacje przy Shine On You Crazy Diamond czy Pigs (Three Different Ones), ale te są zawsze mile widziane. Nie wiem czy tego czasem nie masz na myśli...
Ale nie, co do koncertowego LaBrie musisz się zgodzić... nie ma bata... Kolega mi mówił, że na Score akurat mu idzie wyjątkowo dobrze. Ale nie o tym mówię...  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Wrz 16, 2006 4:31 pm Temat postu: |
|
|
wlasnie zassalem sobie boot z osaki z 2004 roku gdzie grali cale number of the beast (oficjalny boot jest chyba z paryza z tym wykonaniem, tak?).. no i calosc jak calosc... muzycznie zajebiscie, chociaz kilka razy sie troche gubili, james pare razy slow zapomnial, niektore kawalki wyszly mu lepiej, inne gorzej (children of the damned wyszlo slabiej, chociaz koncowke wyciagnal zajebiscie wysoko, acacia tez srednio... tytulwy tak sobie...), ale to co zrobili z gangland to jest mistrzostwo swiata! ja tego kawalka nie poznalem jak zaczeli grac! nie wiedzialem, ze kawalek maidenow moze brzmiec tak hmmm... bluesowo-knajpianie... no po prostu to pianinko taki klimat zrobilo, ze glowa mala... genialny cover... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Wrz 21, 2006 3:46 pm Temat postu: |
|
|
dotarlo do mnie dvd score wreszcie :] ... wlaczylem... przesluchalem... bylem zajebiscie zadowolony z zakupu... az do octavarium.... ten kawalek na zywo zazwyczaj wychodzil swietnie, ale james nie wyrabial pod koniec wokalnie... spodziewalem sie tego samego... w momencie kiedy wywrzeszczal razem z portnoyem ostatnie "trapped inside this octavarium" i wyciagnal to jeszcze chyba lepiej niz na plycie, po prostu zwyczajnie szczena opadla mi do sasiadki pietro nizej... nie wiem qrwa co to bylo, ale mialem puls chyba z 200, zlapalem sie za glowe i wydusilem z siebie tylko: "o ja pierdoleeee " ... to jest najlepszy obecnie zespol na swiecie... cos niesamowitego! _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pon Paź 09, 2006 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Kolega powiedział mi dziś, iż przeczytał, że Dream Theater mają nagraną już połowę nowego albumu! A premiera przewidywana jest na kwiecień... Ktoś coś wie na ten temat?
No i ten sam kolega pożyczył mi Octavarium. Rewelacyjna płyta, a kawałek tytułowy jest jedną z najlepszych rzeczy, jaką słyszałem! Pietrucha chyba nawet za akustyka się tam wziął. Ma klimat, niewiele mniej punktów kulminacyjnych niż na A Change Of Seasons... No i ten Floyd na początku. I mało popisywania się! Na całej płycie! Album nie jest aż tak ostry, co bardzo mi odpowiada, nawet jeśli bardzo fajne I Walk Beside You ma trochę wygładzoną produkcję.
Tekstów jeszcze nie rozgryzałem... Sporo straciłem? _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Wto Paź 10, 2006 7:02 am Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Kolega powiedział mi dziś, iż przeczytał, że Dream Theater mają nagraną już połowę nowego albumu! A premiera przewidywana jest na kwiecień... Ktoś coś wie na ten temat? |
Wygląda na to, że Portnoy nie kłamał, kiedy przepraszał za odwołanie przyjazdu na XV MFP w Opolu!
Octavarium... Fakt - nawet ich najsłabsze płyty są bardzo dobre! _________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sob Paź 14, 2006 4:25 pm Temat postu: |
|
|
Gdzie można znaleźć tłumaczenia tekstów Dream Theater (jeśli gdziekolwiek można)? Interesuje mnie zwłaszcza płytka 'Octavarium' i kawałek 'Never Enough'. A może ktoś byłby tak miły i pokusił się o przetłumaczenie tego utworu? Byłbym dozgonnie wdzięczny - ogólne pojęcie mam, ale chciałbym zerknąć na profesjonalną robotę... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Paź 14, 2006 5:09 pm Temat postu: |
|
|
profesjonalnego tlumaczenia 'octavarium' sie raczej nie podejme... za duzo odwolan do innych utworow, a fragment z tytulami innych kompozycju itd jest raczej nie do przetlumaczenia na polski... z never enough moglbym sprobowac, ale jesli to ma byc dobre tlumaczenie, to nie jest to robota na godzine, tylko na troche dluzsze siedzenie ale moze niedlugo wrzuce... _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Sob Paź 14, 2006 8:50 pm Temat postu: |
|
|
Nie nalegam, ale jakby Ci się chciało, to będę baaaardzo wdzięczny.  _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|