| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 3:00 pm Temat postu: |
|
|
U mnie nie ma wielkiej różnicy między serio lubieniem, a lubieniem na zasadzie śmieszności. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 4:32 pm Temat postu: |
|
|
Dopisz Systematic Chaos do rzeczy, przy których musimy się upić. I przypomnij mi, co tam było poza Eurowizją  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 6:12 pm Temat postu: |
|
|
A Night to Remember zjada całą reszte płyty na śniadanie. Nie wiem gdzie miałby tam być Opeth, może by się Opethowa minuta zebrała w tym 16-minutowym kawałku... Opeth to jest mnóstwo gdzieś indziej- o tym później.
Ostatniej części suity AA nie znoszę- jest muzycznym Frankensteinem, kolejne znajome motywy mieszają się kompletnie bez sensu i przypadkowo, posklejane już nawet bez większego pomysłu ani idei... wszystko w tym kawałku jakdla mnie jest z dupy. Końcówka rzeczywiście fajna i nawet mnie bierze, ale najpierw trzeba przejść przez resztę...
Best of Times- może i banał, ale biorąc pod uwage tematykę- rozumiem i bierze mnie. Trudno. Rzecz, tematyka jest mi zbyt bliska. Nie, nie będę bronił przed zarzutem banalności ani trochę- ale ten banał akurat mnie łapie.
Reszta... tam jest jakaś reszta? Aż musze spojrzeć co tam w ogóle się znajduje... Wither jest... no jest. Przyjemne i zbędne. Tuscany- połowa całkiem niezła, połowa abslutnie okropna. Kiedy wchodzi "refren" w którym LaBrie zahacza o jakiś pseudo-growl- boki zrywać... i Rite o Passage- kawałek znowu posklejany bez najmniejszego śladu finezji, refren ni przypiął ni wypiął...
Systematic Chaos niby lepsze? Pffffff...
Dark Eternal Nights ze wszystkich kawałków w karierze zespołu musi być najgorszą rzeczą jaką kiedykolwiek nagrali. Refren Ministry jest po prostu okropnie namolny. Presence of Enemies zaczyna i kończy się ZAJEBIŚCIE, ale już to co w środku jest... zabawne? Mnie raczej skręca, to trochę jak oglądanie komika, który usilnie stara się być zabawny i mu nie wychodzi. Zażenowanie chyba jest słowem którego szukam. Forsaken- ja pierdolę, DT dorobiło się swojego Body Language, siara na maksa. I niestety oni tak na serio...
Co tam jeszcze jest? Constant Motion gdzie bardzo się starali być Metą i jeśli to jest jeden z jaśniejszych punktów płyty (bo jest) to narawdę mówi wszystko o tej płycie... Prophets of War pominę milczeniem i jedynym kawałkiem który ratuje ten krążek od niebytu jest Repentace. I tu jest Opeth. Ten kawałek spokojnie mógłby znajdowac się na Damnation.
Generalnie ANTR daje mi małą nadzieję, że może jeszcze kiedyś wydadzą coś o klasie choćby tylko ToT... W sumie... co z tym nowym bębniarzem? Niby w studio są- to co, nagrywają akustyczny album?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 7:31 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | ANTR (...) zjada resztę płyty na śniadanie (...). |
| Fenderek napisał: | | A Night to Remember zjada całą reszte płyty na śniadanie. |
Mnie tylko niepokoi fanatyzm niektórych, jak tak czytam niekiedy forum DT.. dla niektórych nie nagrali nigdy słabego kawałka, a dla innych ostatnie płyty to wyższa półka prog metalowego grania.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 7:41 pm Temat postu: |
|
|
Na last.fm też takich pełno. Ot, gówniarstwo, myślą że nawiązania do Evanescence to fajna sprawa...
a zespołu nawiązującego kiedyś do Yes, Crimsnów, Rush czy Genesis cholera szkoda...
Jest w tym coś co kater mówi- że oni jakby nawet pamiętali że można nagrać coś fajnego- ylko za cholerę nie pamiętają jak...
Może zmiana pałkera coś zmieni? Może przestaną odwiedzać rejony siara-metalu i z powrotem połącza metalową ekspresję z porządnym, kreatywnym, kopiącym dupsko i intelekt równocześnie progiem? _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 7:53 pm Temat postu: |
|
|
Niemoge, zapomniałem o Repentance. Pewnie dlatego, że w tym kawałku nie ma nic śmiesznego i odgrzewa stary motyw.
Jak dla mnie nawiązywanie do Evanescence to tak samo fajna sprawa co nawiązywanie do Yes. W sumie nawet lepiej, bo Evanescence też mnie bawi, natomiast przy Yes prawie zawsze mam to uczucie obcowania z silącym się na dowcip komikiem, że przywołam tę zgrabną metaforę Fenderka. Myślę, że to dlatego, że Evanescence to zespół dla nastolatek, a o fantastyczności Yes z pełną powagą wypowiadają się stare dziady, co wprowadza mnie w zakłopotanie.
Ej, ale to fapowanie do Nightmare to Remember mnie jednak zadziwia. W czym ten kawałek jest lepszy od Count of Tuscany czy Rite of Passage? Ten sam poziom frankensztajniarstwa przecież. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 7:58 pm Temat postu: |
|
|
akurat rite of passage to jeden z kluczowych dowodów w sprawie, gdyby ktos kiedys probowal przed sądem udowodnić, że ja i fenderek to ta sama osoba początkowo tez mnie nie powalil, a po kilku przesluchaniach nagle stwierdzilem, ze tam wszystko jest dla mnie na swoim miejscu i teraz nie wiem czy to nie ulubiony moj numer na plycie. zresztą, ja tam forsaken moge posluchac nawet z jakąśtam przyjemnością, pod jednym wszakże warunkiem, że zapomne kto to gra bo kawalek sam w sobie może byc i w dobie tego co na kanalach muzycznych leci pod nazwą rock/metal nawet niezle by sie prezentowalo, no tylko dopiero jak pomysle, ze to ten sam zespol, co nagral a change of seasons, finally free czy disappear, to jakos tak dziwnie sie z tym czuje  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 8:02 pm Temat postu: |
|
|
Ja miałem na odwrót. Potem mnie ta melodyjka tylko wqrwiała tararara tarara tara, tararara taraRA, no nie zdzierżę już. Jeżeli kater nie słyszysz różnicy między A Rite a A Nightmare, no.. to tylko smutna prawda o Tobie, sorry.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 8:17 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | początkowo tez mnie nie powalil, a po kilku przesluchaniach nagle stwierdzilem, ze tam wszystko jest dla mnie na swoim miejscu i teraz nie wiem czy to nie ulubiony moj numer na plycie. zresztą, |
no nie no bez jajców ja tu proszę. Sam numer nawet lubię, ale kurde no.
To że Nighmare jest najlepszy to żadna nowość, tylko jeśli lepszej przyszłości dt upatruje się w nowym pałkerze to chyba tak średnio bo to zdaje się właśnie Portkowi głównie zależało na najtmerze.
| Bizon napisał: |
ja tam forsaken moge posluchac nawet z jakąśtam przyjemnością, pod jednym wszakże warunkiem, że zapomne kto to gra bo kawalek sam w sobie może byc i w dobie tego co na kanalach muzycznych leci pod nazwą rock/metal nawet niezle by sie prezentowalo, no tylko dopiero jak pomysle, ze to ten sam zespol, co nagral a change of seasons, finally free czy disappear, to jakos tak dziwnie sie z tym czuje  |
no to polecam Linkin Park. Masz takie same granie tylko, że tam nie musisz udawać, że to nie gra DT. Raj, no nie?
a samą płytę całkiem lubię. Najtmer miażdży, Rite jest ok (nie rozumiem tego argumentu o posklejaniu, ale już dawno nie słuchałem więc może dlatego), Wither w wersji piano jest piękne (i ma fajny teledysk ;d), zakończenie 12 step suite jest masakryczne i jedną z najgorszych ich rzeczy ever, Best of Time kocham całkowicie. Banalne? pff a Spirit, Breath Away czy Lavender nie zahaczają o banał? Przepiękna rzecz, któa mnie chwyta za każdym razem. Z resztą.. | Cytat: |
. Rzecz, tematyka jest mi zbyt bliska. Nie, nie będę bronił przed zarzutem banalności ani trochę- ale ten banał akurat mnie łapie. |
podpisać się pod tym mogę obiema ręcyma i nogyma.
Count of Tuscany mogło być dobre gdyby wywalić tak z 5 minut idiotycznego metalowego pitolenia. Wtedy byłby to po prostu dobry 10-15 minutowy numer.
ot gorzej niż na Octavarium czy ToT lepiej niż na Chaosie i zdecydowanie lepiej niż na debiucie i FII. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 8:20 pm Temat postu: |
|
|
w linkin park nie znosze wokali niestety. ten koles spiewa zawsze dokladnie tak samo... a szkoda, bo to dobry wokalista i ma kawał glosu, ale nawet jak spiewa goscinnie ukogos, to spiewa tym swoim gładkim jak dupa niemowlaka glosem, ktorego nie moge zdzierżyć ale akurat forsaken to bardziej nightiwsh czy within temptation albo inne evanescence. z LP bardziej kojarzy mi sie refren count of tuscany  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 9:13 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | | Best of Time kocham całkowicie. Banalne? pff a Spirit, Breath Away czy Lavender nie zahaczają o banał? Przepiękna rzecz, któa mnie chwyta za każdym razem. |
Ktoś tu chyba nie przeczytał mojego eseju o pale i jej przeginaniu. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymek_dymek

Dołączył: 24 Lis 2004 Posty: 2079 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 10:17 pm Temat postu: |
|
|
Kompletnie nie kumam zachwytów nad A Nightmare To Remember. Gdyby to ścisnąć do 5-10 minut, broniłoby się dużo bardziej niż teraz. Już zdecydowanie wolę The Count Of Tuscany - oczywiście, jest w nim obowiązkowa dawka powermetalowego onanizmu, ale warto przez nią przebrnąć dla drugiej połowy utworu. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 11:14 pm Temat postu: |
|
|
Co do Nightmare, to stanę po środku, bo nie jest to złe - ale ze 3 minuty onanizmu to bym wywalił. Zresztą, ja tego utworu słucham tylko dla fragmentu "hopelessly drifting, bathed in beatiful agony..."
Co do A Rite - to podobnie jak u Bizona, z początku było słabe, a po paru przesłuchaniach nabrało sensu i teraz napradę lubię.
Co do Shattered - nie no, przegłeś, Fenderku. Tam się wsyztsko dzieje z dupy, ale po jakichś tam paru minutach. Intro jest naprawdę fajne i w nienachalny sposób przywołuje wcześniejze motywy.
No i dobry Bizon, że potrafi się mimo wszystko cieszyć Chaosem Bo tu o to kurde chodzi. Kto powiedział, że oni mają całe życie się inspirować Crimsonami, Yesami i Rushami. Chcieli nagrać trochę metalu, napisali parę piosenek, chcieli je zrobić zwyczajnie, bez progowania na siłę (bo jak już zaczęli na siłę progować w Ministry, to wyszło 5 minu onanizmu bez sensu), ale Fenderek się będzie czepiał. E tam. Co z tego, że to Dream Theater, mam przez to skreślać muzykę? To jak skreślanie Loadów, bo to nie thrash. Jak kiedykolwiek nagram płytę, którą ktoś mi otaguje jako "progressive", to kurna kończę karierę zaraz po niej, bo jeszcze, nie daj Boże, następnym albumem nie wyrobię z wygórowanymi oczekiwaniami progfanów  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 11:42 pm Temat postu: |
|
|
Wbrew pozorom ja mało słyszę Crimsonów czy innych progowców z lat 70. w DT, no chyba, że pod względem długości niektórych kawałków.. Rush to prototyp, tylko, że oni lepiej wypadają na koncertach.
Ja rozumiem, że chcieli sobie pograć metal. Tylko żeby to był jeszcze metal na poziomie... bo banałem trąci jak siarką od black metalowców i w tej kwestii ja się z Fenderem zgadzam.. Foooorsaken! Co oni brali? Dla mnie to nawet jakby Evanescence nagrało to i taki sam shit, tylko taka różnica, że po nich bym się spodziewał, a po DT.. tu już sam nie wiem. Trochę też mnie dziwi cały czas ta łatka.. progresywne? Jak na razie tylko i wyłącznie regresywne, no na mnie nie robi wrażenie balladka przesadnie wydłużona do 16 minut. Oh, god te onanizmy to dla mnie kompletny brain-wash, a najgorsze jest to, że one zawsze trwają jakieś pięć minut, albo i więcej i zazwyczaj są kompletnie bezsensu. Tak jak jest w Ministry, choć tam sama końcówka onanizmu jest nawet ładnie poprowadzona. Prophets of War? Nie cierpię Muse. Repentance i klamra tylko. Z czego klamra część druga o ile kiedyś mi się podobała, tak teraz tylko do śpiewania po pijaku (bo sam główny motyw jest OK).
Nie wiem, czy to kryzys wieku średniego, albo zgłupiałem, ale już dawno temu tego typu popisy instrumentalne przestały dawać przyjemność ze słuchania. Także tego, walić łatki. Haters gonna hate, ale ja lubię czasem Imadżys i Sześć stopni turbulencji. Dobre ide oglądać Lecha |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kater

Dołączył: 24 Maj 2006 Posty: 6820 Skąd: Góry Samotne
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 11:47 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Z czego klamra część druga o ile kiedyś mi się podobała, tak teraz tylko do śpiewania po pijaku (bo sam główny motyw jest OK). |
XDDDDD widzę, że wprowadziliśmy nową modę. _________________
PORTFOLIO / 1 DZIEŃ 1 PŁYTA / QW OKŁADKI / KOPS / ZUPA |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Lut 24, 2011 11:57 pm Temat postu: |
|
|
właśnie, nigdy trochę nie rozumiałem takiego gadania "to byłby świetny kawałek gdyby nagrany prze X, a że grają Y to tak średnio" ;p
W sensie lubię Back Chat czy inne tam Dragon Attack bez względu czy gra tam Queen czy Red Hot ;d _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Lut 25, 2011 12:00 am Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: |
No i dobry Bizon, że potrafi się mimo wszystko cieszyć Chaosem |
nie no, ja dalej uwazam chaos za jedną z hmm powiedzmy 2-3 najslabszych plyt DT, ale powiedzmy nie jestem az tak ostry w swoich opiniach jak chocby fenderek. tzn. przyznaje, że jest to plyta dość slaba, ale jednak nieco wiecej pozytywow na niej znajduje. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Lut 25, 2011 12:36 am Temat postu: |
|
|
No właśnie no, nie przeginasz Zresztą ja doskonale rozumiem, bo jak po Images, Scenes, Awake czy nawek Train zbieram szczękę z podłogi - tak tu rzeczywiście to jest tylko przyjemność ze słuchania tych utworów, które w jakiś tam sposób mi się podobają. Nic wielkiego, ale skoro mi się podobają, to co, mam nie słuchać, bo to Dream Theater i powinno być progresywnie i w ogóle? E tam  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 12:00 am Temat postu: |
|
|
| Ziutek98 napisał: | | ale Fenderek się będzie czepiał. E tam. Co z tego, że to Dream Theater, mam przez to skreślać muzykę? |
Ja nie skreślam Systematic Chaos bo to Dream Theater. Ja skreślam SC bo to dla mnie g***niana muzyka jest. Nieznoszę Evanescence, nieznoszę tego, do czego oni się na tych płytach odwołują- więc trudno żeby mi się płyty podobała. Proste?
Panowie poszli w stronę, która dla mnie jest banalna i śmieszna, nieważne czy w wykonaniu Dream Theater czy Evanescence czy Nigtwish czy kogo tam. Nie trawię takiej muzyki. Poszli w stronę, którą w najmniejszym stopniu nie jestem zainteresowany, w muzykę która nie wnosi do mojego życia nic i nie sprawia mi ani radości, ani nie jest wyzwaniem, nic. Tak samo jak wyłączam radio kiedy leci jakieś Bring Me Back to Life- tak samo to zrobie kiedy będzie w nim Forsaken.
Nie ma to nic wspólnego z tym, ze to Dream Theater. Tu chodzi TYLKO I WYŁACZNIE o muzykę. Jak słyszę refren Forsaaaaakeeeeen to mi się rzygać chce- i taką samą reakcję miałbym przy DT i przy Evanescence. Nie znoszę tego całego nu-metalu, tego wysłodzonego, wygłaskanego i zbanalizowanego do granic możliwości "metalu", w którym nie ma nic dla mnie ciekawego. Jak słyszę "progresywne" Ministry, w którym banalny do bólu refren powtarzany jest milion i jeden raz to nie chodzi o to, ze nagrało to DT- chodzi o to, że ten utwór jest po prostu absurdalnie okropny.
No aż Capsa użyłem no...
To, że chodzi o Dream Theater jest czymś co dopełnia czary goryczy, jest "wisienką na torcie" zarzutów- a nie ich powodem czy głównym zarzutem. Mała różnica pewnie też polega na tym, ze po płytę Evanescence bym nawet nie sięgnął- tą kupiłem w dniu wydania w wersji z DVD-A.
| Bizon napisał: | http://www.roadrunnerrecords.com/blabbermouth.net/news.aspx?mode=Article&newsitemID=154516
sagi ciąg dalszy  |
Ręce opadają... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Lut 26, 2011 12:54 am Temat postu: |
|
|
No wiem, wiem... Ale to o końcu kariery po tym, jak mnie kto wrzuci w szufladkę "progressive" podtrzymuję  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Lut 27, 2011 8:06 pm Temat postu: |
|
|
Osobiście straciłem zainteresowanie DT gdzieś pięć lat temu po Octavarium choć jeszcze potem próbowałem kiedyś przesłuchać późniejsze płyty ale jednak tylko rzeczy do SFAM-u włącznie mnie biorą. A tak na marginesie to w „Forsaken” jest tyle orkiestry symfonicznej, opery, chórów, folkowych wtrętów itd. czyli elementów składowych nightwisha ile w Putinie murzyna.Taka moja mała dygresja.
Jak dla mnie „Forsaken” brzmi jak strasznie zamerykanizowany rock(w pejoratywnym tego słowa znaczeniu)i rzeczywiście czuć gdzieś tam wpływy bardzo znanego hitu radiowego Evanescence, plus żywcem mi się kojarzy z ostatnimi płytami HIM-a,jakby go na nie dać to wcale by się jakoś specjalnie nie wyróżniał.
A tak przechodząc bardziej w kwestie przyszłosci DT to sadzę nawiązując do tego co napisał Krzysiek że DT „nie jest progresywny a regresywny”, to dosłownie oczywiście nie jest. Lecz powiedzmy sobie szczerze czy kiedyś słowo „progres” było traktowane dosłownie?,chyba tylko na początku lat 70-tych, później prog stał się stylem w muzyce rockowej o pewnych charakterystycznych cechach.
Dziś prog-metal to po prostu jedna z bardzo licznych szufladek metalu, określony typ grania,podobnie prog-rock(art-rock) choć w przypadku metalu uważam że jest to dużo bardziej zawężone mimo jakiegos tam zróżnicowania wewnętrznego tej szufladki,gdy ktoś rzuci hasło prog-metal wiadomo od razu jakiego grania mniej więcej się spodziewać.
Sam jestem ciekaw co zagrają.Poczekamy zobaczymy.  _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lut 28, 2011 9:47 am Temat postu: |
|
|
No ja jednak myślę, że ta szufladka jest mocno zróżnicowana, czy może inaczej - sztuczna hybryda z tego wyszła. Bo z jednej strony to będzie Dream Theater, z drugiej Opeth, z trzeciej Death, a z czwartej Tool... Ciężko mi znaleźć wspólne cechy dla dwóch-trzech z podanych, a co dopiero dla wszystkich  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 28, 2011 9:55 am Temat postu: |
|
|
Zgadza się. I taki Tool jednak nazwałbym dużo bardziej progresywnym w porównaniu do DT. Faktycznie, łatka "prog metal" jest często używana do nazwania wszelkich epigonów Dream Theater- ale przecież to nie tylko to, to trochę leniwe. Tak jak ciężko stwierdzić, że King Crimson i Pink Floyd to taka sama muzyka- tak samo wiele dzieli choćby właśnie Toola od DT... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Maciej

Dołączył: 22 Lip 2005 Posty: 1329 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Lut 28, 2011 7:00 pm Temat postu: |
|
|
Tool to trochę jakby pojedyńczy osobny przypadek odrębny od całego innego prog-metalu(w każdym gatunku są takie przypadki).Ale też pamietam jak Portnoy się wypowiadał że np:w „Blind faith” inspirowali się m.in. Toolem.
Nigdzie nie napisałem że prog-metal nie jest wewnętrznie zróżnicowany, jest mniej więcej na tyle zróżnicowany na ile zróżnicowany jest każdy inny podgatunek metalu czy w ogóle jakiś podgatunek muzyki.Żadna szufladka nie jest monolitem jak weźmiemy pięć najbardziej znanych przedstawicieli dowolnego stylu to mimo że będą zaliczani do tego samego worka to tak naprawdę każdy będzie inaczej grał bo każdy zespoł jest zazwyczaj inny i ma cechy które go inwidualnie charakteryzują.Co w niczym nie zmienia faktu że hasło prog-metal zakreśla gdzies tam na horyzoncie ramy stylu,choć różnie jest rozumiane przez różne osoby,plus dodatkowo inaczej na lini europa/usa.
| Fenderek napisał: | | Faktycznie, łatka "prog metal" jest często używana do nazwania wszelkich epigonów Dream Theater- ale przecież to nie tylko to. |
To racja że tak zazwyczaj jest że najpopularniejszy zespoł w danym stylu staje się niemal jego synonimem, pomimo że nie wyczerpuje(a wręcz nie może wyczerpywać) swą twórczością całego zakresu danej szufladki. _________________ Light the fire, feast
Chase the ghost, give in
Take the road less traveled by
Leave the city of fools
Turn every poet loose
  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Pon Lut 28, 2011 7:07 pm Temat postu: |
|
|
Tool i The Mars Volta to chyba ostatnie, co się oryginalnego wydarzyło w muzyce progresywnej... A w sumie i tak prochu nie odkryli, Tool to taka alternatywno-metalowa wersja Neurosis czy innego tam Meshuggah, z Mars Voltą już gorzej, ale to też mieszanka różnych elementów, od Crimsonów przez Santanę po punk. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2011 1:28 pm Temat postu: |
|
|
Prochu nie odkryli? Hmm, według mnie akurat te dwa zespoły robią muzykę kompletnie inną od całej reszty sceny progresywnej. Nie da się ich pomylić z kimkolwiek innym, bo i imitatorów (nawet godnych) brak.
Sporo też mieszają brytyjskie kapele - Oceansize łączy progresję z post-rockiem, a Pure Reason Revolution wykorzystuje brzmienia elektroniczne. Polecam obie ekipy.
A, no i Pineapple Thief, też bardzo ciekawy zespół. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2011 5:05 pm Temat postu: |
|
|
| Kubolski napisał: | Prochu nie odkryli? Hmm, według mnie akurat te dwa zespoły robią muzykę kompletnie inną od całej reszty sceny progresywnej. Nie da się ich pomylić z kimkolwiek innym, bo i imitatorów (nawet godnych) brak.
|
I dlatego nowatorstwa im nie odmawiam, ale tak naprawdę ich nowatorstwo polega przede wszystkim na takim połączeniu gatunków, którego nikt wcześniej nie próbował  _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kubolski

Dołączył: 05 Mar 2010 Posty: 1270 Skąd: Stare Polesie
|
Wysłany: Wto Mar 01, 2011 6:38 pm Temat postu: |
|
|
A, to już prędzej  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|