| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:38 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | Będąc zespołem progresywno-metalowym nie dałbym tego nawet na stronę B singla. Nie tego od nich oczekuję, jak dla mnie to zbyt blisko popu krąży. Czy to ma coś wspólnego z progresywnością?
|
A musi mieć? Czy takie Wish You Were Here (piosenka) jest progresywne? Takie lżejsze przerywniki też mogą nieźle brzmieć, jak są dobrze zrobione. Akurat Spirit Carries On lubię tak średnio
| KrzysiekP napisał: | | Eh, widzę, że jako nieliczny nie lubię aż tak tego albumu. |
A co ja mam powiedzieć? O moim ulubionym Six Degrees prawie nikt tu nic nie pisze  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:42 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | | KrzysiekP napisał: | Będąc zespołem progresywno-metalowym nie dałbym tego nawet na stronę B singla. Nie tego od nich oczekuję, jak dla mnie to zbyt blisko popu krąży. Czy to ma coś wspólnego z progresywnością?
|
A musi mieć? Czy takie Wish You Were Here (piosenka) jest progresywne? Takie lżejsze przerywniki też mogą nieźle brzmieć, jak są dobrze zrobione. Akurat Spirit Carries On lubię tak średnio  |
W 100% nie musi. Ale nawet WYWH brzmi nieźle, wiem, że to radiowy utwór, ale ma wyższy poziom, niż If die tomorrow, który ma dla mnie klasę średniego popowego utworu. Taki Harvest Opeth - to też ma konstrukcję cepa, ale brzmi świetnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:48 pm Temat postu: |
|
|
No tak, to już kwestia jakości. Odniosłem się tylko do Twojego pytania o progresywność Spirit Carries On  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:50 pm Temat postu: |
|
|
| No może ten zarzut o nie progresywność był nietrafiony bo nawet King Crimson ma na swoim koncie takie utwory (I talk To The Wind, Walking On Air, Matte Kudasai). Ale właśnie, są one na poziomie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:52 pm Temat postu: |
|
|
oj głuptasy _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Ech Nar, ile Ty się jeszcze musisz nauczyć  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:21 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Będąc zespołem progresywno-metalowym |
Na szczęście jednak Dream Theater od całej kupy progresywno-metalowych, czesto grających totalnie to samo zespołów czymś się wyróżnia... I to nie jest tak, że Yes, Crimson czy Genesis nigdy nie nagrało czegoś bardziej przystępnego... no nie? Zgadzam się, że I&W to płyta geialna, ale też ma swoje wady. Troszkę zbyt plastikową produkcję i okropnie piszczący i drący się wokal LaBriego, dla mnie osobiście chyba najgorszy w karierze... Instrumentalnie ta płytka to pełne miodzio.
Z kolei SFAM to concept album. Inspirowany w niejednym momencie bardziej Floydami niż fusion jazzem i... co w tym złego? Bo fan otrzymał nie to, czego się spodziewał? To jest regresja a nie progresja...
| KrzysiekP napisał: | Czy to ma coś wspólnego z progresywnością?
|
A co ma z nią wspólnego poruszanie się non stop po tych samych ścieżkach?
To są dwie kompletnie różne płyty. Nigdy nie słuchałem albumu Dream Theater z założeniem "o, posłucham sobie kapeli progresywno-metalowej, więc czekam na...". Ja słucham kapeli, słucham płyty i wiem że mają talent. I albo utwory na płycie są dobre- albo nie. jeżeli zespół nagrywa 10 5-minutowych kawałków, ale absolutnie genialnych- sotatnią rzeczą jaką zrobię będzie przypisywanie ich do odpowiedniej szufladki i marudzenie, że dana płyta się w niej nie mieści. Zbyt zajęty będę delektowaniem się genialnością tychże utworów. Tak samo zespół może nagrać na płycie dwa 30-minutowe kawałki, nudne, wtórne, przerost formy nad treścią- będą niby-progresywne, ale je zjadę maksymalnie.
Bo ja od Dream Theater (a tak naprawdę dotyczy to każdego zespołu który lubię bądź lubiłem) oczekuję genialnych utworów. Tego, że słuchając płyty rzuci mnie ona na kolana. Że poszczególne utwory mnie zachwycą- a słucham róznej muzyki, nie tylko progresywnego metalu. Więc i przyjemną i melodyjną balladą z przyjemnym solo na gitarze są mnie w stanie urzec... Jedynym warunkiem dla mnie jest- ten utwór ma mi się podobać, mam go uważać za dobry. Wydaje mis ię to kryterium dużo ważniejsze niż szufladki, to czy coś jest progresywne w wystarczającym stopniu czy nie.
I idąc tym tokiem, że SPIRIT... nie jest progresywne- wyrzucamy z 75% dorobku Floyddów poza określenie rock progresywny, połowę Yesów czy Genesis. Rock progresywny to nie tylko ćwiczenie skal i utwory wielowątkowe. Na melodie i przystępniejsze rzeczy tez w tym jest miejsce. Bo jak sama nazwa wskazuje- ma to być muzyka progresywna, bez granic. Tymczasem nagle sami te granice tworzymy, nie pozwalając zespołowi na nagranie tego, co uważają w danym momencie za stosowne dla brzmienia i tempa płyty. To ma być wolność? To ma być progresja? IMO to tylko zamyka w bardzo szczeklne ramy i z jakąkolwiek progresją przestaje mieć cokolwiek wspólnego. SPIRIT dla narracji płyty, dla jej dynamiki jest bardzo ważnym momentem. Wyrwane z całości może wydawać się lżejsze, bardziej popowe. Ale to jest concept album, tego się nie wyrywa z całości. To jest bardzo ważny fragment albumu. Zespół miał taką artystyczną wizję- a zdaje się o to, zeby za własną wizją iść nie ogladając się na szufladki, opinie i mody w rocku progresywnym chodzi... no nie? Inaczej trochę mi to pachnie regresją jak już mówiłem i lekkim muzycznym snobizmem... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Czw Maj 13, 2010 6:23 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:23 pm Temat postu: |
|
|
Nie no, utwór jest w porządku, ale niektóre rymy... "Gone" i "On"...
U mnie Scenes From A Memory jest na pewno w pierwszej dwójce, ale nie dlatego, że ma najlepszą warstwę muzyczną (tu mógłbym polemizować z Images And Words), ale dlatego, że ten album to coś zdecydowanie więcej niż zwyczajny album. Jeden utwór, jedna historia, jedyna taka rzecz w karierze zespołu. To nie tylko dobra muzyka, to o wiele, wiele więcej. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Czw Maj 13, 2010 6:26 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:25 pm Temat postu: |
|
|
Już dużo gorszym kawałkiem jest Through Her Eyes, które pod względem lirycznym jest łopatologiczne a pod względem muzycznym jest po prostu lekko nudne... mimo iż lubię to sobie czasem na gitarce zagrać i zaśpiewać, bo banalne jest do bólu Ale jesli ja to potrafię zgarać- to tylko świadczy o tym jaki to banał, bo gitarzystą jestem co najwyżej miernym...
A pewną rzewność czy nieprogresywność to i ONE LAST TIME można zarzucić... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:28 pm Temat postu: |
|
|
Through Her Eyes też dobrze spełnia swoją rolę. Słodki, chwytliwy kawałek z Floydowymi solówkami, idealne zwieńczenie pierwszego aktu. Wydaje mi się, że sęk tkwi w tym, by cały album potraktować jako jeden utwór, którym w istocie jest - i wtedy pewne utwory nabierają innego znaczenia. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:29 pm Temat postu: |
|
|
no może i Through Her Eyes jest jednym z prostszych fragmentów konceptu... niemal banalny, ale ten fragment z nagrobkiem mnie zawsze totalnie rozwala.
zresztą zaraz wpadnie Ziutek i udowodni wam wszystkim jak bardzo się mylicie, ha! _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Czw Maj 13, 2010 6:30 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:29 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | | Wydaje mi się, że sęk tkwi w tym, by cały album potraktować jako jeden utwór, którym w istocie jest - i wtedy pewne utwory nabierają innego znaczenia. |
Ditto, ditto, ditto.
Tak samo jest z drugim krążkiem 6DOIT (a masz, Atrus, zadowolony? )- który to kawałek (bo to jeden przecież utwór) w ogóle jest moim ulubionym w karierze zespołu. Też nie każdy fragment wyrwany z kontekstu jest jakimś cudnym dziełem, są tam rzeczy lepsze i gorsze kiedy są wyrwane z kontekstu- ale razem tworzą nieprawdopodobną całość...
Bądźmy szczerzy- to jakby z jakiejś genialnej książki na siłę wyrywać całe rozdziały, bo niby nie wystarczająco dobre... Tylko ze bez nich dzieło przestaje być tym czym jest- być moze także przestaje być dziełem...
Ruszanie czegokolwiek z SFAM (czy 6 Degrees) to dla mnie to samo co wywalanie czegoś z ANATO- zostawcie tą Wenus z Milo w spokoju, ona nie ma mieć rąk... jest idealna taka jaka jest. _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:39 pm Temat postu: |
|
|
Mnie dużo bardziej od tych "nieprogresywnych" piosenek drażnią okropne solówki w Home czy Beyond this Life. Zresztą nigdy nie byłem fanem Petrucciego, chyba nawet wręcz przeciwnie. Chociaż jak próbuje grać melodycznie zamiast na wyścigi, to całkiem zgrabnie mu to wychodzi, jak we wspomnianym Through Her Eyes.
| Fenderek napisał: |
Tak samo jest z drugim krążkiem 6DOIT (a masz, Atrus, zadowolony? )- który to kawałek (bo to jeden przecież utwór) w ogóle jest moim ulubionym w karierze zespołu. |
Taaak Długo zajęło mi przekonanie się do tego albumu, ale warto było się nim katować. I wcale nie ogranicza się do drugiej płyty, bo pierwsza wcale jej nie ustępuje - świetne kompozycje, bardzo podoba mi się na gra Rudessa, a tekstowo jest wręcz znakomity. Album, nie Rudess.
Ostatnio zmieniony przez Atrus dnia Czw Maj 13, 2010 6:51 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:42 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Inspirowany w niejednym momencie bardziej Floydami niż fusion jazzem i... co w tym złego? Bo fan otrzymał nie to, czego się spodziewał? To jest regresja a nie progresja...  |
W sumie tu widzę bardziej inspirację Rushem i orientem, tylko, że potem następuje rozciągniecie utworu jak guma. A im dłuższa - tym cieńsza.
| Fenderek napisał: | | KrzysiekP napisał: | Czy to ma coś wspólnego z progresywnością?
|
A co ma z nią wspólnego poruszanie się non stop po tych samych ścieżkach? |
Nie musimy od razu poruszać się tymi samymi ścieżkami. Ale The Spirit Carries On to też nie jest wyniesienie rocka/metalu na wyższy poziom artystyczny. A taki chyba jest cel rocka progresywnego?
| Fender napisał: | | I idąc tym tokiem, że SPIRIT... nie jest progresywne- wyrzucamy z 75% dorobku Floyddów poza określenie rock progresywny, połowę Yesów czy Genesis. Rock progresywny to nie tylko ćwiczenie skal i utwory wielowątkowe. Na melodie i przystępniejsze rzeczy tez w tym jest miejsce. Bo jak sama nazwa wskazuje- ma to być muzyka progresywna, bez granic. Tymczasem nagle sami te granice tworzymy, nie pozwalając zespołowi na nagranie tego, co uważają w danym momencie za stosowne dla brzmienia i tempa płyty. To ma być wolność? To ma być progresja? IMO to tylko zamyka w bardzo szczeklne ramy i z jakąkolwiek progresją przestaje mieć cokolwiek wspólnego. SPIRIT dla narracji płyty, dla jej dynamiki jest bardzo ważnym momentem. Wyrwane z całości może wydawać się lżejsze, bardziej popowe. Ale to jest concept album, tego się nie wyrywa z całości. To jest bardzo ważny fragment albumu. Zespół miał taką artystyczną wizję- a zdaje się o to, zeby za własną wizją iść nie ogladając się na szufladki, opinie i mody w rocku progresywnym chodzi... no nie? Inaczej trochę mi to pachnie regresją jak już mówiłem i lekkim muzycznym snobizmem... |
Rozchodzi mi się o jakość.
Płyta jak dla mnie ma mankamenty w tymże aspekcie, już nawet nie rozpatrując jej pod kątem czy to zespół progresywny czy nie. Ale dla mnie zespół ambitny, który nagrał świetne albumy, gra średniej klasy pop, popełnia krok w tył. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:42 pm Temat postu: |
|
|
Chyba sęk tkwi w tym, że myśl o albumie muzycznym nie sprowadza się do jednej całości, jak książka do jednej historii, a do zbioru pojedynczych utworów. Mimo wszystko. Radio nie emituje albumów, na singlach nie mamy całego albumu... Dlatego nieco trudniej podejść do tego w ten sposób. Ale gdy weźmiemy ten czynnik pod uwagę, to zarzut, że "pojedyncze utwory nie bronią się", traci dla mnie jakąkolwiek wartość. W odniesieniu do Scenes From A Memory, do The Songs From Distant Earth, do Misplaced Childhood, do The Wall - po prostu nie jest żadnym argumentem, tylko mijaniem się z prawdą w samym założeniu.
| Atrus napisał: | | Mnie dużo bardziej od tych "nieprogresywnych" piosenek drażnią okropne solówki w Home czy Beyond this Life. |
W kwestii solówek w Home mógłbym się zgodzić, ale Beyond This Life to Ty zostaw w spokoju... Sam kiedyś psioczyłem na tę część instrumentalną, ale byłem niemądry. Gdyby na ostatnich płytach wszystkie części instrumentalne stały na takim poziomie, to ten zespół wciąż byłby na tyle interesujący, by ze zniecierpliwieniem czekać na jego kolejną płytę. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie
Ostatnio zmieniony przez Misiu dnia Czw Maj 13, 2010 6:46 pm, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 6:44 pm Temat postu: |
|
|
a ja tam do 6DOIT (utworu) jakoś tak do końca przekonać się chyba nigdy nie mogłem. Znaczy jest to JEST świetna rzecz, ale czytając te wszelkie komenty, ochy i achy zawsze wydawało mi się, że jakoś tego nie doceniam.
Do Top 10 pewnie by i weszło gdzieś tam w dole, ale o walkę w top 5 szans by nie miało.
Edit: matko piszę tego posta, wysyłam go a tu normalnie się naprodukowaliście tak, że mój post trochę tak z dupy tutaj wygląda.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 8:24 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: | | Ale dla mnie zespół ambitny, który nagrał świetne albumy, gra średniej klasy pop, popełnia krok w tył. |
Jeden utwór? Nie za bardzo starasz się być "tró"?
Jak SCENES jest krokiem w tył- to chciałbym żeby panowie tylko takie kroki w tył robili... Jak dla mnie mogą być najbardziej idącym w tył zespołem wszech czasów... Krokiem w tył, kompletnym cofaniem się w rozwoju były ze 2-3 ostatnie płyty, choć niekoniecznie że co jedna to gorsza, bo akurat ostatnia jest wyraźnie lepsza od SYSTEMATIC CHAOS... ale to ciągle tylko cień zespołu jakim byli kiedyś...
I jakby na to nie patrzeć- dziś, pamiętając o ostatnich takich "dziełach" jak Dark Eternal Night, Forsaken czy ostatnia część suity AA to SPIRIT CARRIES ON to jest niemal klasyk...
Wiesz, na upartego banał można i zarzucić refrenowi z Take the Time...
A instrumentalny fragment w Beyond this Life uważam za jeden z lepszych w karierze zespołu- zaraz obok Metropolis, Learning to Live itd... Brawurowe, inspirowane jazzem, absolutnie boskie... Z Home mógłbym się zgodzić (co do solówki), ale kawałek ma z kolei nieprawdopodobny klimat...
| KrzysiekP napisał: |
Rozchodzi mi się o jakość. |
A czym zmierzyłeś?  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 8:45 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | Krokiem w tył, kompletnym cofaniem się w rozwoju były ze 2-3 ostatnie płyty |
pomijając poziom (lub jak ktoś uważa jego brak) Octavarium i Chaos faktycznie są jak najbardziej cofaniem się, ale już najnowsza... no ok do pewnego stopnia jest to regres (albo stanie w miejscu co na jedno wychodzi), ale już takie Nightmare to Remember to IMO jest posunięcie się do przodu jakiś powiew świeżości i być może nowej drogi na przyszłość. Słychać trochę inspiracji Opethem i innym ciężkim graniem. NtR wydaje się być kontynuacją ToTa. Tak ciężko chyba jeszcze nigdy nie grali, świetny klimat, którego wcześniej u nich nie było i "growling" Portnoya. I pomijam czy wyszło to dobrze, czy nie. Chodzi o to, że wprowadzili coś nowego.
Więc nowa płyta to jak dla mnie zapowiedź, że z czasem może być lepiej. Szkoda, że reszta płyty nie jest utrzymana na tym poziomie. Bo takie Best Times jakbym nie kochał (a kocham bardzo) niczym nowym jednak nie jest.
no i zgadzam się, że zakończenie 12 step suite to jeden z najgorszych utworów DT ever. Dla mnie top 3 takiego zestawienia chyba. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 9:05 pm Temat postu: |
|
|
A Nightmare to im bosko wyszło, tu się zgadza... nadzieja jakaś jest Aż se włączę... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 9:05 pm Temat postu: |
|
|
Ja tam w A Nightmare To Remember nie słyszę żadnego powiewu świeżości, chociaż to dobry utwór. Ale Dream Theater sporo takich nagrał. Natomiast cholernie nie podoba mi się to, co robi Portnoy, jak bardzo próbuje kreować zespół na jakiś mroczny metal... I oni się na to zgadzają jeszcze... To zdjęcie zespołu w książeczce do najnowszej płyty ma klimat, ale biorąc pod uwagę, że jest na nim Dream Theater, to wychodzi niemalże groteskowo. Mocna, mocna przesada. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 9:21 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | KrzysiekP napisał: | | Ale dla mnie zespół ambitny, który nagrał świetne albumy, gra średniej klasy pop, popełnia krok w tył. |
Jeden utwór? Nie za bardzo starasz się być "tró"?
Jak SCENES jest krokiem w tył- to chciałbym żeby panowie tylko takie kroki w tył robili... Jak dla mnie mogą być najbardziej idącym w tył zespołem wszech czasów... Krokiem w tył, kompletnym cofaniem się w rozwoju były ze 2-3 ostatnie płyty, choć niekoniecznie że co jedna to gorsza, bo akurat ostatnia jest wyraźnie lepsza od SYSTEMATIC CHAOS... ale to ciągle tylko cień zespołu jakim byli kiedyś... |
No tró trochę za bardzo bywam. Ale co poradzę, że najbardziej podoba mi się I&W (gdzie po przesłuchaniu XX kapel podziemnych produkcja na prawdę mi nie przeszkadza) i Awake i ten okres najbardziej lubię. I miałem też coś napisać o ostatnich dokonaniach, no ale nie chciałem odwracać kota ogonem (a robienie utworów w stylu Muse faktem chwalebnym też dla mnie nie jest.. bo kapeli nie trawię).
Dream Theater to zespół o nieprawdopodobnym dla mnie potencjale, który niestety marnują na rzecz techniki. Coraz bardziej skłonny jestem do wersji, że te moje ulubione płyty (uznaję je za najlepsze) były dzięki świeżej wizji grania muzyki. Dlatego polecam Hammers Of Misfortune fanom metalu progresywnego - tam jest i świeżość i są umiejętności. I do tego zmysł kompozycyjny.
| Cytat: | I jakby na to nie patrzeć- dziś, pamiętając o ostatnich takich "dziełach" jak Dark Eternal Night, Forsaken czy ostatnia część suity AA to SPIRIT CARRIES ON to jest niemal klasyk...
Wiesz, na upartego banał można i zarzucić refrenowi z Take the Time... |
No można. Refren z Pull Me Under też do najlepszych nie należy. Jednak ten fragment instrumentalny.. Wszystko do siebie idealnie pasuje.
I do Home też nic nie mam, oprócz tego, że mógłby trwać 8 minut. Wszystko co tam się dzieje jest b. dobre, a koniec świetny wręcz. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 10:44 pm Temat postu: |
|
|
to teraz z innej strony.
Stargazer. Znaczy te covery, które są dodatkami do BC&SL. Właśnie sobie słucham po dość dużej przerwie przeróbki Rainbow no i co jak co, ale wyszło im to przekozacko. LaBrie robi niesamowite wrażenie, bardzo pozytywnie zaskoczył. Bo co jak co ale mierzyć się z tym dziełem dla wokalisty to naprawdę wyzwanie. W końcu oryginał został tak bosko zaśpiewany, że strach się na to porywać. Ale Jamesik naprawdę daje tutaj radę. No i Mike też miecie absolutnie. Ogólnie cały kawałek miecie niemiłosiernie. Jasne nie przebija oryginału, no ale szczerze przecież go się nie da przebić . A ta wersja wyszła naprawdę bardzo fajnie, bardzo "dreamowo"
Tak samo fajnie im wyszedł Tenement/Flick/Lily, chociaż do Queen się nawet nie umywa. Niebo a ziemia. Ale fajnie, zwłaszcza gitara (bo tutaj to akurat James nieco słabiutko, Lily... )
Edit: No jednak chórki Portnoya to mistrzostwo świata to to nie jest Tak samo Petrucci IMO zwalił jednak nieco solówkę z Flick zupełnie nie ma tego wyczucia co Bri.
Mimo wszystko jednak to bardzo fajny cover.
Albo Maideny też całkiem, całkiem.
Ale już przeróbka Crimsonów jest zwyczajnie słaba i bez sensu imo. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 11:17 am Temat postu: |
|
|
Specjalnie na życzenie NARa - Through Her Eyes jest przecudne, najlepszy moment całych Scenes, a jak wchodzi fragment z nagrobkiem, to mi kiszki skręca. A już live to w ogóle jest mistrzostwo, pomijając te kilka shredów, przed którymi Petrucci powstrzymac się nie mógł
A Nightmare chyba rzeczywiście jest na najnowszej płycie rzeczą najlepszą. Zwłaszcza ten wolniejszy fragment, Hopelessly drifting itd. Na początku najbardziej mi podszedł The Count of Tuscany, ale teraz wypieprzyłbym z niego jakieś 10 minut - i byłby idealny ;] No i przekonałem się do z początku totalnie mnie nie chwytającego Best of Times. To jest cholernie na siłę rozwleczone - ale i tak piękne.
Maideny w ich wykonaniu mnie znudziły, w zasadzie nic do tego utworu nie wnieśli, a wokal Dickinsona pasuje lepiej, więc skoro nie wida różnicy - to po co się męczyc?  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 11:53 am Temat postu: |
|
|
Best of Times TO akurat najlepsza rzecz na płycie, najlepsza od czasów tytułowego z Octavarium, a wcześniej Finally Free.
Choć pewnie nie mówię tego obiektywnie, ale cóż tak już jest.
No dobra nie "najlepsza" tylko "najukochańsza"
Ale już trzeba być na przykład kamieniem by to solo nie ruszyło.
Ale kurde gdyby cała płyta trzymała taki poziom jak te dwa dzieła to... byłby album wielki. Ale i tak IMO to jest całkiem niezła płyta. Zwłaszcza po swojej poprzedniczce. _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:25 pm Temat postu: |
|
|
Refren do Best Of Times jest śmieszny jak nie wiem. A Count jest za długi o 10 minut jak napisał Ziutek, druga częśc znacznie lepsza. Wither taki średni, A Nightmare najlepszy utwór na płycie IMO. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:29 pm Temat postu: |
|
|
Wither lubie, choc arcydzieło progmetalu to to nie jest, ale bardzo przyjemna piosenka. Nawet mi się przez moment spodobało trochę Shattered Fortress - ale potem odkryłem, że wszystkie momenty, które mi się w nim spodobały, to repryzy z poprzednich części suity AA  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:39 pm Temat postu: |
|
|
Shattered Fortress to absolutnie jedna z najgorszych ich rzeczy ever. Straszne to to jest.
Refren do Best? Może i prosty i banalny trochę. I faktycznie muzycznie Nghtmare jest najlepszy bez żadnych wątpliwości, ale Best Times cenię o wiele wyżej. I to z zupełnie innych powodów.
Aha Wither lubię. Fajna pioseneczka. Tak powinny brzmieć wszelkie Walk Beside You czy inne Forsaken. Świetny teledysk! Zdecydowanie najlepszy w karierze! Wreszcie se dali spokój z tym emo mrocznym wizerunkiem. No i widok biegnącego Portnoya ze spodniami przy kostkach... bezcenne  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:39 pm Temat postu: |
|
|
aaaaaaaaaangeeeeeeels faaaaaaaaaall aaaaaaaaaaaaaaaaall fooor yooooooooouuuuuuuuu heeeeeeeeeereeeeeeeeeeeeeetiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiic _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:41 pm Temat postu: |
|
|
? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 12:44 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | | aaaaaaaaaangeeeeeeels faaaaaaaaaall aaaaaaaaaaaaaaaaall fooor yooooooooouuuuuuuuu heeeeeeeeeereeeeeeeeeeeeeetiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiic |
DARK MASTERZE, I WILL FIGHT FOR YOU. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|