| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Kwi 28, 2010 8:30 pm Temat postu: |
|
|
dimeadozen
a z oficjalnymi - wpiszesz dream theater official bootlegs i znajdziesz stronke ich miniwytworni z plytami do kupienia  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sro Kwi 28, 2010 8:43 pm Temat postu: |
|
|
| deep purple hub. Niestety większość w mp3, ale wiele zespołów i wiele koncertów. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pią Kwi 30, 2010 1:03 am Temat postu: |
|
|
obczailem sobie setliste transatlantic na obecnej trasie (za tydzien juz bede po ich koncercie...) i hmm grają z tego, co pamietam chyba 7 kawalkow... razem 3h pierwsze 2 utwory na koncercie mają jakies 108 minut to bedzie masakra heh _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 8:58 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | obczailem sobie setliste transatlantic na obecnej trasie (za tydzien juz bede po ich koncercie...) i hmm grają z tego, co pamietam chyba 7 kawalkow... razem 3h pierwsze 2 utwory na koncercie mają jakies 108 minut to bedzie masakra heh |
Nie wiem co ma Transatlantic do DT ale jesteśmy już zatem po koncercie i jak wrażenia? Ja jestem maksymalnie zawiedziony. Najgorszy koncert w życiu? Chyba tak, zaraz po Comie. I mówi to wielki fan The Whirlwind jako całości i każdego fragmentu z osobna  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 9:11 pm Temat postu: |
|
|
ma to, ze nie ma osobnego tematu dla transatlantic, wiec do wyboru pozostawal mi temat o DT albo o marillion.
mnie sie koncert bardzo podobal, ale o tym pisalem juz dzien po nim w temacie koncertowym
| Bizon napisał: | bardzo dobry koncert transatlantic wczoraj w poznaniu 6 kawałków - 3 godziny panowie wymiatali, chociaz najbardziej i tak podobały mi sie jedyne dwa wolne i krotkie kawalki, czyli bridge across forever i we all need some light (tylko czemu kurna spiewal go stolt?). jedyny minus to slabiutka frekwencja. nie wiem ile bylo ludzi ale tysiaca to chyba nie bylo. mozna ten koncert bylo spokojnie zmiescic w progresji w warszawie heh no i jednak, mimo calej zajebistosci nowej plyty, sluchanie 77 minutowego kawalka na zywo, a potem jeszcze 4 innych 20-30 minutowcow na jednym koncercie jest momentami troche meczące
aha, zajebisty motyw z zamianą miejsc w trakcie jednego z kawalkow (nie pamietam juz czy stranger czy duel). morse gral na perkusji, daniel na basie (trzymanym przez trewavasa), a portnoy bawil sie w van halena heh to bylo zdecydowanie dobrze spedzone 3h |
_________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 9:35 pm Temat postu: |
|
|
| Bizon napisał: | ma to, ze nie ma osobnego tematu dla transatlantic, wiec do wyboru pozostawal mi temat o DT albo o marillion.
mnie sie koncert bardzo podobal, ale o tym pisalem juz dzien po nim w temacie koncertowym
|
To trzeba było na Marillion Brakuje nam tam ludu no i przecież tam Pete szaleje A ja ide szukać tematu koncertowego. Nie obraziłbym się na linka do niego w sumie  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 9:37 pm Temat postu: |
|
|
a ja tam do Transatlantica się nie mogę przekonać ni cholera. Znam debiut i ostatnią. Debiut jeszcze jako tako daje radę ale to chyba i tak głównie ze względu na Some Light. Reszta tak sobie, są momenty świetne, a są takie że WTF i w ogóle o co cho. I właśnie takie mam odczucia po najnowszym 70 minutowym kolosie. No ok Eternal Glory jeszcze może i jest miłe, ale reszta już kompletnie do mnie nie przemawia. Ni du du.
W sumie spróbuję jakoś jeszcze raz debiutu bo już dość dawno nie słuchałem no i tą drugą bo jako jedyna nietknięta, a podobno lepsza od debiutu.
Ale ogólnie to chyba jednak (jeszcze?) nie dla mnie  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:05 pm Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: |
To trzeba było na Marillion Brakuje nam tam ludu no i przecież tam Pete szaleje A ja ide szukać tematu koncertowego. Nie obraziłbym się na linka do niego w sumie  |
jakies 10 cm w dół pod tym http://www.forum.queen.pl/viewtopic.php?t=4616 _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:07 pm Temat postu: |
|
|
ja wole debiut od drugiej. w drugą nie moge sie wgryzc na razie, ale tez, zeby byc uczciwym, dwojke mam duzo krocej, dopiero od kilku tygodni, a debiut od kilkunastu miesiecy, razem z podebiutową koncertowką. mnie sie nowa plyta podoba. są chwile slabsze, ale generalnie duzo fajnych motywów. tylko pod warunkiem, ze sie w teksty nie wgryzam... bo niestety nawiedzonego ględzenia morse'a nie jestem w stanie zniesc na dluzsza mete heh no ale jak wylącze znajomosc jezyka angielskiego w glowie podczas sluchania, to jest git  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:08 pm Temat postu: |
|
|
No dobra jak Wy tak to sram na to i się wypowiem tu W końcu Majk też tam zamiata
No więc Transatlantic mnie zainteresował tylko dzięki właśnie ich nowemu albumowi. Od A do Z jest przezajebisty. 77 minutowy utwór tytułowy słucham od początku do końca bez wyjątków. Najpiękniejsze moim zdaniem fragmenty? The wind, Rose colored glasses, Is it really happening, Dancing. Na koncercie liczyłem zwłaszcza na Is it really happening. Kto zna ten wie co tam Majk robi Zawiodłem się niemal na całej linii. Już od pierwszych słów The winda było słychać, że coś jest nie tak a potem weszła gitara... Generalnie panowie Morse i Stolt pozmieniali linie wokalu i gitary. Rozwiązania są dwa: albo chcieli dużo poimprowizować, co wypadło słabiutko albo zwyczajnie mieli przearanżowane utwory by byli w stanie je wykonać na żywo. Stawiam na drugą wersję. Myślę, że się nie nadają do występów na żywo. Mors strasznie się męczył początkowo z mikrofonem a potem w ogóle próbując przebić się przez zespół nie mówiąc, że często fałszował... O Stolcie też nie można dobrego słowa powiedzieć. Pozmieniane solówki w średnim wykonaniu, nic z poziomu studyjnego. Generalnie tylko Pete i Mike wiedzieli dokładnie co mają robić. W końcu to artyści z olbrzymim doświadczeniem i klasą. Miałem wrażenie, że Pete strasznie żyje tym koncertem. Tyle radości i energii wydaje mi się spotyka się u niego rzadko nawet na koncertach Marillion. I te szelmowskie uśmiechy, kiedy przykrywał wszystkich basem Strasznie pociesznie też wyglądał taki malutki z wielką gitarą wśród reszty Mika było mi dane widzieć pierwszy raz w życiu na żywo. No i cóż. Jego popisowa gra i optymizm zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie.
Jeśli chodzi o pozostałe albumy Transa to przesłuchałem je raz i poza Bridgem i Duelem nie zwróciły mojej uwagi tak jak ich najnowsze dzieło. Wersje studyjne poza wymienionymi nie porywają a na żywo okazują się strasznie męczące. Zbyt dużo hałasu (o nic?). Też z otwartymi ramionami przyjąłem Bridge across forecer, które okazało się ukojeniem duszy. niestety panowie po tym znów zaczęli hałasować. Naprawdę fajnym urozmaiceniem była zamiana ról na bisach, o której pisał Bizon. Nie będę się więc powtarzał.
Podsumowując: wykonanie Whirlwinda słabe (ze względu na to, że tylko 2/5 muzyków wykonało go wzorowo), reszta utworów poza Bridge i Duelem strasznie męcząca zwłaszcza w połączeniu z nieciekawym wykonaniem. Musze też wspomnieć o tym, że po wykonaniu Whirlwinda (ok 70-80 minut) panowie zeszli ze sceny na... 20 minut. To jest niedopuszczalne dla muzyków tej klasy. Nie po 70 minutach! Mike próbując robić dobrą minę do sytuacji stwierdził tylko, że to nawet nie połowa koncertu i czy nas to cieszy. Gdybym wiedział co nadejdzie później to nie wiem czy bym odpowiedział wtedy "tak"... Rozwaliło mnie także stwierdzenie Majka w drugiej połowie koncertu: "Yeah, Transatlantic in Poland! Dreams really come true!" . Ze znajomymi skwitowaliśmy to tylko skrzywieniem twarzy... Zastanawiam się czy on tak to szczerze mówił... bo ja mam nieco "odważniejsze" marzenia niż Transatlantic w takiej formie. Nie mieszkamy też na księżycu, żeby przyjazd każdego zespołu był łaską.
Było minęło. Czekam na Marillion w sierpniu. _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:20 pm Temat postu: |
|
|
co do glosnosci wokalu morse'a to pewnie kwestia miejsca, w ktorym sie stalo/siedzialo. ja na to narzekac nie moglem, a bylem w zasadzie na przeciwko jego 'stanowiska', z 5-6 metrow od barierek.
mnie w sumie tylko jedna rzecz sie nie podobala na tym koncercie - to, ze we all need some light spiewal glownie stolt, ktory tego kawalka spiewac zwyczajnie nie umie ale morse zdawal sie miec jakies drobne problemy z glosem i w poznaniu i na jednym z poprzednich koncertow, ktore slyszalem z bootlega, wiec moze stąd na tej trasie tak to wymyslili.
w sumie twoja i twoich znajomych negatywna opinia jest chyba jedyną taką, z jaką sie spotkalem po tym koncercie. i znajomi i okoliczni pod sceną i w shoutboksie na last.fm - wszyscy wypowiadają sie bardzo pozytywnie. no ale w koncu dlatego odczucia są indywidualną sprawą, ze kazdy ma swoje wlasne. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Shoryuken

Dołączył: 26 Mar 2010 Posty: 358 Skąd: ja mam to k***a wiedzieć?
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:31 pm Temat postu: |
|
|
Myśmy przez całego Whirlwinda stali też z 6 m od sceny ale po stronie Majka Co mnie strasznie cieszy bo chciałem dokładnie widzieć jego uderzenia z kosmosu Do tego był Pete to już w ogóle odlot Później żeśmy się przenieśli na trybuny w nadziei, że tam będzie dźwięk mniej uciążliwy bo odnosiło się wrażenie, że kolumny są za słabe i pierdzą. I rzeczywiście było lepiej ale to nie uratowało koncertu niestety. Generalnie zespół wypadł dużo słabiej niż w studiu (tylko ze względu na Morsa i Stolta). To mnie boli najbardziej bo się jeszcze z takim zjawiskiem nie spotkałem  _________________ http://www.lastfm.pl/user/Shoryuken10 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto Maj 11, 2010 10:46 pm Temat postu: |
|
|
Jako jeden z tych znajomych (drugim jest moja dziewczyna :*) dodam, że wrażenia z koncertu zawaliło w dużej mierze nagłośnienie - skandaliczny bełkot, jak na Arenę! Jedynie gitara Stolta wybijała się z miksu, niestety w drażniący, ostry sposób. Sam koncert nie był zły (w części pierwszej), Whirlwind na żywo nawet mi się spodobał, pomimo uproszczeń i zmian, o których wspomniał Shoruś. Jednak druga część, składająca się ze starszych kompozycji, okazała się dla mnie kompletnie niestrawna - w drugiej godzinie koncertu dominowały fałsze, bezpłciowe solówki i chaos. Gdzieś tam pod finisz zabawna była zamiana miejsc na instrumentach, lecz byłem już na tyle wyjechany, że nie zachwycił mnie ten patent jakoś szczególnie. Prawdę mówiąc nie chciałem już nawet bisów... wymęczył mnie ten koncert, pomimo dwóch moich idoli na scenie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 12:26 am Temat postu: |
|
|
| Shoryuken napisał: |
Jeśli chodzi o pozostałe albumy Transa to przesłuchałem je raz i poza Bridgem i Duelem nie zwróciły mojej uwagi tak jak ich najnowsze dzieło. |
To tak jak ja z Whirlwindem. Przy czym dla mnie z niego zostało jeszcze mniej...
Muzycznie wszystko już słyszeliśmy i to nie raz- czasem niektóre kawałki są bardziej melodyjne, czasem mniej- ale na kolana mnie nie rzucił ani jeden. Za dużo w tym AOR, za dużo w tym popowego lukru. I generalnie gdyby album trwał powiedzmy minut z 50- byłoby chyba w miarę OK, bo kilka kompozycji się broni. Te 77 jest po prostu przegadane- absolutnie materiał na taki rozmach nie zasługuje, określenie "przerost formy nad treścią" pasuje jak rzadko kiedy... Z kolei tekstowo ten album to już w ogóle dno... Kumbaja, my lord, kumbaja... Morse mógłby dać sobie spokój z kaznodziejstwem, ciężko mi to strawić... Zakończenie albumu- jedno z najgorszych, najbardziej sztucznie pompujących napięcie jakie od dawna słyszałem.
Prawda jest taka, że ten album to prawie kolejny solowy Neila Morse'a właśnie- nie tylko tekstowo.
Osobiście wolę drugi album zespołu, tak Duel jak i Stranger to rzeczy kapitalne, tak samo jak All of the Above czy przeróbka Procol Harum "In Held (Twas) in I" z debiutu... Generalnie panowie często cierpią na nadmiar lukru i czasem mam wrażenie że to nie jest ani do końca ten przystępny bardziej prog ani ten ambitny... Tak ni w jedną stronę ni w drugą... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 11:42 am Temat postu: |
|
|
No, Brave to to nie jest. Album ma swoje momenty, ale niestety jest ich za mało jak na taki czas trwania. Teksty rzeczywiście słabe, zbyt często muszę wyłączać rozumienie bo cała magia pryska. Zakończenie niemal parodystyczne... a jednak coś każe mi wracać do tego albumu, nawet jeśli są to jedynie fragmenty. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 5:18 pm Temat postu: |
|
|
Ani w progresywnym metalu ani w neoprogu nie ma jazzu - dlatego ta muzyka zazwyczaj nie jest trudna!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 9:42 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | i na jednym z poprzednich koncertow, ktore slyszalem z bootlega |
Boot standardowo z dime? Muszę chyba też coś zassać.
Dla mnie koncert był chyba najlepszym w życiu, mistrzostwo świata. Drugi set trochę męczył, zdecydowanie wolałem w całości odegrany najnowszy album, który najbardziej lubię w ich dyskografii.
@Fenderek - niestety po części masz rację. Ja jednak staram się nie zwracać na to uwagi. O ile na swoich solowych albumach (znam Testimony) Neal śpiewavo Bogu wprost, The Whirlwind można odczytać inaczej. Jest mowa o wyższej sile, o nawróceniu, o trudnościach w życiu i pokonywaniu ich dzięki wierze, ale wszystko może mieć inną interpretację niż 'Jezus, Jezus, Jezus, Alleluja'. I to właśnie robię - interpretuję to wszystko na swój sposób, nieważne, z jakim zamysłem pisał to Neal.
O lukrze też prawda. Słychać silne wpływy beatlesowskich melodii, ale czasami tego aż za dużo. Lubię mroczniejsze momenty (w stylu zwrotka "A Man Can Feel") albo te utrzymane w duchu proga lat 70 ("Evermore" strasznie zalatuje Yes). To oczywiście nie znaczy, że wesołe i melodyjne partie są nietrafione, wręcz przeciwnie, Neal ma naprawdę talent do tego typu rzeczy
Wracając jeszcze do koncertu - chyba żaden muzyk mnie jeszcze tak nie oczarował jak Pete. Niesamowite zachowanie na scenie, mimika twarzy, ruchy... Po koncercie strzeliłem sobie z nim fotkę, a autografy na bilecie zebrałem od wszystkich poza Porkiem, który w kapturze przemknął się za fanami i zniknął w autokarze (W sumie nie można go winić, o 14 miał spotkanie z zainteresowanymi w sklepie muzycznym, gdzie podpisywał wszystko co mu się wcisnęło). Inni muzycy - też rewelacja. Morse strzelał boskie miny, Stolt grał i śpiewał niezwykle dostojnie i z pełną powagą, co ciekawie kontrastowało z małpiastym Portnoyem, który jest dosłownie klaunem na scenie. Daniel Gildenlow z tyłu odwalał boską robotę. Co do setu już się wypowiadałem, w sumie zabrakło mi tylko My New World, który naprawdę nieziemsko uwielbiam. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 12:23 pm Temat postu: |
|
|
słuchał ktoś tego kawałka do God of War? Jezzzzzzzu słabizna. Kompletna porażka. Początek masakryczny. Później nie wiele lepiej. Jedna z najgorszych rzeczy od DT jaką miałem nieszczęście słyszeć.
Jakby co:
http://www.youtube.com/watch?v=BMJYWdL5YBc&feature=related _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 12:34 pm Temat postu: |
|
|
Jezu, to jest gorsze od DARK ETERNAL NIGHT... Kurwa, od dwóch płyt panowie odwołują się do tego, co w metalu najgorsze, najbardziej karykaturalne, najbardziej żałosne...
To brzmi jak zlepek kilkusekundowych pomysłów... I pomyśleć, ze kiedyś panowie odwoływali się do najlepszych rzeczy z rocka progresywnego... DNO!
Ale na tym samym EP jest kawałek Opeth... No i normalnie niebo a ziemia...
The Throat of Winter
Fajnie psychodeliczne w pewnym momencie, trochę jakby pomost między Harvest a rzeczami z Watershed (ten melotron)... i ten klimat- coś zcego kawałek DT nie ma za grosz...
Dziwna rzecz i na pewno nie jedna z lepszych w karierze- ale słuchając po DT to normalnie jakbym Mozarta po disco polo słuchał... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Incubus

Dołączył: 11 Sie 2009 Posty: 1386 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 3:33 pm Temat postu: |
|
|
| h1rszu napisał: | | Wracając jeszcze do koncertu - chyba żaden muzyk mnie jeszcze tak nie oczarował jak Pete. Niesamowite zachowanie na scenie, mimika twarzy, ruchy... |
Prawda. Pete ogromnie przeżywa muzykę którą współtworzy - na koncertach Marillion potrafi grać dostojnie, w pełnym skupieniu, by za moment skakać po scenie jak dziecko i przeganiać Rothersa z jego wydeptanego miejsca. Słynie również z humorystycznych zapowiedzi utworów, w szczególności The Invisible Man, czym rozwala cały klimat przebieranek Hogartha. Pete jest muzykiem, którego ogromnie cenię i prawdę mówiąc nie znam lepszego basisty w (neo)progu. A już na pewno nie na scenie. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 3:49 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | Jezu, to jest gorsze od DARK ETERNAL NIGHT... Kurwa, od dwóch płyt panowie odwołują się do tego, co w metalu najgorsze, najbardziej karykaturalne, najbardziej żałosne...
To brzmi jak zlepek kilkusekundowych pomysłów... I pomyśleć, ze kiedyś panowie odwoływali się do najlepszych rzeczy z rocka progresywnego... DNO! |
A najtragiczniejsze jest to, że już nawet ten kawałek Trivium spodobał mi się bardziej niż DT A o Opeth już pisałem w ich temacie - bardzo mi się podoba, zwłaszcza końcówka, bo zwrotki dość typowe jak na nich. A Dream Theater, niestety, wypuścili kolejnego knota. To nawet na Systematic Chaos brzmiałoby słabo, straszny kicz. Wygląda na to, że kryzys to w ich przypadku mało powiedziane  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 4:27 pm Temat postu: |
|
|
Co sądzicie o tym?
Chodzi o to czy 1) warto 2) można od tego zacząć słuchać tego zespołu itp. _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 4:29 pm Temat postu: |
|
|
| Od tej kasety na lewo na pewno można zacząć przygodę. Ta po prawej jest bardziej metalowa (ciężka) i nie każdemu przypadnie do gustu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 4:33 pm Temat postu: |
|
|
ale Michalzbiku zdaje się właśnie obraca się w klimatach hard rock/metal więc ToT może się nawet spodobać. U mnie dość szybko załapała a fanem metalu jakimś wielkim nie jestem
A ta po lewej... człowieku! Toć to najwspanialszy album wszech czasów. I mówię to całkiem serio.  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michalzbiku95

Dołączył: 26 Lut 2010 Posty: 995 Skąd: Warszawa - Bielany
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 4:37 pm Temat postu: |
|
|
Ale jeszcze mam 9 dni namysłu
Zobacze bo w sumie kupić zawsze można jak się nie spodoba to trudno , jeżeli tak to super. W końcu cena żadna, to znaczy koszt wysyłki 6 razy droższy... _________________ Nagroda "Tomisiępodobatomniejoznowucośfajnego 2010" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:16 pm Temat postu: |
|
|
| NAR napisał: | A ta po lewej... człowieku! Toć to najwspanialszy album wszech czasów. I mówię to całkiem serio.  |
Jesteś stracony dla muzycznego świata.
Jeden z lepszych DT to na pewno, choć genialnym bym go nie nazwał. Wiele nieprzemyślanych zagrywek/solówek, The Spirit Carries On..
Jeśli chodzi o instrumentale to najlepszy ich album pod tym względem to I&W. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:17 pm Temat postu: |
|
|
Akurat kawałek Triviuma, jak to kawałek Triviuma jest naprawdę niezły i nie mogę się nowej płyty doczekac
Natomiast ten kawałek... Jak wiadomo, mi Systematic Chaos podeszło i naprawdę lubię go posłuchac, natomiast to... To jednak i dla mnie jest porażka. Bo jak lubię różne nowsze odmiany metalu, metalcore, melodeath, w pewnych dozach i nu metal, tak nie lubię grania nieciekawego - a w tym kawałku nie ma nic, co by przykuwało uwagę. Ot, takie napierdalanie... W sumie na soundtrack do gry - w sam raz. Motyw około 5.12 nawet fajny, ale nie wart zdecydowanie przebijania się przez wcześniejsze 5 minut
Za to Opeth przyjemny. Bez rewelacji, wolę ich bardziej deathowe oblicze, ale przyjemny  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:20 pm Temat postu: |
|
|
| KrzysiekP napisał: |
Jesteś stracony dla muzycznego świata.  |
może i jestem, jeżeli to ma oznaczać uznawanie SFAM z najlepszą rzecz ever to ja chcę być "stracony"
The Spirit? Dla mnie jedna z mocniejszych rzeczy na płycie. Jasne nie pod względem muzycznym, ale ten ładunek emocjonalny czy ta przepiękna solówka nie mówiąc już o wpływie na całą historię.
Poza tym takie rzeczy jak Homy czy (przede wszystkim) Finally Free to arcydzieła  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KrzysiekP

Dołączył: 26 Lut 2006 Posty: 2115 Skąd: Wielkopolska
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:27 pm Temat postu: |
|
|
Będąc zespołem progresywno-metalowym nie dałbym tego nawet na stronę B singla. Nie tego od nich oczekuję, jak dla mnie to zbyt blisko popu krąży. Czy to ma coś wspólnego z progresywnością?
Najlepsze na albumie IMO Fatal Tragedy i Finally Free. W Home są beznadziejne solówki. Nadrabiane refrenami. Eh, widzę, że jako nieliczny nie lubię aż tak tego albumu.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 5:33 pm Temat postu: |
|
|
z popem to ma tyle IMO wspólnego co Hot Space z Wish You Were Here A ze przebojowe i melodyjne jak cholera? I dobrze kurde! NIe wszystko musi być pokomplikowane i poskręcane na siłę by jak najtrudniej było odnaleźć sens w piosence
Że się nie tego od niech oczekuje? Wiesz czy od Opeth ktoś oczekiwał Damnation? Tu w sumie nie chodzi o to czego oczekuję (dla mnie "nie chodzi" oczywiście) tylko co dostaję raczej
Jasne jakby cala płyta brzmiała jak Spirit to chyba bym nie wyrobił, ale jeżeli zespół nie zapomina o swoich korzeniach i nagrywa prawdziwy album z metalem progresywnym, na którym jest jedna czy dwie piosenki takie a nie inne to dla mnie ok. Zwłaszcza jeśli te piosenki są na takim poziomie.
No tak mniej więcej chyba  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|