| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Dream Theater: tak czy nie? |
| TAK |
|
38% |
[ 58 ] |
| NIE |
|
10% |
[ 16 ] |
| NIE ZNAM... |
|
34% |
[ 52 ] |
| NIE MA CZWARTEJ MOZLIWOSCI!!! |
|
17% |
[ 26 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 152 |
|
| Autor |
Wiadomość |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 3:38 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Bo osobiscie- gdyby nie ostatnia plyta- uwazalbym ten utwor za najgorsza rzecz jaka kiedykolwiek narali... |
Ile ludzi, tyle opinii - ten numer to jeden z moich ulubionych  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 3:40 pm Temat postu: |
|
|
patrzac na ostatnie utwory na twoim lascie, to sie nie dziwie, bo ten kawalek jest bardziej u2-owy niz ostatnie kilka plyt u2  _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hirszu
Dołączył: 30 Maj 2007 Posty: 484 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 3:52 pm Temat postu: |
|
|
U2 uwielbiam, to prawda. Ale lubie tez progresywna strone DT, moj ulubiony numer to Octavarium i Beyond This Life. We wrzesniu mialem faze na DT i przesluchalem wszystkie plyty, dlatego tak wyczekuje wspomnianego topu  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 3:54 pm Temat postu: |
|
|
ja tez wyczekuje, ale to bedzie meka straszna. jeszcze z rok czy 2 temu wrzucalem w odpowiednim temacie swoje top10 dt, ale teraz bedzie nieporownywalnie trudniej, bo niektore kawalki niemal odkrylem dla siebie na nowo w ostatnich miesiacach. _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 4:43 pm Temat postu: |
|
|
Nie będę się spierał kto pierwszy tak grał, czy Dream Theater, czy Porcupine Tree, dla mnie faktem pozostaje, że jak Porcupine tak gra, to gra tak melodie, które we mnie jakoś zapadają - Dream Theatre choć wiele razy do nich podchodziłem nie umiem zanucić nawet jednego kawałka... A co do Genesis, to kiedyś jechałem samochodem z ojcem mojej dziewczyny, fanem Dream Theater i leciał jakiś kawałek (długa suita) - zarówno klawisze jak i melodia wokalu dla mnie brzmiała jak stare gabrielowskie Genesis. Choć w sumie Marillion też często brzmi jak Genesis, a lubię, więc wadą to nie jest
Walking Through Her Eyes rzeczywiście dobre, choć raczej po zespole określanym jako metal progresywny nie spodziewałem się kawałka typowego dla późniejszego Bon Jovi Ale bez cienia złośliwości mówię, że naprawdę ładna rzecz. Natomiast nie dziwię się, czemu I Walk Beside You Fenderek nie lubi... Fajna melodia, fajny kawałek ale... To, że nie przekonuje mnie ich muzyka, to nie znaczy, że nie przekonuje mnie ich gra i marnowanie się w czymś takim takich ludzi jak Petrucci i Portnoy... A rację miał o dziwo BeBe - o dziwo, bo kiedyś Metropolis zupełnie mnie nie przekonało, ot, taki zwykły metal. Ale tym razem ok - coś w tym jest... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 4:59 pm Temat postu: |
|
|
takich rzeczy jak through her eyes nie nalezy sluchac osobno, bo potem wlasnie mozna dojsc wniosku, ze brzmi jak pozne bon jovi i ze to nie pasuje do tego zespolu. to jest czesc calosci, jaką jest tak plyta. sluchanie kawalkow z niej osobno jest bez sensu, wedlug mnie _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 3:52 pm Temat postu: |
|
|
Heh, czemu orzy tym całym polecaniu nikt nie wymienił tego? http://pl.youtube.com/watch?v=OynRoSnDxkQ ;] Przecież to się można od razu w tym zakochać... _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 4:24 pm Temat postu: |
|
|
Masz rację, Kevin Moore jest wspaniały za każdym razem, tylko problem polega na tym, że to tak jak wpisywanie twórczości zespołu w konkretne ramy po Through Her Eyes, co wcześniej uczyniłeś. Poleciłbyś komuś, dajmy na to, Red Hot Chili Peppers ich utworem If? No i nie zapominajmy, że Wait For Sleep to w zasadzie wstęp do jedenastominutowego Learning To Live. Swoją drogą, ta para utworów to jedno z moich ulubionych dokonań zespołu. _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 4:33 pm Temat postu: |
|
|
Ależ ja nie wpisałem nigdzie tego zespołu po Through Her Eyes, broń Boże, to, że nie spodziewałem się takiego utworu po nich nie znaczy, że od razu mi zdanie wyrobił, ba polepszył moją opinię o nich, że potrafią poza 20-minutowymi suitami napisać coś mniej na pierwszy rzut oka progresywnego, subtelnego i pięknego Zresztą na Wait For Sleep natrafiłem odsłuchując z tuby całe Images and Words. Zresztą zaraz mam zamiar podobnie uczynić z Metropolis pt. 2. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 7:01 pm Temat postu: |
|
|
Nie słuchaj METROPOLIS PT 2 z You Tube, błągam Cię... zgubisz połowę klimatu... Sprawdź najpierw czy ktoś ze znajomych nie ma płyty i posłuchaj całości, tak jak należy, najlepiej przy zgaszonym świetle... Dobrze Ci radzę  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 7:09 pm Temat postu: |
|
|
Prawdę tyś powiedział - Metropolis to cała całość, tylko po kolei (chociaż fabuły i tak się zrozumieć nie da ).
Wait for Sleep jest ładne, ale spełnia taką rolę jak Horizon's dla Supper's Ready.
A Scenes From a Memory rządzi. _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 7:19 pm Temat postu: |
|
|
Jak ja słuchając tego z jutuba zgubiłem połowę klimatu - to to musi być niewyobrażalne dzieło, bo i tak naprawdę mnie zmiotło. Przy Through Her Eyes aż mi łzy napływały do oczu, przy Finally Free, które wcześniej odsłuchane oddzielnie nawet mojej uwagi nie przykuło, tak teraz w momencie, gdy powtarzany był refren z One Last Time to miałem ciary jakich nie miałem dawno... No, może gdy pierwszy raz usłyszałem Suicide & Redemption. _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 7:32 pm Temat postu: |
|
|
To trochę tak jakby słuchać Queen II z YT.
Wyobrażasz sobie przeskakiwnie z różnych okienek w trakcie Black Queen na Funny How love is? _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 7:54 pm Temat postu: |
|
|
| Atrus napisał: | (chociaż fabuły i tak się zrozumieć nie da ).
|
E tam- oczywiście że się da
| Ziutek98 napisał: | | Jak ja słuchając tego z jutuba zgubiłem połowę klimatu - to to musi być niewyobrażalne dzieło, bo i tak naprawdę mnie zmiotło. |
No jest, jest...
Od zawsze tak twierdziłem
Teraz pomyśl sobie, że z płyty w odpowiednim kliamcie to moze być (choć trudno to sobie wyobrazić) JESZCZE lepsze... Bo to jest historia, dramatyczna, piękna historia... jak film- tylko lepiej, bo wymaga wyobraźni  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Atrus

Dołączył: 17 Gru 2008 Posty: 1752
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 8:03 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | E tam- oczywiście że się da Wink | Dać się da, ale pogmatwane toto strasznie. A może to tylko "zasługa" mojego średniego inglisza (ale nawet opis na wiki powoduje zawroty głowy, więc... ) _________________
With my last breath I curse Zoidberg. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 9:42 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie to jedna z największych zalet Scenes From A Memory - nie tylko muzyka, ale ta historia... Ona jest świetna, takie połączenie thrillera i dramatu, ale z mocnym (i pięknym) filozoficznym wydźwiękiem, przewijającym się przez cały czas, z symboliką. A wszystko to w formie... dramatu jako gatunku literackiego. Ten podział na akty i sceny - bardzo oryginalny. Żałuję jedynie, że znam już każdą sekundę tego albumu na pamięć.
Finally Free uważam za szczytowe osiągnięcie Dream Theater (bo Space-Dye Vest to raczej Kevin Moore). Rudess gra tu najlepsze partie w karierze, pokazuje, ile, poza techniką, drzemie w nim duszy. No i to, co odwala Portnoy pod koniec... Ech, znowu zachwyciłem się jak małe dziecko.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 10:25 pm Temat postu: |
|
|
Według mnie całą akcja jest dość... DOŚĆ jasna, choć i trochę interpretacji w tym jest, fakt...! To już gdzieś chyba na Forum było- spróbuję poszukać...
Dobra, nie znalazłem, sam spróbuję streścić
Nicholas idzie do psychoterapeuty. Tam poddany zostaje hipnozie i poprzez regresję cofa się do poprzedniego wcielenia. Tymże jest młoda kobieta, Vicoria. To ją zdaje się Nicholas czasami widzieć, to z nią związany jest jakiś niepokój który go ogarnia- i dlatego ląduje na kozetce... Miewa sny, które się powtarzają, widzi konkretne miejsce, konkretny dom, konkretne osoby (Strange Deja Vu). Po skończonej terapii, podczas której spotkał Victorię (ta powiedziała mu, że jej serce "jest rozdarte na dwoje"), Nicholas wraca do rzeczywistości ("back on my feet again..."). Właśnie wtedy zdaje sobie sprawę, że Victoria to jego własne poprzednie wcielenie (Through My Words).
W nocy Nicholas nie może spać. W jakiś sposób trafia do jakiegoś domu i spotyka tam samotnego człowieka, który zdaje się wiedzieć coś o morderstwie popełnionym w tym miejscu. Opowiada tę historię Nicholasowi (Fatal Tragedy), o młodej kobiecie- i o tym, że całe zabójstwo było w sumie otoczone jakąś tajemnicą. Nicholas zdaje sobie sprawę, ze aby normalnie żyć, musi tę zagadkę rozwiązać, musi odkryć co takiego się zdarzyło. FATAL TRAGEDY kończy się głosem hipnotyzera, Nicholas zaczyna kolejną sesję.
Z gazety z roku 1928 (Beyond This Life) dowiadujemy się co się oficjalnie stało. Anonimowy świadek po usłyszeniu podejrzanych odgłosów znalazł na scenie tragedii martwą (zastrzeloną) kobietę i faceta z bronią stojącego and nią i celującego we włąsną głowę. Próbował pomóc- ale ten pociągnął za cyngiel. Padł na jej ciało- jak się miało okazać ona i on byli kochankami.
On- to był Julian. Był dość hedonistycznie żyjącym młodzieńcem, seks, narkotyki, hazard. Wcześniej ona od niego odeszła- w kieszeni martwego Juliana znajduje się notka w której pisze, iż "prędzej obierze sobie życie niż będzie żyć bez niej". Na scenie tragedii znajduje się nóż- nikt nie wie do kogo i po co należał. Utwór kończy się zrozumieniem przez Nicholasa, że nie tylko Victoria była jego poprzednim wcieleniem- ale że łączy ich coś więcej, że ich los wzajemnie od siebie zależą. Karma i te sparwy.
Nicholas znowu się budzi i w jakiś czas potem odwiedza grób Victorii (THROUGH HER EYES), gdzie zastanawia się nad jej niewinnością i czuje jak wzbiera w nim gniew; rozumie, że czuje się tak źle bo cokolwiek spotkało ją- spotkało rónież i jego. Że wiele rzeczy widzi poprzez jej oczy. Tak kończy się pierwszy akt.
Akt drugi (HOME)- niejako przenosimy się w czasie. Julian opowiada o swojej obsesji (hazard), dowiadujemy się też, że Victoria go opuszcza, nie mogąc znieść jego problemów, m.in. z narkotykami ("Lines- take me higher"- kokaina). Potem Edward (brat Juliana) opowiada jak przyszła do niego Victoria by wypłakać się nad swoim losem, jak bardzo bolał ją fakt, że musiała odejść od Juliana którego jednak mimo wszystko kochała. Edward ją pociesza i... sam się w niej zakochuje. Czuje się winny z początku, ale po jakimś czasie coraz bardziej obsesyjnie myśli o Victorii... Na końcu wracamy do dnia dzisiejszego- Nicholas nie może doczekać się kolejnej sesji, chce dowiedzieć się co też naprawdę się stało, ciągle wie tylko tyle, że popełniono morderstwo i co napisały o nim gazety.
THE DANCE OF ETERNITY ma być muzyczną sceną miłosną między Edwardem a Victorią. Tak pisze Wiki, tak zdaje się też twierdzi sam zespół. Jest to jedyny moment w którym chyba należy się wyjaśnienie, bo jasne to do końca nie jest. Tak czy siak- Edward i Victoria są razem.
Nicholas niewiele z tego rozumie, zaczyna się domyślać, że między Edwardem a Victorią mogło do czegoś dojść. I że Victoria jednak zdecydowałą się zerwać ten romans z Edwardem, spotykając się z nim po raz ostatni (One Last Time). Nicholas odwiedza (nie jestem pewien czy naprawdę czy tylko w seansie) dom Edwarda, gdzie doznaje niejakiego objawienia, jakby tracąc przytomność. Słyszy krzyki kobiety i mężczyzny błągającego o przebaczenie... Nic nie jest jednak jasne tak do końca... ("his words I cannot hear...")
THE SPIRIT CARRIES ON- i Nicholas po raz ostatni trafia na kozetkę. Tam Victoria mówi mu, że ma się wziąć w garść i kontynuować swoje życie ("Move on, be brave, don't weep at my grave"), ale że ich losy są splecione, że nie ma czego się bać jeśli chodzi o śmierć, że ta nie jest końcem- o czym zresztą mówił wcześniej hipnotyzer (początek BEYOND THIS LIFE- "the death is not the end- it is only a transition"). Nicholas budzi się z transu i uspokojony wsiada do samochodu i odjeżdża do domu (początek FINALLY FREE). Teraz my dowiadujemy się szczegółów, których Nicholas nie wie...
Victoria i Julian spotkali się przez przypadek na ulicy i zgodzili się, że spotkają się w ukryciu żeby porozmawiać. To ma miejsce już po tym jak ze sobą zerwali i podczas romansu Victorii z Edwardem. Jest podekscytowana, bo to Juliana zawsze kochała, mimo jego wszelkich wad. Chce skończyć romans z Edwardem (o tym było w ONE LAST TIME- dlatego ten fragment wraca, choć nie tylko), choć zdaje sobie sprawę, ze ten niby "lepszy" brat ma niezły temperament i mógłby "zabić brata gdyby tylko wiedział". Spotykają się (Julian i Victoria) w ukryciu- okazuje się jednak że Edward śledził Victorię. Bracia zaczynają się szarpać. Julianowi wylatuje zza pazuchy butelka alkoholu, wyciąga nóż; Edward ma pistolet i strzela do brata, Victoria krzyczy w panice. Edward mówi "open you eyes, Victoria" i też ją zabija. Julian doczołguje się do jej ciałą, pada na nie i wyszeptuje swoje ostatnie słowa ("one last time.."). Edward wkłada do jego kieszeni notkę i później odgrywa przed gazetami tudzież policją rolę świadka. Tak kończy się utwór- ale nie historia... są jeszcze przecież efekty dźwiękowe, które dopowiadają resztę...
W tym momencie wracamy do Nicholasa, który jedzie do domu, szczęśliwy iż przeszłość przestałą go prześladować. Wraca do domu, nalewa sobie drinka, puszcza płytę... W tym momencie przed domem zatrzymuje się kolejny samochód, do domu wkracza Terapeuta, który wymawia dziwnie znajome "open your eyes, Nicholas"- i wszystko kończy się krzykiem Nicholasa i trzaskiekm igły przesuniętej gwałtownie po płycie winylowej i dzięk charakterystyczny dla momentu gdy takowa się skończy... Jak się okazuje, tak jak Victoria byłą poprzednim wcieleniem Nicholasa- Edward był poprzednim wcieleniem terapeuty. Tak jak w poprzednim życiu, zabija Nicholasa (Victorię), zeby nie wyszły na jaw sprawy z poprzedniego życia...
Z tą teorią zespół w ogóle związał trochę kolejnych płyt, bo dżwięk skończonej płyty kończy SCENES FROM A MEMORY i zaczyna kolejną płytę (6 DEGREES), ta kończy się tym samym dzwiękiem który zaczyna TRAIN OF THOUGHT- tę zaś kończy nuta na pianinie od której zaczyna się OCTAVARIUM. Tyle że tym razem OCTAVARIUM kończy się tą samą nutą którą się zaczęło i słowami "the story ends where it began"- historia zatoczyła koło. Poprzez wcielenia- ale nasze uczynki, te dobre i te złe tworzą jedną całość.
Może kiedyś wyedytuję porządnie, bo teraz pisałem bardzo szybko I wiem, ze jest lekko chaotycznie- ale mam nadzieję, że choć trochę wyjaśniłem.
No a co do płyty i tej historii... Jeżeli to nie jest ambitne i piękne- to nie wiem co jest... Wspaniała rzecz. Album zdecydownaie w moim prywatnym TOP5, może i nawet TOP3. Jeżeli kogoś TA płyta nudzi- wow... wszelkie rozmowy o muzyce są bezcelowe, o tym co dla nas dobre a co nie, bo się nigdy nie potkamy pośrodku... Bo na sztukę jaką jest (albo potrafi być) muzyka patrzymy z pewnością w skrajnie różny sposób...
Dodam jeszcze, że drugi dysk kolejnej płyty DT (6 DEGREES OF INNER TURBULANCE) i tytułowy utwór (45 minut!!!) cenię niemal tak wysoko jak SCENES... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Nie Lut 01, 2009 4:48 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 10:44 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: |
THE SPIRIT CARRIES ON- i Nicholas po raz ostatni trafia na kozetkę. Tam Victoria mówi mu, ze ma iść dalej ze swoim życiem ("Move on, be brave, don't weep at my grave"), ale że ich losy są splecione, że nie ma czego się bać jeśli chodzi o śmierć, ze ta nie jest końcem- o czym mówił wcześniej hipnotyzer (początek BEYOND THIS LIFE- "the death is not the end- it is only a transition"). |
W BEYOND THIS LIFE nie ma chyba tego tekstu... znaczy tak mi sie zdaje.
Pojawia sie natomiast jeszcze pod koniec Fatal Tragedy.
Faktycznie Scenes to naprawde fascynujaca opowiesc. Album poznalem dopiero niedawno wiec go jeszcze nie ogarnalem. Dlatego troche martwi mnie ten zblizajacy sie top 10 DT. Wciaz tak malo znam ten zespol, a chcialbym naprawde dobry top ulozyc.
Ps. Fenderek, swietny tekst!  _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu> |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 10:51 pm Temat postu: |
|
|
Najlepszym zdaniem podsumowującym tę historię, jej sęk, wniosek, jest cytat z Beyond This Life:
Our deeds have traveled far, what we have been is what we are.
Chyba właśnie o to w tym chodzi, ostatecznie. Wszystko zatacza krąg, wszystko się powtarza, wbrew naszej woli. A to, co należy do nas - to odkrywanie prawdy, tj. I may never prove what I know to be true but I know that I still have to try.  _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 10:56 pm Temat postu: |
|
|
| Misiu napisał: | Najlepszym zdaniem podsumowującym tę historię, jej sęk, wniosek, jest cytat z Beyond This Life:
Our deeds have traveled far, what we have been is what we are.
Chyba właśnie o to w tym chodzi, ostatecznie. Wszystko zatacza krąg, wszystko się powtarza, wbrew naszej woli. A to, co należy do nas - to odkrywanie prawdy, tj. I may never prove what I know to be true but I know that I still have to try.  |
Dokładnie. I to zaczynanie kolejnych płyt dźwiękami kończącymi poprzednie i wreszcie zakończenie tego kołą (poprzez... zatoczenie koła ) to też w jakiś sposób oddaje tę teorię, którą muzycy wydają się być zafascynowani Ba- sam jestem...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
NAR

Dołączył: 06 Lut 2008 Posty: 5778 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 10:58 pm Temat postu: |
|
|
Moze to troche offtop ale...
niesamowicie to pasuje do nowego sezonu LOSTA ;p _________________
oł je oł je oł je.
Powyższy post NIE jest oficjalną opinią Polskiego Fanklubu Queen, w tym jego Zarządu i innych organów nadzoru. Za obrazę uczuć religijnych i wszelkich innych proszę karać banem (na fejsie i innych portalach) jedynie owego użytkownika.
LOST: THE END - smutno mi
<smutno mu>
Ostatnio zmieniony przez NAR dnia Czw Sty 27, 2011 1:41 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Misiu

Dołączył: 21 Sty 2005 Posty: 3580 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Sob Sty 31, 2009 11:51 pm Temat postu: |
|
|
W sumie to nie jestem pewien, czy tej teorii nie ma w jakichś japońskich wierzeniach. Gdzieś chyba o tym czytałem.
Pozostała kwestia Dance of Eternity, jeśli się nie mylę? Scena miłości między Victorią a Edwardem? Pierwsza część Metropolis jest chyba wskazówką:
Now the Miracle and the Sleeper know
That the third dance is love
Love is the dance of eternity _________________ Whatever happened to playing a hunch? The element of surprise, random acts of unpredictability? If we fail to anticipate the unforseen or expect the unexpected in a universe of infinite possibilities, we may find ourselves at the mercy of anyone or anything that cannot be programmed, categorized or easily referenced.
Moje zdjęcie |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Grandville

Dołączył: 12 Lut 2006 Posty: 374
|
Wysłany: Nie Lut 01, 2009 12:20 am Temat postu: |
|
|
Na marginesie... Rudess zapytany przez nas w Opolu o ulubiony utwór z repertuaru DT stwierdził, że jest nim chyba: The
| Misiu napisał: | | Dance of Eternity |
_________________ Pisanie może być dla kogoś formą, w której najlepiej się czuje, ale to jeszcze nie powód, żeby pisać.
Sławomir Mrożek
idzie
James Cogito
przez świat
zataczając się lekko |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Nie Lut 01, 2009 4:50 am Temat postu: |
|
|
To jak już jesteśmy przy ...ETERNITY...
To znacie? Mike opowiadający o tym jak pamiętają to wszystko,liczący rytm części tego utworu...
Perkusista- czy matematyk?
http://uk.youtube.com/watch?v=H7jikeIyKaE
A jak ktoś chce coś naprawdę zabawnego- Kanadyjski rap  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bizon

Dołączył: 24 Sty 2004 Posty: 13394 Skąd: Radomsko/Łódź
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 3:43 pm Temat postu: |
|
|
ja wam powiem, ze takich ciar jak przy sluchaniu koncowki finally free, kiedy james spiewa "we'll meet again my friend, someday soon" nie mialem chyba nigdy przy jakimkolwiek kawalku queen i to mimo tego, ze calosciowo pare kawalkow queen jednak postawie ponad FF _________________
if you don't like oral sex, keep your mouth shut...
http://issuu.com/rockaxxess/docs/rock_axxess_15-16 - nowy numer ROCK AXXESS
you never had it so good, the yoghurt pushers are here |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 9:37 pm Temat postu: |
|
|
To jeszcze jeden link dla Ziutka niech bęzie. Jestem po prostu ciekaw jak ten gust wygląda, intryguje mnie...
SACRIFICED SONS
Ja mam tu zawsze ciary, kiedy ten riff snujący się wcześniej nagle wychodzi pod koniec instrumentalnej części (6-ta minuta)... i ta ostatnia zwrotka, kiedy smutna i przygnębiona melodia nagle zamienia się w pełen wściekłości wyrzut... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/
Ostatnio zmieniony przez Fenderek dnia Pon Lut 02, 2009 9:41 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 9:41 pm Temat postu: Re: DREAM THEATER |
|
|
| Fenderek napisał: | Lubicie czy nie...? JA ABSOLUTNIE KOCHAM...!!!!
W tej chwili moj ULUBIONY zespol. TAK! Ulubiony- PRZED Queen! No coz... |
Pare utworów niezlych... Ale jak dla mnie ten zespół na sile próbuje byc bardzo progresywnie oryginalny a jest tylko kalką... (kaleką)
To chyba amerykanie a jak juz mam sluchac czegos progresywnego z Chameryki to wole Kansas...
PS - nie znosze tego wokalu... masakra |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 9:47 pm Temat postu: Re: DREAM THEATER |
|
|
| shamar napisał: | | Ale jak dla mnie ten zespół na sile próbuje byc bardzo progresywnie oryginalny a jest tylko kalką... |
Nie wiem skąd pomysł, że oni próbują być oryginalni- oni kompletnie jawnie noszą swoje inspiracje na wierzchu, prosto z mostu mówią co skąd wzięli. Ten zespół BAZUJE na tym, że jest TRADYCYJNY, że gra tradycyjny prog (tylko ostrzej- i ja to właśnie kupuję). Można ich za to nie lubić, ale zarzucać im że się starają być oryginalni na siłę to jak skrytykować Queen za to, że każda ich płyta brzmi tak samo...
Rock progresywny już dawno przestał być czymś oryginalnym (i na pewno niczym oryginalnym nie było Kansas- które bardzo lubię BTW) i na dzień dzisiejszy 99% tego to właściwie rock regresywny... Tylko że ja to lubię, w związku z tym mam to gdzieś Poza tym... w ten sposób mam więcej fantastycznych płyt do słuchania- cała dyskografia Crimsonów, cała dyskografia Yesów, Kansas, Genesis... i hej, i jeszcze kilka płyt- DT! Wolę "wtórne" DT niz zachwycać się FWBF, to na pewno...
A tak w ogóle- cytujesz mój post z roku bodaj... 2005? 2006?
Gwoli ścisłości- dziś wolę Porcupine Tree DT swoimi dwoma ostatnimi albumami (zwłaszcza ostatnim) bardzo nadkruszyło moje zaufanie do nich... _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ziutek98

Dołączył: 15 Wrz 2007 Posty: 3947 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 10:31 pm Temat postu: |
|
|
| Fenderek napisał: | | To jeszcze jeden link dla Ziutka niech bęzie. |
Ładne, choć jak dla mnie bez większych rewelacji...  _________________ PRÖWLER - kapela rockowa, ja na basie. Info o koncertach na kanale pod linkiem  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
shamar

Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 1942 Skąd: K-ce / Czewa
|
Wysłany: Pon Lut 02, 2009 11:27 pm Temat postu: Re: DREAM THEATER |
|
|
| Fenderek napisał: | Można ich za to nie lubić, ale zarzucać im że się starają być oryginalni na siłę to jak skrytykować Queen za to, że każda ich płyta brzmi tak samo...
i hej, i jeszcze kilka płyt- DT! Wolę "wtórne" DT niz zachwycać się FWBF, to na pewno...
A tak w ogóle- cytujesz mój post z roku bodaj... 2005? 2006?
Gwoli ścisłości- dziś wolę Porcupine Tree DT swoimi dwoma ostatnimi albumami (zwłaszcza ostatnim) bardzo nadkruszyło moje zaufanie do nich... |
1. Z tą nieoryginalą oryginalnością to rzeczywiscie zle sie wyrazilem
2. co to FWBF ? bo chyba nie rozszyfruje na szybko
3. Racja , stary post ale mnie wtedy jeszcze nie bylo  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|