| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Która płyta jest lepsza? |
| A Night At The Opera |
|
63% |
[ 64 ] |
| A Day At The Races |
|
36% |
[ 37 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 101 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 2:50 pm Temat postu: |
|
|
Dwie świetne płyty i dwie różne płyty-nie ma co porównywać. Każda w swojej klasie jest mistrzostwem świata...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
PiotreQ

Dołączył: 03 Kwi 2005 Posty: 4957
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 8:55 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Dwie świetne płyty i dwie różne płyty-nie ma co porównywać. Każda w swojej klasie jest mistrzostwem świata...  |
Zgadzam się. Jak mozna wogóle o takie rzeczy pytac  _________________
Vice Maskotka Forum 2007
Vice Człowiek Roku Forum 2008
PiotreQrmx.com - Remixy Queen
QueenBootlegs.com - Bootlegi Queen |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 10:10 pm Temat postu: |
|
|
| Włąśnie, kim my do cholery jesteśmy, że mamy prawo oceniać, która lepsza czy gorsza... Może mi się jedna bardziej podobać, a druga mniej, ale to nie znaczy, że jedna jeste gorsza od drugiej. To jest tylko i wyłącznie moje upodobanie i to nijak ma się do tego, jaki poziom prezentuje płyta. Poza tym porównajcie sobie jakiekolwiek dwie płyty Queen i dupa z tego będzie, bo każda jest zupełnie inna niż reszta, więc w zasadzie nie ma sensu porównywać łyżki do widelca (użyłem już kiedyś tego porównania, ale chyba tutaj tez pasuje...). Porównajcie ANATO i Innuendo albo ADATR i MIH. Nawet porównywanie teoretycznie podobnych ADATR i ANATO wg mnie jest pozbawione sensu. Chyba że pytanie brzmi: która Ci się bardziej podoba... Ale nie uważam, ze mam prawo do oceny która lepsza czy gorsza. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 10:12 pm Temat postu: |
|
|
ANATO mam od niedawna i rzeczywiści trudno mi się do jiej przekonać. Jakoś Seaside Rendezvous, LOASA i Good Company wydają mi się za mało poważne. W tym momencie wolę ADATR (może to się zmieni). Moim zdaniem najlepszym tam utworem jest White Man - świetna muzyka i super tekst - jedna z najlepszych piosenek Briana. Myślę, że za jakiś czas pokocham ANATO, chociaż teraz poza BoRhap i TPS nie wydaje mi się rewelacją. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sob Maj 07, 2005 10:50 pm Temat postu: |
|
|
| Tstankie napisał: | | Jakoś Seaside Rendezvous, LOASA i Good Company wydają mi się za mało poważne. |
Hehe, no chyba o to chodzi... kto bierze te utwory na poważnie, ten na pewno ich nie pokocha... Zresztą- czy wyobrażasz sobie, zeby panowie z Queen byli w swoich kompozycjach poważni...?
Oczywiście wyłączamy wyjątki typu The Show Must Go On itp. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Maj 08, 2005 5:59 pm Temat postu: |
|
|
Nie mówię, że biorę je na poważnie - podobają mi się. Uważam tylko, że są za mało poważne, żeby zasługiwały na szóstkę. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Nie Maj 08, 2005 8:38 pm Temat postu: |
|
|
To co, wg Ciebie (przykładowo) Bohemian Rhapsody nie zasługuje na 6, bo jest "niepoważne"...? Zresztą nie liczą się pojedyncze piosenki, tylko album jako całośc, a piosenki które wymieniłeś, są wg mnie elementami genialnej całości, jaką jest ANATO. Oczywiście każdy ma swoje odczucia, ja tylko mówię, jak ja odbieram ten album, więc nie myśl, ze mam jakies pretensje...
Pozdrawiam
PS. Jak dla mnie to powaga nie jest elementem, który decyduje o tym, czy piosenka jest dobra czy tez nie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Nie Maj 08, 2005 10:14 pm Temat postu: |
|
|
Nie mówię o tym, że piosenki niepoważne są złe, ale że wg mnie nie zasługują na 6. Jeśli chodzi o BoRhap to jest ona niepoważna, ale jest [przełomowa, nietypowa, niezwykła, a tamte to wg mnie takie pioseneczki dla jaj. Szczególnie LOASA. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Maj 09, 2005 4:29 pm Temat postu: |
|
|
Nie wiem co się działo w tamtych czasach, ale i te zabawne pastisze były na swój sposób przełomowe, Queen był bodajże pierwszym zespołem rockowym, który zajął się, podszedł do muzyki w ten sposób. A że Bohemian Rhapsdoy osiągnęła rozgłos... Cóz, tylko ta piosenka dostała szansę i została wydana na singlu... Poza tym, piszesz, ze nei zasługują na 6, a oprócz uzasadnienia, ze sa niepoważne i robione dla jaj, to jakoś żadnych konkretów nie było, nie sądzisz?
PS. MIH też nie było przełomowe, a jednak nikt nie zaprzeczy, ze jest genialne. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw Maj 12, 2005 7:03 pm Temat postu: |
|
|
MIH było genialne, więc zasługuje na 6, nie było dla jaj. BoRhap było i genialne i przełomowe. A np. w LOASA nie było nic nietypowego muzycznie. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 2:06 pm Temat postu: |
|
|
| Tstankie napisał: | | w LOASA nie było nic nietypowego muzycznie |
Mówisz to na serio, czy dla jaj? Jeżeli ta piosenka (tak jak całe ANATO) nie jest przełomowa to ja biorę matmę na fakultet...  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 6:30 pm Temat postu: |
|
|
Żle to napisałem. Chodziło mi o to, że nie było nic nietypowego w samej melodii. Bo z wokalem to co innego. A w BoRhap było połączenie rocka i parodii opery. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fenderek

Dołączył: 14 Lis 2003 Posty: 13423
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 6:33 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | PS. MIH też nie było przełomowe, a jednak nikt nie zaprzeczy, ze jest genialne. |
Ja zaprzecze...  _________________

Be who you are and say what you feel, because those who mind don't matter and those who matter- don't mind.
A teraz, drogie dzieci ... pocałujcie misia w dupę
http://fenderek.blogspot.co.uk/ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
McBurak

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 944 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Maj 13, 2005 9:22 pm Temat postu: |
|
|
ANATO
tak plytka nie wymaga komentarza  _________________ i can lead the nation with a microphone |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pikers
Dołączył: 12 Lip 2004 Posty: 1076 Skąd: Dębica
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Crowly

Dołączył: 17 Kwi 2004 Posty: 1570 Skąd: z Trzebnicy
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 12:12 pm Temat postu: |
|
|
| Musiałbym filmy obejrzeć, może tam tkwi rozwiązanie. Natomiast przychylam się do opinii Yeah88 - możemy rozmawiać (i rozmawiamy) o gustach, ale nie jesteśmy od tworzenia osądów w stylu: album X jest dory a Y zły, bo ja mogę napisać, że w ogóle najlepsze to ejst disco polo i co? ...i nic z tego nie wynika. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Living_colour

Dołączył: 23 Lut 2005 Posty: 324 Skąd: Szwecja
|
Wysłany: Sob Maj 14, 2005 12:13 pm Temat postu: |
|
|
Takie watki jak ten uswiadamiaja mi, ze jest to forum (dla) maniakow
No i dobrze!  _________________ And if I show you my dark side
Will you still hold me tonight?
And if I open my heart on you
And show you my weak side
What would you do?..... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tyna

Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 833 Skąd: krk
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 12:45 pm Temat postu: |
|
|
dlugo sie wahalam nad wyborem... i tak w koncu postanowilam w ogole nie wybierac obie plyty ocenaim na 5 , bardzo je lubie ale nie sa w moim mniemaniu idealne. a night at the opera - to pewna nierozerwalna calosc a nawiazanie do opery stwarza pewien klimat, zupelnie jakby sie ogladalo sepktakl z masa uporzadkowanych watkow i patosowym zakonczeniem ... bynajmniej ja mam takie odczucie. paradoksalna jest tez biala okladka - noc w operze to raczej ponury i spokojny nastroj, choc z przeblyskami zartu i groteski....
natomiast a day at the races jest jakby uzupelnieniem tego, co mogloby sie dziac rowniez w operze - dzien spedzony glownie na romantycznych spacerach i wyznawaniu milosci - bo tak odbieram a day...
plyty, choc jakby blizniacze, bardzo sie od siebie roznia trescia, rytmem, klimatem... obie sa zarowne wesole ( lazing..., i`m in love with my car - tie your mother down, good old fashioned... ) jak i smutne i nostalgiczne ( love of my life, rapsodia - you take my breath away, teo torriatte )... obie laczy jedno - doskonalosc i dopracowanie, jak przystalo na queen. dlatego nie potrafie wybrac posrod tych dwoch tej jednej. _________________
, 2006
' ... zapamtite : sloboda je pravo na IZBOR - jebati ili biti jeben ' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anka

Dołączył: 23 Mar 2005 Posty: 211 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie Maj 15, 2005 9:51 pm Temat postu: |
|
|
Tak...rzeczywiście trudny wybór. Po dłuższym zastanowieniu się zagłosowałam na A Night At The Opera . Zadecydowały o tym między innymi nagrania You'Re My Best Friend, Love Of My Life, i oczywiście Bohemian Rhapsody. A Day At The Races także lubię ale troszeczkę mniej . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Pon Maj 16, 2005 7:38 pm Temat postu: |
|
|
| Tstankie napisał: | | Żle to napisałem. Chodziło mi o to, że nie było nic nietypowego w samej melodii. |
Jak dla zespołu rockowego, to melodia LOASA jest baaaaaaaaaardzo nietypowa... Jasne, zespół który obraca się w takich klimatach, nie dokona rewolucji takim pastiszem. Ale zespół, z założenia glamrockowy, nagrywający pastisz, to coś bardzo, ale to bardzo niekonwencjonalnego. Więc sorry, ale nie zgadzam się z Tobą
| Fenderek napisał: | | Yeah88 napisał: |
PS. MIH też nie było przełomowe, a jednak nikt nie zaprzeczy, ze jest genialne. |
Ja zaprzecze...  |
No, poza słabszym momentem (MLHBSaved), to MIH jest "doskonałe". Wziąłem to w cudzysłów, bo taką opinię wyraziła osoba nie będąca tzw. fanem Queen. Reszta piosenek, to skupisko wzurszających emocji-czyli tego, co powinna zawierać prawdziwa (i wielka) sztuka. Czyli wynika z tego, że mamy tu do czynienia z dziełem wielkim-czyli genialną płytą
Chyba, ze Szanowny Fenderek uzasadni mi swój osąd... Jednak narazie MIH zaliczam do czwórki, piątki najgenialniejszych (chociaż nie tych, które najbardziej mi się podobają!) albumów Królowej (m.in. ANATO i ADATR, te albumy stawiam na równi i nawet nie mam zamiaru "osądzać" który z nich jest rzekomo "lepszy"). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
We Will Wrock you

Dołączył: 03 Gru 2004 Posty: 25
|
Wysłany: Sro Maj 18, 2005 7:28 pm Temat postu: |
|
|
Ja mam obie płyty i zdecydowanie wolę A Night At The Opera... według mnie fajniejsza muza... _________________ Przyjęcie musi trwać dalej...
I reign with my left hand, I rule with my right...
http://www.queenfans.com/gallery/show.cgi?category=00001&image=giantfred.jpg
Thinkin' it wright, Doin' it wrong
Its easear from an armchair
Wawes of alternatives
Wash at my slepyness
Have my eggs poched for breachfast I guess |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Maj 18, 2005 9:05 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Tstankie napisał: | | Żle to napisałem. Chodziło mi o to, że nie było nic nietypowego w samej melodii. |
Jak dla zespołu rockowego, to melodia LOASA jest baaaaaaaaaardzo nietypowa... Jasne, zespół który obraca się w takich klimatach, nie dokona rewolucji takim pastiszem. Ale zespół, z założenia glamrockowy, nagrywający pastisz, to coś bardzo, ale to bardzo niekonwencjonalnego. Więc sorry, ale nie zgadzam się z Tobą
P. Reszta piosenek, to skupisko wzurszających emocji-czyli tego, co powinna zawierać prawdziwa (i wielka) sztuka. Czyli wynika z tego, że mamy tu do czynienia z dziełem wielkim-czyli genialną płytą
. |
Może się czepiam, ale w komentarzu do MIH przyznajesz mi rację jeśli chodzi o np. LOASA - ona nie jest przecież skupiskiem wzruszających emocji. _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Sro Maj 18, 2005 11:07 pm Temat postu: |
|
|
Ale LOASA nie miał wzruszać-miał bawić, Freddie puszcza do nas oko. Udało się osiągnąc niekonwencjonalny genialny pastisz. Wzruszać miał MIH-i spełnił swoje zadanie w genialny sposób.
Tak samo swoje zadanie w genialny sposób spełniło LOASA. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Marcin S.
Dołączył: 15 Lut 2005 Posty: 1865
|
Wysłany: Czw Maj 19, 2005 6:41 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Trochę mnie przekonałeś. |
Bardzo mi miło. Mam nadzieję, ze nie narzucałem się za bardzo W każdym razie przedstawiłem jedynie swój punkt widzenia.
Miłego słuchania A Night At The Opera  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Q WOJTEK Q

Dołączył: 15 Cze 2004 Posty: 731 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Czw Maj 19, 2005 7:22 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | Ale LOASA nie miał wzruszać-miał bawić, Freddie puszcza do nas oko. Udało się osiągnąc niekonwencjonalny genialny pastisz. Wzruszać miał MIH-i spełnił swoje zadanie w genialny sposób.
Tak samo swoje zadanie w genialny sposób spełniło LOASA. |
Popieram i zgadzam się... _________________ Nie wdawaj sie w dyskusje z idiota, sprowokuje cie, sprowadzi do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Fairy King

Dołączył: 21 Maj 2005 Posty: 359 Skąd: Lublin/Warszawa
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 2:51 pm Temat postu: |
|
|
Bardziej lubię A Day At The Races, chociażby dlatego, że jest to jeden z moich 3 ulubionych albumów. Każdy utwór z ADATR jest perfekcyjny, nie ma żadnych słabych momentów. Cała płyta jest idealna od początku do końca, a niektóre utwory są fenomenalnie doskonałe, np. The Millionaire Waltz, You Take My Breath Away, Teo Torriatte - moje ogólnie ulubione piosenki, które kocham ponad wszystko.
Jeśli chodzi o A Night At The Opera, także uwielbiam, chociażby za tak rewelacyjne utwory jak: The Prophet's Song, Bohemian Rhapsody, Death On Two Legs, I'm In Love With My Car czy Love Of My Life. Ale ten album już niestety nie jest tak idealny jak ADATR, zdarzają się słabsze momenty, takie jak You're My Best Friend. Jest jeszcze pare aspektów przemawiających na korzyść ADATR, ale naprawdę, uwielbiam obie płyty, z tym że ADATR troszkę bardziej.
A i jeszcze dodam, że ANATO znałem dużo wcześniej niż ADATR. Kiedy poznałem ADATR, ANATO już od dawna baaardzo lubiłemt. Zaś ADATR kiedy poznałem, jakoś tak nie chwyciła od początku, właśnie ten album wydaje mi się trudniejszy w odbiorze, dopiero po jakimś czasie zachwyciłem się. A do takiego utworu jak Wite Man dłuugo nie mogłem się przekonać, dopiero niedawno po głębszym wsłuchaniu mnie porwało. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tstankie

Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 709 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Maj 21, 2005 7:19 pm Temat postu: |
|
|
| Yeah88 napisał: | | Cytat: | | Trochę mnie przekonałeś. |
Bardzo mi miło. Mam nadzieję, ze nie narzucałem się za bardzo W każdym razie przedstawiłem jedynie swój punkt widzenia.
Miłego słuchania A Night At The Opera  |
Nie narzucałeś się za bardzo. A twoje życzenia się spełniły, nawet zanim je przeczytałem. Dzisiaj, jakąś godzinę temu włączyłem sobie ANATO. Spodobało mi się dużo bardziej, szczególnie pastisze. Może ANATO podobało mi się mniej, bo mam je od stosunkowo niedawna , a ostatnio podobały mi się najbardziej te mocniejsze kawałki i byłem zawiedziony, że jest ich mało na ANATO. Teraz mi przeszło. Już teraz myślę, że ANATO dałbym 6. Dzięki, za to, że przekonałeś mnie do takich utworów jak LOASA, Seaside Rendezvous i Good Company.  _________________ Tomek
Brian May Moje aukcje Moje aukcje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
varg

Dołączył: 30 Maj 2005 Posty: 85 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Pią Cze 03, 2005 9:48 pm Temat postu: |
|
|
Obydwie płyty na 6... ale zaznaczyłem ANATO za The Prophet's Song (szczególnie pierwsze 4 minuty). _________________ Fuck the Duck |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zosia
Dołączył: 07 Lip 2005 Posty: 27
|
Wysłany: Pon Lip 11, 2005 3:07 pm Temat postu: |
|
|
| Moim zdaniem obie są jednakowo dobre |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|